Wigilia, warto wyciszyć emocje

Paweł Siennicki, redaktor naczelny „Polski”
Jak co roku składamy sobie nawzajem życzenia, dobrych świąt, wesołych, szczęśliwych, dzielimy się opłatkiem i szukamy przy stole wigilijnym nadziei. I myślę, że przy tym stole, w ten wieczór, cokolwiek nie dzieje się na co dzień w naszych domach, ta nadzieja zwycięża. Właśnie dlatego, że urazy, złości, nieporozumienia schodzą na dalszy plan. A skoro można wznieść się ponad te złe uczucia, emocje, choć na kilka godzin kolacji wigilijnej, to może uda się też na dłużej?

Dawno w Polsce nie było takich silnych emocji, zrodzonych przez politykę. Wystarczy włączyć telewizję, radio, w wielu gazetach można przeczytać słowa wielkiej wagi i wielkiego zagrożenia o zamachu na demokrację, grożącym nam autorytaryzmie. Moim zdaniem świadczy to co najmniej krótkowzroczności, a z pewnością całkowitym braku odpowiedzialności, tych którzy wprowadzają nam już stan wojenny w języku. W takim tempie już wkrótce zabraknie nam słów, bo skoro dziś mamy już Polskę zniewoloną i niedemokratyczną, to co będzie za rok?

Piszę o tym dlatego, że warto ostudzić głowy, wyciszyć emocje. Służy temu ten czas, który jest przed nami, to też dobra okazja, żeby sprawdzić co tak naprawdę jest istotne, ważne. W naszym życiu publicznym bardzo dużo jest teatru, jeśli nie nazwać go teatrzykiem. Naprawdę, nie zawsze warto tak mocno dawać się emocjonalnie wciągać w różne przedstawienia. Weźmy głęboki oddech.

Każdy rząd ma swoje dobre i złe decyzje, zdarza mu się popełniać błędy za które jest ganiony i dostaje bęcki, albo robić rzeczy godne chwalenia. Przy obecnych rządach PiS trzeba powtórzyć: to rząd wybrany w wyniku demokratycznych wyborów i po roku nic nie wskazuje, żeby kolejne wybory miały odbyć się wcześniej niż za trzy lata. Taki był wybór Polaków rok temu i nawet największe opozycyjne wzmożenie, ma małe szanse wymusić przyspieszone wybory. Przy czym, wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że PiS dziś kolejne wybory również wygrałby. Nie każde złe prognozy i przewidywania sprawdzają się, mimo jednobrzmiącego chóru „przewidywaczy”.

Spójrzmy na niektórych ministrów. Zbigniew Ziobro był w poprzednich rządach PiS jednym z gorzej ocenianych ministrów. Dziś jest moim zdaniem jednym z lepszych. Odrobił lekcję z poprzednich lat, nie bryluje codziennie w mediach, a zajmuję się naprawdę ważnymi i istotnymi sprawami. Przygotował ustawę antylichwiarską, czy choćby rozwiązania, które mają zapobiegać porwaniom rodzicielskim. Chór często krytykuje szefa MSZ, Witolda Waszczykowskiego za jego niektóre wypowiedzi, a dla mnie to człowiek, który jako minister prowadzi realną politykę zagraniczną, co naprawdę warto docenić. Choćby był współtwórcą sukcesu szczytu NATO w Warszawie.

Ale ten rok będzie dopiero wyzwaniem dla Prawa i Sprawiedliwości. W kończącym się 2016 roku, szybko i sprawnie wprowadzono w życie niektóre twarde obietnice z kampanii wyborczej: przede wszystkim uruchomiono program 500 +, rekordowo podniesiono płacę minimalną, cofnięto reformę emerytalną, obniżając wiek emerytalny, zapadła decyzja o likwidacji gimnazjów, pozostawieniu sześciolatków w przedszkolu. Częściowo rząd Beaty Szydło zrealizował obietnicę o bezpłatnych lekach dla seniorów, kwotę wolną od podatku podniesiono poniżej oczekiwań i obietnic, i „napoczęto” program budowy tanich mieszkań. W kilku sprawach rząd PiS poległ: nie będzie pomocy dla „frankowiczów”, podatek od handlu zakwestionowała Unia Europejska, a ten „bankowy” nie przynosi oczekiwanych wpływów do budżetu, nie mówiąc o tym, że banki ściągają z klientów haracz na ten podatek.

Kilka spraw PiS zrealizował z „nadmiarem”. Jak choćby zakaz handlu ziemią, który miał chronić polską ziemię przed wykupem przez cudzoziemcami, a chroni przed wyprowadzką mieszczuchów na wiejskie siedliska. Podobnie z „nadmiarem” przejęto media publiczne, czy twardo rozprawiono się z Trybunałem Konstytucyjnym.

Tylko właśnie w przyszłym roku, rządy Prawa i Sprawiedliwości będą dopiero poddane egzaminowi. Bo to pierwszy budżet przygotowany przez gabinet Beaty Szydło, bo trudno już zrzucać cokolwiek na poprzedników, bo spektakularne obietnice zostały zrealizowane. Teraz „sprawdzam” działaniom Mateusza Morawieckiego powie nie tylko Jarosław Kaczyński, ale przede wszystkim wyborcy i rynek. Za rok, będzie nam zdecydowanie łatwiej ocenić rządy PiS, patrząc na wskaźniki gospodarcze.

To będą kolejne z tych polskich świąt, w których z niepokojem patrzymy w przyszłość. Nie tyle nawet przez nasze własne, polskie emocje, ile przez to co dzieje się wokół nas, w Europie, na świecie. Przez sprawy na które nie mamy zbyt wielkiego wpływu.

Jest taka mądra i piękna Modlitwa o pogodę ducha, za której autora uważa się amerykańskiego teologa Reinholda Niebuhra, choć niektórzy przypisują jej autorstwo Markowi Aureliuszowi. „Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego”. Łamiąc się opłatkiem w Wigilię, pamiętajmy o tych słowach, a łatwiej będzie nam odnaleźć nadzieję.

Pomyślmy o swoich bliskich, o tym żebyśmy w codziennym pośpiechu nie zagubili się i nie stracili tego co najważniejsze. Życzymy Wam, kochani Czytelnicy wyciszenia, namysłu i tego, żeby te święta były pogodne i spokojne. Bardzo Państwu życzę dystansu, skupienia się na tym, co naprawdę jest istotne. Na bliskich. Niech będzie to prostu czas miłości, wybaczenia, wyciągnięcia do siebie nawzajem ręki. Magia tych świąt niesie ze sobą olbrzymią dawkę miłości.

Warto się zatrzymać w tych dniach i zainwestować w rodzinę i przyjaciół, naprawdę właśnie jest najpewniejsza lokata. Zawsze, nie tylko na trudne czasy. Przeżyjmy po prostu z bliskimi wiele bardzo fajnych chwil. Bez podziałów i na pewno bez polityki. I proszę samemu sprawdzić, że to działa.

Życzę więc sobie i Państwu prawdziwego spotkania z ludźmi, których kochamy. I nie wstydźmy się im o tym powiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: Wigilia, warto wyciszyć emocje - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
emocji
najbardziej służą te artykuły o tematyce żydowskiej. Tandetna hipokryzja.
s
sceptyk
Panu, Panie Redaktorze podziękowania za wyważony artykuł jakże różniący się od tonu merdiów.
Tak trzymać :-)
g
gość
PiS-owi poświęcony jest prawie cały artykuł, a co można powiedzieć o jego przeciwnikach?

Co to jest demokracja według tych, którzy nie mogą pojąć nawet tego, na czym polega opozycja? A na czym ta "platformowa" opozycja polega? Czy może na wzniecaniu BURD i prowokowaniu, NA SZCZĘŚCIE NIEUDANYM, do BIJATYK?

Czyż demokracja, ta PRAWDZIWA, to nie jest, przypadkiem, RÓWNA SZANSA DLA KAŻDEGO? A jakie szanse dają ci OPORTUNIŚCI bezdomnym, bezrobotnym i całej tej biedocie PONIŻEJ dzisiejszej płacy minimalnej? Jaki procent z tej biedoty UMIERA NA WYSYPISKACH ŚMIECI? Czy to jest DOPUSZCZALNE?

PiS nie jest doskonały, bo doskonały nie jest nikt, a te jego dziś niedociągnięcia będzie można ocenić za rok, bo trzeba trochę czasu na sfinalizowanie tego, co się rozpoczyna.

A co można powiedzieć o Trybunale Konstytucyjnym pod WODZĄ Rzeplińskiego, który nawet się nie starał o zrozumienie podrozdziału: Trybunał Konstytucyjny, nie mówiąc o "paru" innych artykułach Konstytucji, które GODZIŁY w "ambicje" tegoż "wodza"?

Warto zadać sobie pytanie, kto WEDŁUG PRAWA, JEST wodzem: czy ten, który powołuje, czy ten, który jest powoływany?

Czy ta OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ jest OCZYWISTA także dla Rzeplińskiego?
s
spokojny
Proste i jakże trafne słowa Pana Redaktora Siennickiego,
podpisuję się pod nimi Przedświątecznie,
również z taką Nadzieją.
Dodaj ogłoszenie