Widzu, wracaaaaaj!

(hak, olis)
17,4 mln Polaków odwiedziło kina w pierwszych trzech kwartałach roku. Klęska! Rok 2004 skończył się rekordowym wynikiem 33,4 mln widzów. Co się teraz stało? Zabrakło "Pasji" i widowiskowego kina z pasją, czyli przebojów.

Największy dotychczasowy hit 2005 roku? O paradoksie - film telewizyjny! Choć szczególny - włoski "Karol - człowiek, który został papieżem" wszedł na nasze ekrany w wyjątkowych okolicznościach. Dla wielu spośród 1,8 mln Polaków, którzy postanowili zobaczyć film na cztery miesiące przed telewizyjną premierą, udział w seansach był pokłonem pamięci Jana Pawła II. Niektórzy opuszczali sale ze łzami w oczach...
Drugi tytuł, który zdobył ponad milion widzów - animowany "Madagaskar" (1,3 mln widzów). I to wszystko. Na milionową frekwencję nie załapały się nawet "Gwiezdne wojny. Zemsta Sithów", które powinny połączyć fanów sagi z lat 80. i ich dzieci.
Co się stało?

Zabrakło przebojów...

... wyrokuje Irena Kondratowicz, która z ramienia wrocławskiej Odry-Filmu zawiaduje zielonogórskimi kinami Wenus i Nysa. - To po pierwsze. Po drugie: do kina chodzą przede wszystkim ludzie młodzi, studenci, a ci nie mają pieniędzy. Albo wybierają inne rozrywki. Puby, koncerty. Oferta jest duża.
Arkadiusz Marcinkiewicz, współwłaściciel spółki Gorzowskie Kina potwierdza, że początek roku nie był dla branży najlepszy. - Zeszły rok zaczynał się premierami dużych tytułów: ,,Władcy Pierścieni'' i ,,Harry'ego Pottera''. Takich mocnych filmów tym razem nie było. Ludzie przestali też chodzić do kina po śmierci papieża - tłumaczy A. Marcinkiewicz. Zdarzało się, że odwoływał seanse, bo nie opłacało się grać dla małej widowni.
Inna sprawa: dystrybutorzy coraz mniej doceniają kina jednosalowe. Wolą wyprodukować tyle kopii, ile jest wielosalowych multipleksów w największych miastach i tam pokazywać film do znudzenia. Ba! Nawet biorąc z biletów nie zwyczajowe 50 procent, a na przykład 30.
Efekt? Gorzowskie kina Kopernik, Słońce czy zielonogórskie Wenus i Nysa nie mogą dostać chodliwego tytułu w premierowym tygodniu. A widz widzi reklamy w telewizji i czeka, czeka...
- Na tydzień wyrwałam "Plan lotu" z Jodie Foster - cieszy się I. Kondratowicz. - I proszę: w trzy dni mieliśmy 700 osób!

Polański nie chwycił

100 osób na seansie to dużo, bo są pokazy, gdy projektory włącza się dla czterech osób. To próg opłacalności (patrz ramka).
- Polański przyjechał do Polski na uroczystą premierę jego "Olivera Twista", ale to nic nie dało - mówi I. Kondratowicz. - Film przechodzi słabo. Nawet ze szkołami krucho.
Z polskich tytułów najlepiej jak dotychczas sprzedał się "Skazany na bluesa" - ponad 160 tys. widzów - ale przypomnienie Ryszarda Riedla, legendarnego wokalisty Dżemu, to dla wielu rzecz kultowa. W Gorzowie nawet ściągali ten film na życzenie widzów.

Nadzieja na finał

TAKICH HITÓW ZABRAKŁO

W rekordowym pod względem frekwencji w polskich kinach - 2004 roku, lokomotywami sezonu były:

  • Pasja - 3,4 mln widzów
  • "Shrek 2" - 3,4 mln
  • Władca Pierścieni. Powrót króla - 2 mln
  • Nigdy w życiu - 1,6 mln
  • Troja - 1,1 mln
  • Mój brat niedźwiedź - 1,1 mln
  • Harry Potter i Więzień Azkabanu - 1 mln
  • Wszystko wskazuje na to, że dopiero w listopadzie i grudniu będzie "pogoda dla kina". "Harry Potter" wchodzi na ekrany 24 listopada, a już w kinach gorzowskich i zielonogórskich urywają się telefony: bilety rezerwują całe klasy.

    Wideo

    Komentarze

    Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

    Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

    Podaj powód zgłoszenia

    Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.