Więźniowie z Krzywańca pomagają muzealnikom z Drzonowa

Redakcja
Ryszard Lipiński pracował przy sprzątaniu liści. Jak mówi lepsze to niż bezczynne siedzenie za murami
Ryszard Lipiński pracował przy sprzątaniu liści. Jak mówi lepsze to niż bezczynne siedzenie za murami fot. Mariusz Kapała
W Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie jesienne porządki. W rolach głównych występują... więźniowie z Zakładu Karnego w Krzywańcu.

- Oczywiście, że przyjeżdżamy tutaj chętnie - mówi jeden z nich Ryszard Lipiński. - Zawsze człowiek wyrwie się zza murów.

Każda para rąk się liczy
Zadowoleni są także muzealnicy. Gdyby nie wsparcie więźniów nie byłoby mowy o wykonaniu swoimi skromnymi siłami wielu prac, nawet tych porządkowych.

- Z tej pomocy korzystamy od lat i nie mieliśmy żadnych problemów - opowiada dyrektor muzeum Włodzimierz Kwaśniewicz. - I mam nadzieję, że praca w instytucji kultury dodatkowo wpływa na resocjalizacje. Tutaj bardzo widać efekty.

Niedawno z urlopu korzystał pracownik muzeum, na co dzień dowożący osadzonych z Krzywańca do Drzonowa. Na przymusowym "wolnym" siłą rzeczy znaleźli się także więźniowe. Żałowali wszyscy - i więźniowie i pracownicy muzeum. I to nie tylko ze względów towarzyskich.

Pracują za papierosy

Jest jeszcze jedna zadowolona strona - więziennicy. Oni z kolei przebierają w ofertach. Po więźniów - zarówno pracujących odpłatnie i bezpłatnie - ustawia się kolejka chętnych.
- Bardzo dobrym miejscem są właśnie domy opieki społecznej, muzea, domy kultury... - dodaje zastępca dyrektora zakładu karnego Dariusz Rączkowski. - Takie zajęcie daje bardzo dobre efekty resocjalizacyjne.

Aby zostać skierowanym do pracy bez konwojenta więzień musi odbyć już część kary w zakładzie typu otwartego lub półotwartego. Oczywiście powinien mieć również nienaganną opinię środowiska.

Ile zarabiają więźniowie na pracy w muzeum? Drugie śniadanie z kawą i... papierosy.

Dariusz Chajewski
0 68 324 88 36
[email protected]

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
turysta

Kilka miesięcy temu wraz z moją partnerką postanowiliśmy odwiedzić Muzeum Wojskowe w Drzonowie. Pojechaliśmy tam w niedzielne wczesne popołudnie. Na początku miłe zaskoczenie. Sporo odwiedzających. Bilet wstępu kosztuje 7 zł, jednak za możliwość fotografowania należy zapłacić dodatkowo 10 zł. W czasach, kiedy każdy telefon komórkowy wyposażony jest w aparat to nieco kuriozalne. Można np. podnieść cenę biletu do 12 zł i dać sobie spokój z farsą związaną z dodatkowym biletem na aparat i kamerę. Poza tym promowanie jest cwaniactwo, ponieważ osoby, które nie wykupiły takiego biletu i fotografowały nie były przez nikogo z obsługi o to nagabywane.

Kolejna rzecz przy kasie to turyści z zagranicy. W czasie, gdy kupowałem bilety byli tam również Niemcy i Anglicy. Gdy pani w kasie zobaczyła
euro zrobiła wielkie oczy... Przecież tyle się mów o tym, że jesteśmy blisko granicy, że należy zachęcać turystów do odwiedzania naszego regionu etc. Z tego, co zdążyłem się zorientować kasjerka wybrnęła z sytuacji sugerując wrzucenie 10 euro do skrzyneczki na remont muzeum.

Dodam, że w samym muzeum nie uraczy się ani jednego tekstu opisu eksponatów w języku innym niż polski. Widziałem tych biednych turystów z
Niemiec, którzy nie mieli pojęcia o tym co w danej chwili oglądają. Nie wspomnę już o takich drobiazgach jak np. strzałki z kierunkiem zwiedzania, których również w Drzonowie nie uświadczymy.

Po około 2,5 godz. zwiedzania zgłodnieliśmy. Postanowiliśmy coś zjeść i wypić. Zarówno na terenie muzeum, jak i w jego pobliżu nie znajdziecie żadnego punktu gastronomicznego nie wspominając nawet o zwykłej budce z kurczakiem czy hot-dogami.

H
Hilary

Popełniamy w swoim życiu róże błędy.Trzeba za nie "odpokutować ".Brawo za pomysł
i brawo dla Panów z Krzywańca.Macie za pracę to co macie.Samoloty wspaniałe.
Muzeum wspaniałe.Pracownicy tego Muzeum też.Brakuje Wam/moim zdaniem/
plakatu z informacją o Waszm Muzeum,który byłby rozesłany do każdej ze szkół
na terenie województwa lubuskiego.Wasza strona w internecie-to super coś.
Jeszcze jednego Wam brak mini baru z zupą grochą wojskową.Warto p tym pomyśleć.
Pozdrawiam wszystkich.Samoloty "też".

Dodaj ogłoszenie