Winobranie 2010: Jarmark w Zielonej Górze wywołuje emocje

Redakcja
Wydzielone strefy czy misz-masz? Zdania na temat jarmarku są podzielone, choć większość pytanych przez nas klientów woli mieć wszystko w jednym miejscu. Handlarze narzekają na inne rzeczy...

Od kilku lat winobraniowy jarmark wywoływał wiele emocji. Mieszkańcom nie podobało się to, że obok obrazów z zielonogórskimi pejzażami leżą majtki. - Przecież to nie targ - mówili. - Święto ma swój charakter! I to powinno widać na jarmarku. Stąd pomysł na wydzielenie stref. W zeszłym roku stoiska z odzieżą umieszczono na parkingu przy filharmonii. W pierwszej części deptaka przy al. Niepodległości znaleźli się rękodzielnicy i budki z winami. Dalej stoiska gastronomiczne.

- Ale znów docierały do nas negatywne opinie. Ludzie nie potrafili znaleźć miejsc, gdzie sprzedawano dany asortyment. Nie pomogły drogowskazy - mówi prezydent Janusz Kubicki. - Część handlarzy zrezygnowała z wystawienia się.

Zobacz też: ** Policja, Winobranie, bójki i izba wytrzeźwień (relacja wideo)**

W tym roku postanowiono wrócić do starego układu. Co mówią dziś handlujący i kupujący?
- W zeszłym roku stałam w gorszym miejscu, na ul. Kupieckiej. Mniej ludzi tam chodziło, a jednak sprzedałam dużo towaru. Teraz jestem w samym centrum, niedaleko teatru. Przechodzą tędy tłumy, ale nic nie kupują - mówi Iwona Karska z Nałęczowa, która oferuje biżuterię z kamieni szlachetnych. - Kompletnie nie rozumiem, dlaczego zrobił się taki zastój?

Innego zdania jest Regina Banaszewska z Bydgoszczy. Na Winobranie przyjeżdża z synem Dariuszem, który jest właścicielem firmy, od trzech lat.
- Za pierwszym razem staliśmy przy fontannie, rok temu - przy filharmonii. Fatalnie było. Mało ludzi, mały utarg - przyznaje R. Banaszewska. - Teraz jest dużo lepiej.

Zobacz też: ** Winobranie 2010: Wielki koncert zakończony. Niby fajnie, ale...**

Marcin Nowakowski z Gdańska handluje oryginalnymi wieszakami. Porównuje nas z jarmarkiem dominikańskim. - Podoba mi się, że jest jeden ciąg i nie trzeba szukać sprzedawców po mieście - zauważa. - Choć widzę, że pewne podziały są według asortymentu. Najlepsze jest maksymalne pomieszanie wszystkiego. W przeciwnym razie, jak ktoś nie chce kupić skóry, to ominie kilka sąsiednich stoisk z kurtkami. A jak między nimi będą pączki i obrazy, to obejrzy wszystko, co jest po drodze.

Pan Marcin jest zaskoczony frekwencją. Myślał, że będzie dużo niższa. I atmosferą. - Zielonogórzanie są wspaniali - podkreśla. Ale ma też zastrzeżenia do organizatorów: - W porównaniu z jarmarkiem dominikańskim trudniej tu znaleźć ochroniarzy czy osoby odpowiedzialne za różne kwestie w mieście.
Wśród kupujących nie spotkaliśmy nikogo, komu układ jarmarku by się nie podobał. Wszyscy podkreślali: - Tak jest dużo lepiej, nie trzeba biegać i szukać. Nawet tłumy przeciskające się pomiędzy stoiskami nie przeszkadzają. Podobają się jednakowe budki w zielonogórskich barwach na ul. Żeromskiego.

Jak mówi wiceprezes Zakładu Usług Miejskich Zdzisław Strach, obecnie na jarmarku jest 315-20 (liczba się zmienia) stoisk i wciąż ich przybywa. W czwartek wystawią się np. miasta partnerskie Zielonej Góry. Co to oznacza? Że do kasy miasta może wpłynąć ok. 350 tys. zł. Część stoisk - dla stowarzyszeń, rękodzielników, winiarzy - wynajmowanych jest bezpłatnie.
A handlujący z wszelkimi uwagami mogą się zgłaszać do biura jarmarku przy al. Niepodległości 16.

Teraz możesz czytać "Gazetę Lubuską" przez internet już od godziny 4.00 rano. Kliknij tutaj, by przejść na stronę e-lubuska.pl

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
AAAA

Wszystko idealnie! woadmo ze kazda impreze mozna zorganizowac lepiej ale napenwo w przyszkych latach bedzie lepiej:) jarmark super5!! ustaiwenie ok wszysto fajnie oby tak dalej

d
danuta

Jeden bałagan,byliśmy godz,łazić w rozkopanych miejscach w centrum miasta.Współczuję handlującym-wzięli kasę a ludzie przechodzą dalej bo nawet nie ma gdzie skonsumować przysłowiowej kromki.Doniczego.

a
alko_mat

NAJWIĘKSZE MINUSY TEGOROCZNEGO WINOBRANIA:
- brak informacji o winobraniu dla wjeżdżających do miasta (np. bannery nad ulicami)
- słaba jakość informatora w porównaniu do zeszłych lat (jako ulotka z programem a nie informator)
- źle zorganizowana dystrybucja "informatora" (do dzisiaj go nie dostałem)
- brak plakatów z programem na 9 dni (co roku były zarówno plakaty promujące święto jak i afisze programowe)
- złe ustawienie sceny głównej (w zeszłym roku było więcej miejsca)
- słabe nagłośnienie sceny głównej (10 metrów od sceny można swobodnie rozmawiać)
- słabiutki program artystyczny (dla nastolatków z małych miejscowości spod Zielonej Góry)
- mała ilość toalet przenośnych (ludzie załatwiają swoje potrzeby gdzie popadnie)
- BRAK WIEŃCA NA WIEŻY RATUSZOWEJ (poraz pierwszy od 150 lat!)
- powrót ciuchów i bielizny z kożuchami na al. Niepodległości
- słabo wykonane miasteczko winiarskie (zapowiedzi były inne - wykonanie gorsze od zeszłego roku)
- brak punktu Informacji i Promocji (zawsze stało w okolicy ratusza lub hotelu śródmiejskiego)
- brak wydarzeń typu Strongman czy wybory miss winobrania
- brak dekoracji sceny głównej (nie ma nawet napisu, że to jest winobranie)
- zbyt duże przerwy pomiędzy występami na scenie głównej (w zeszłym roku konferansjer zabawiał publiczność przez cały czas !)
- za mało ochrony (widać pojedyncze patrole Hertza (w tym wątłe kobiety i emeryci)
- brak strefy dla młodzieży (hip-hop Zone)
- brak koncertu RAP GRA (już 3 edycji)
- brak wygrodzenia pomnika na placu Bohaterów (płyta pomnikowa służy jako schodek do basenu, który leży pomiędzy tą płytą a pomnikiem!)
- brak kolejnej edycji talarów zielonogórskich
- postój taxi przeniesiony w miejsce gdzie nie ma pasów dla pieszych
- brak transmisji meczy żużlowych FALUBAZU na scenie głównej (w zeszłym roku były takie w piłce nożnej w tym roku można było wykorzystać do tego ekran diodowy, który tam jest)
- zniszczony kwietnik przed Filharmonią (zabezpieczone zostały inne skwery - czemu nie ten? - widziałem jak dzień przed winobraniem ciężko pracowali tam ludzie żeby skwer był zadbany)
- niezabezpieczone przewody elektryczne i kable leżące na płytach deptaku po których chodzą piesi (na wszystkich jarmarkach takie kable prowadzą górą)
- otwarte skrzynki elektryczne stwarzające zagrożenie dla dzieci

m
mariusz

Dzień Dobry.Mogliście poinformować ludzi w Polsce i Europie poprzez media, żeby przyjeżdżając na Winobranie koniecznie zabrali ze sobą gumowce.Bo jak się okazalo na deptaku macie pole pelne blota i kamieni.Ludzie się o to potykają i przeciskają aby to jakoś ominąć.Tak się gości nie powinno traktować.Niektórzy pokonali setki kilometrów aby tu przyjechać, a tu taka kpina!Dziękuję za uwagę i życzę zurbanizowania deptaku jak to jest w innych miastach.

O
Olga

Ja bym się wogóle jarmarkiem nie przejmowała. Jak nie ma stref - źle, jak są strefy, źle. Gacie na deptaku - źle, gacie poza deptakiem - też źle! Pieprzyć to na przyszłe lata!

Dodaj ogłoszenie