Winobranie 2016. A po pracy czas na zabawę!

Redakcja
Podczas Dni Zielonej Góry od lat nie tylko deptak przybiera odświętny wygląd. Czym zaskoczą nas organizatorzy w tym roku?
Podczas Dni Zielonej Góry od lat nie tylko deptak przybiera odświętny wygląd. Czym zaskoczą nas organizatorzy w tym roku? Z archiwum Zbigniewa Rajche
Udostępnij:
Kiedy winiarze zebrali winogrona, świętowali. W końcu miasto uznało, że zajmie się Winobraniem. I tak jest do dziś.

Winiarze, winnice... w naszej okolicy spotkać już można było ponad 860 lat temu. Niemieccy kronikarze opisują, że pierwsze krzewy winorośli posadzono w okolicach Zielonej Góry około 1150 roku. Pierwszy pisemny dokument o tym fakcie liczy sobie już 700 lat. Wino było potrzebne, bo przecież Polska stała się krajem chrześcijańskim... Odprawiano msze święte.

A legenda? Głosi, że winna latorośl pochodzi z Kaukazu, skąd dostała się nad Morze Śródziemne w wyniku greckich i rzymskich podbojów. Mówi się też, że kiedy tytani zamordowali Bachusa, bogini Atena pokropiła jego krwią te ziemie, na których miały być posadzone krzewy winnej latorośli. Krople spadały w różne rejony, a jedna z nich do miasta na siedmiu wzgórzach - Zielonej Góry.

Zielonogórskie winnice stanowiły najbardziej na północ wysunięty region Niemiec, ba Europy, gdzie królowały winne krzewy. Pogoda zaskakiwała, tak jak dziś, więc trudno było ogólnie określić smak naszego winna. Jedno jest pewne, to właśnie o zielonogórskim trunku krążyły legendy i opowieści. O żadnym innym regionie Niemiec nie napisano tylu wierszy, opowiadań, co o zielonogórskich winnicach. Jedna z historii opowiada, że w Winnym Grodzie za Piastów niepotrzebny był kat. Wystarczyło skazańcowi dać wino i przywiązać go do ławki. Rano można było posprzątać zwłoki. Kwaśne wino zrobiło swoje.

Szczęśliwy dla zielonogórskiego winiarstwa był wiek XV, klimat sprzyjał rozwojowi winnic. W wieku XVII wokół miasta znajdowało się już ponad 2000 winnic, których całkowita powierzchnia upraw wynosiła około 700 hektarów.

Winnice zakładano nie tylko w Zielonej Górze, ale i w Krośnie nad Odrą, Sulechowie czy Gubinie... Zbiory zazwyczaj odbywały się w połowie października, chociaż bywało, że i we wrześniu. Potem świętowano. Jak pisze Andrzej Toczewski w książce „Zielonogórskie Winobrania” - od 1852 roku świąteczny dzień Winobrania był urzędowo ogłaszany przez radę miejską, która przejęła nad nim patronat i w ten sposób bardzo dbała o promocję bachusowego grodu. Na ratuszowej wieży zawieszano wieniec. Były korowody, na których czele dumnie maszerował Bachus z bachantkami. Ulicami jechały wozy zaprzęgnięte w woły i konie. Częstowano mieszkańców miejscowym winem.

Hucznie obchodzono Winobranie w 1900 roku. Mówiono, że to święto jubileuszowe, bo właśnie mija 750 lat od założenia pierwszej winnicy w mieście. W korowodzie szło siedem orkiestr i na czele - piękna Grunbergia.
Po drugiej wojnie światowej Polska przejęła 200 hektarów winnic zielonogórskich. Winnicę na Winnym Wzgórzu objął Grzegorz Zarugiewicz, był on instruktorem winiarstwa i dyrektorem technicznym Lubuskiej Wytwórni Win (przedwojenna wytwórnia Gremplera). Odpowiadał za plantacje należące do wytwórni. Współtworzył technikum sadowniczo-winiarskie w Zielonej Górze. Z czasem zielonogórskie winnice zaczęły się kurczyć. W 1961 roku liczyły one już tylko 37 hektarów. Nic nie wskazywało na to, że tradycje winiarskie w mieście się odrodzą. O historii naszego winiarstwa przypominała tylko ekspozycja w muzeum i dekoracyjna winnica przy Palmiarni oraz elementy zdobyczne na elewacjach budynków w naszym mieście...

Pierwsza winnica zielonogórska powstała w 1985 roku i była to winnica Kinga (w Starej Wsi), dziś prowadzi ją już drugie pokolenie. Winiarzy i winnic wciąż przybywa... Nikt już obecnie nie mówi, że Winobranie to dziwne święto, bo ani winnic, ani winiarni w mieście nie ma.

Choć zmienia się trasa, odtwórcy roli Bachusa, korowody odbywają się co roku. Stanowią dużą atrakcję dla mieszkańców i ich gości. Ale bywało różnie, czasem mroźnie, czasem groźnie. Na przykład, gdy jeden z koni zostawił odchody tuż przed trybuną, na której siedziały władze miasta, goście z Polski i z zagranicy. Później pod trybuną stała sprzątaczka z odpowiednim sprzętem. Warto dodać, że dziś podczas Winobrania nie brakuje miejscowego wina, które jest oficjalnym trunkiem święta. Lokalne wino można też kupić w 20 domkach winiarskich, które ustawiane są wokół ratusza. Swoje bramy otwierają też winnice, które zapraszają gości do siebie i przygotowują liczne atrakcje.

Możemy się też pochwalić największą samorządową winnicą w Zaborze. Tam też wybudowane zostało Lubuskie Centrum Winiarstwa. Wszystko to sprawia, że współczesne Winobrania nabierają ciekawego charakteru i nie kojarzą się już tylko z jarmarkiem, na którym można kupić kierpce czy bursztyny.

W Muzeum Ziemi Lubuskiej istnieje unikalny, w skali kraju, dział winiarski. W jego zbiorach znajduje się ponad 1.400 obiektów, związanych z historią, produkcją wina, Winobraniami. Są też przedmioty użytkowe jak puchary i kielichy. Przy okazji zabawy warto i tam zajrzeć.

Zobacz też: WINOBRANIE 2016. SZCZEGÓŁOWY PROGRAM WINOBRANIA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie