Widziałeś film „Rzeź” Romana Polańskiego? Zobacz sztukę „Bóg mordu” w Lubuskim Teatrze w Zielonej Górze

Redakcja

Wideo

W sobotę, 24 marca 2018 r., w Lubuskim Teatrze premiera spektaklu „Bóg mordu” Yasminy Rezy, na podstawie której film w gwiazdorskiej obsadzie nakręcił Roman Polański.

Francuska aktorka i dramatopisarka Yasmina Reza „Boga mordu” napisała w 2006 r. Od tego czasu sztuka o spotkaniu dwóch małżeństw, których synowie pobili się, wystawiana jest na całym świecie, a na jej podstawie w Roman Polański nakręcił film „Rzeź” z udziałem Kate Winslet, Jodie Foster, Christopha Waltza i Johna C. Reilly’ego.

W zielonogórskiej odsłonie dramatu zobaczymy na scenie Martę Frąckowiak, Alicję Stasiewicz, Radosława Walendę i Ernesta Nitę. Spektakl (zrealizowany w ramach Sceny Inicjatyw Aktorskich) wyreżyserował Lech Mackiewicz.

Od początku mogą na siebie „szczekać”

Lech Mackiewicz: - Szliśmy przez proces budowania statusu społecznego postaci, co jest bardzo istotne w przypadku tej sztuki, ponieważ demokracja zachodnia ma to do siebie, że status jest rozpoznawalny w pierwszych dwóch, trzech zdaniach. Ludzie ustawiają się wobec siebie poprzez zawody jakie wykonują. I tu Yasmina Reza stosuje ten zabieg dość szybko. Ludzie po kolei zdradzają, co robią. I już w tym jest zawarty duży ładunek wiedzy na temat tego, z kim mam do czynienia i duży ładunek emocjonalny w kontekście zdarzenia, które nastąpiło, czyli bójki chłopców. W zasadzie od pierwszej sceny bohaterowie mogą na siebie „szczekać”. Tam jest tak jasno narysowany ten podział. Zachód ma to do siebie, że ludzie bardzo się stopniują. I miejsce, w którym się mieszka, wyznacza twoją pozycję społeczną, wyznacza to też praca, uczelnia... W Polsce ten proces jest dopiero w trakcie wdrażania.

Koncert u Polańskiego, ale co z tego?

Lech Mackiewicz: - Część z nas zna film „Rzeź” Romana Polańskiego, który był oparty na sztuce Yasminy Rezy. Film Polańskiego uważam w najlepszym wypadku za poprawny. Roman Polański zebrał cztery gwiazdy z różnych krajów, z różnych kręgów kulturowych i one nie styknęły. Każda zagrała koncertowo i to jest dla mnie słabością tego filmu. Słabością jest ten koncert aktorski, który nie pozwala bogowi mordu na to, żeby zaistniał, tylko na to, żeby o nim opowiedzieć.

Wydawało się nam, że już jesteśmy w domu...

Lech Mackiewicz: - Stwierdziliśmy, że żeby opowiedzieć tę historię dobrze i wiernie, powinniśmy ją zuniwersalizować poprzez nadanie cech takich, że ona mogłaby się dziać w Zielonej Górze, w Paryżu czy w Bonn. Zmieniliśmy nazwy lokalizacji i spolszczyliśmy imiona postaci. I wydawało się nam, że już jesteśmy w domu. Ale ta sztuka jest nieokreśloną w swojej kategorii dramatu. Sama Reza nazywa ją tragikomedią. I kiedy nam już się wydawało, że to już jest nasze, że opowiadamy naszą historię i możemy się z tym utożsamić, nagle okazało się, że tam jest cała masa nagłych zmian kierunków. I nie można tej półtorej godziny podzielić na sceny.

Bóg mordu nosi maskę

Lech Mackiewicz: - Tytułowy bóg mordu, o którym mówi młody prawnik, według Yasminy Rezy, siedzi w każdym z nas. I on nie objawia się tym, jak w Afryce, że dziecko w wieku 8 lat chodzi z maczetą i obcina głowy swoim rówieśnikom bądź osobom starszym, tylko w tym, że ta siatka napięć, stresu i współczesnej politykohistorii, która nas otacza: społecznej, politycznej i rodzinnej, nakazuje nam nosić maskę - bo bóg mordu nosi maskę - która nie zawsze jest złą maską. Być może dzięki tej masce, którą niektórzy nazywają - to nie mój pomysł, wyczytałem to - hipokryzją pozytywną, możemy przetrwać i koegzystować z innymi osobnikami homo sapiens. I takie wydarzenie jak bójka dzieci i obrona dziecka przez rodziców - z jednej strony coś normalnego, z drugiej strony pierwotnego, zwierzęcego, atawistycznego - powoduje, że ta maska spada i nagle tracimy kontrolę na tym, co mówimy, co chcemy zrobić. Ale instynkt przetrwania mówi nam: nie, wróćmy do tego. Pytanie, które stawia Reza, brzmi: - Na jak długo nam tego starczy? Dokąd dążymy i po co to wszystko?

Wierzę, że zamachnęliśmy się z sensem

Lech Mackiewicz: - W sensie realizacyjnym to jest bardzo prosty spektakl, a jednak skomplikowany i to duże wyzwanie. Wierzę w to, że zamachnęliśmy się z sensem, czyli, że będzie to spektakl, o którym będzie można rozmawiać. Że dostarczy widzom emocji. Również pozytywnych, bo jeżeli widzimy coś i nazywamy, to oswajamy tego boga mordu w nas.

„Bóg mordu” w Lubuskim Teatrze: premiera 24 marca 2018 r., godz. 19.00
Autor: Yasmina Reza. Tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
Reżyseria: Lech Mackiewicz
Scenografia i kostiumy: Jerzy Szafjański
Opracowanie muzyczne: Damian-Neogenn-Lindner
Inspicjentka: Dobrosława Trębacz
Obsada: Weronika Huler – Marta Frąckowiak, Aneta Reling – Alicja Stasiewicz, Alan Reling – Radosław Walenda, Robert Huler – Ernest Nita

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie