"Warszawa" jak zwykle wie lepiej

Iwona Zielińska-Adamczyk
Iwona Zielińska-Adamczyk
Iwona Zielińska-Adamczyk, redaktor naczelna "Gazety Lubuskiej".
Iwona Zielińska-Adamczyk, redaktor naczelna "Gazety Lubuskiej". archiwum GL
Opinia Iwony Zielińskiej-Adamczyk, redaktor naczelnej "Gazety Lubuskiej"

Szczęśliwe narody, których historia jest nudna – miał powiedzieć Monteskiusz, jeden z największych myślicieli oświecenia. Gdyby przyjrzeć się naszej historii na przestrzeni wieków, wygląda na to, że nie należymy do narodów najszczęśliwszych. Tak, wiem, to oczywistość. Jednak i ostatnie lata pokazały, że znów wracamy do korzeni nieszczęścia.

Tym razem nie za przyczyną sił zewnętrznych, a tego, co sami sobie gotujemy. Z tygodnia na tydzień atmosfera robi się coraz bardziej gorąca. Zmiana goni zmianę, nowe pomysły prowadzą do nowych sporów. Choćby ostatnie dni. Pojawił się pomysł zmiany ordynacji wyborczej na poziomie regionalnym. Nasi lokalni włodarze mogą być nimi dwa razy po pięć lat, a potem lata przerwy i znowu mogą startować.

Czemu ten pomysł ma nie dotyczyć parlamentarzystów? Nie wiadomo. Usłyszałam wypowiedź jednego z naszych posłów PiS, która mnie rozłożyła na łopatki. – Bo co my możemy, nasza władza jest ograniczona, to na dole rządzi i decyduje samorząd – powiedział poseł, który rozdaje karty w regionie. Przeciwnego zdania był, również nasz, poseł Nowoczesnej.

Na podstawie jakiego prawa i gdzie powstającego samorządowcy planują swoje działania? Czy pracują w oderwaniu od ustaw i uchwał, o których jakości decyduje Sejm i prezydent? Prawdą jest, że są miejsca, gdzie rządzą układy i kliki – przez lata te same, choć szefowie gmin i miast są nowi. Ale są też miejsca, gdzie długoletni szefowie miast świetnie się sprawdzają, i co wtedy? Na siłę będą poszukiwani kandydaci?

„Idą po mnie” – powiedział prezydent Nowej Soli, znany z ciętego języka i krytyki nie tylko obecnej władzy, ale i bardzo dobrego zarządzania miastem, gdy usłyszał o pomyśle. A inny burmistrz już ponad 25 lat szefuje Babimostowi i był wybierany na samorządowca nr 1 w kraju. Takich jest niemała grupa. Pytań jest wiele. Czy parlamentarzyści jawią się jako osoby spoza układów?

Czyści i krystaliczni. W końcu też: czy my, wyborcy, to tępy motłoch, który nie wie, przy jakim kandydacie na wójta, burmistrza, prezydenta stawia krzyżyk? Szczególnie w mniejszych miastach, gdzie wszelkie zmiany, i dobre, i złe widać jak na dłoni, i gdzie dla nas nie decyduje partyjna przynależność, ale jakość doświadczeń i zmian w naszym otoczeniu.

Czytaj również:Dobra i zła pamięć

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie