Wirus jest ciągle groźny

Artykuł sponsorowany
- Około 80% społeczeństwa powinno mieć styczność z wirusem i przechorować COVID-19. Mieszkańcy województwa lubuskiego, w ogromnej większości jeszcze nie przechorowali koronawirusa - mówi dr n. med. Tomasz Ozorowski, epidemiolog, przewodniczący zespołu ds. antybiotykoterapii w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp. Sp. z o.o. i konsultant wojewódzki w dziedzinie mikrobiologii klinicznej dla województwa wielkopolskiego.

Czy mieszkańcy województwa lubuskiego, już przechorowali koronawirusa?

W naszym regionie liczba chorych (na 22 maja) to 97 osób. Prawdopodobnie rzeczywista liczba zakażeń może być kilkukrotnie większa. COVID-19 w naszym regionie mogło przechorować około 400-500 osób. Mieszkańcy województwa lubuskiego, w ogromnej większości jeszcze nie przechorowali koronawirusa. Problem jest zdecydowanie dopiero przed nami. Kiedy nastąpi szczyt zachorowań? Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Kluczową jest odpowiedź na pytanie czy wirus jest zależny od pogody. Jeżeli nie jest - a dużo na to wskazuje - to im bardziej będziemy rozluźniać życie społeczne i gospodarcze, tym będziemy mieli więcej zachorowań. Jeśli zaś jest zależny od pogody (podobnie jak wirus grypy), wtedy szczyt zachorowań nastąpi w okresie jesienno-zimowym.

Obserwujemy to co się teraz dzieje na ulicach. Coraz więcej osób nosi maseczki nieprawidłowo, odsłaniając nos lub nosząc ją na brodzie. Coraz więcej ludzi nie zachowuje zalecanego dystansu społecznego. Czy przyzwyczailiśmy się do koronawirusa?

Musimy stopniowo poluzowywać gospodarkę, bo ograniczenia mają wpływ na gospodarkę i życie społeczne, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, że te działania mogą (i prawdopodobnie będą miały) wpływ na wzrost liczby zachorowań. Niezależnie jednak od metody jaką wybrał dany kraj (czy tak jak w Polsce – totalne przyblokowanie, czy jak w Szwecji – niemal pełnego luzu z ochroną osób znajdujących w grupie najwyższego ryzyka) – to bilans w wielu krajach będzie zbliżony. Około 80% społeczeństwa powinno mieć styczność z wirusem i przechorować COVID-19.

Model szwedzki był głęboko przemyślany. Oparty na rzetelnych symulacjach epidemiologicznych. Zespół ekspertów epidemiologów, miał tam decydujący wpływ na ostateczną strategię postępowania. W wielu innych krajach głos wiodący należał do polityków.

Na tle kraju województwo lubuskie jawi się zieloną wyspą lub jak kto woli białą plamą. W porównaniu z innymi regionami jak np. Śląsk czy Mazowsze, gdzie liczby nowych zakażonych każdego dnia rosną u nas zachorowań jest najmniej. Z czego to może wynikać?

Do tej pory większość zachorowań w Polsce miała charakter skupiskowy, dotyczyła zakładów opiekuńczo-leczniczych, domów pomocy społecznej czy kopalń. Jeśli region ma dużo tego typu placówek, to i zachorowań może być tam więcej. Poza tym to wciąż jest jeszcze wiele niewiadomych. Nie ma danych czy wirus jest zależny od pogody. Nie wiemy czy i kiedy uda się opracować skuteczną szczepionkę przeciwko SARS-CoV-2 oraz kiedy uda się wyprodukować leki. Ten koronawirus jest wyjątkowo trudny do rozpracowania, dlatego póki co trzeba chronić najbardziej tych, którzy są najbardziej narażeni na poważne konsekwencje zdrowotne.

Jak ocenia Pan przygotowanie gorzowskiego szpitala do zapobiegania i walki z koronawirusem?

Gorzowski szpital - na tle innych polskich szpitali - przygotował się do rozwiązywania problemu COVID-19 w sposób absolutnie unikalny. To przede wszystkim przygotowanie tego co jest najważniejsze, a więc szybkiej i wiarygodnej diagnostyki zakażeń spowodowanych przez SARs-CoV-2. Wiarygodna diagnostyka opiera się na badaniach genetycznych tzw. RT- PCR na materiale pobieranym z gardła i nosa. Szpital w Gorzowie dysponuje dwoma takimi aparatami diagnostycznymi. Jeden ma możliwość wykonywania 12 badań co 4 godz. Dzięki niemu możemy badać pacjentów przyjmowanych do szpitala na pobyty planowe. Drugie urządzenie jest przeznaczone do wykonywania badań pilnych przy podejrzeniu zakażenia, gdy pacjent jest przyjmowany do szpitala w trybie ostrym. Oczekiwanie na wynik takiego badania wynosi nie więcej niż 2 godz., co jest jednym z najkrótszych czasów w polskich szpitalach, bo w większości polskich lecznic na wyniki trzeba czekać od 24 do 72 godz. Dodam też, że celem naszych działań jest prowadzenie działań w sposób maksymalnie bezpieczny dla personelu i pacjentów w gorzowskim szpitalu wdrożyliśmy wiele procedur zapobiegających zakażeniu COVID-19, w tym również masowe badanie personelu medycznego.

Był pan prezesem Stowarzyszenia Epidemiologii Szpitalnej. Jak pan ocenia zabezpieczenie naszych szpitali - nie tylko w czasie pandemii, ale na co dzień?

Jako osoba zaangażowana w tworzenie systemu kontroli zakażeń szpitalnych jestem świadom, że polskie szpitale stanęły przez wyjątkowo trudnym zadaniem jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa epidemiologicznego, teraz głównie związanego z epidemią SARS. Szpitale jeszcze przed epidemią borykały się z olbrzymimi problemami finansowymi i kadrowymi, teraz te problemy jeszcze bardziej się nasileniu. Wielu pracowników szpitali, przede wszystkim pielęgniarki, musiały zając się opieką nad dziećmi które nie chodzą do szkoły.

Można sprawdzić, czy mieliśmy kontakt z wirusem, a jeśli tak, to czy jesteśmy bezpieczni i drugi raz nie zachorujemy?

W badaniach genetycznych (RT - PCR) na materiale pobranym z nosa i nosogardzieli otrzymamy wynik dodatni znaczy, że mamy aktywne zakażenie i stanowimy źródło zakażenia dla innych. Ujemny – że w momencie badania nie mamy wirusa. Drugi rodzaj badań, to badania serologiczne, w których na podstawie analizy próbki krwi wykrywamy obecność przeciwciał. Pozytywny wynik daje nam odpowiedź na pytanie czy mieliśmy kontakt z wirusem i czy na jakiś czas (jeszcze nie wiadomo jaki) jesteśmy na niego uodpornieni. Skuteczność testów serologicznych jest bardzo mała.

Jak pan uważa, kiedy będziemy mogli wrócić do tzw. normalnego życia?

Według mnie jedno jest pewne, do końca roku nie wrócimy do tych przyzwyczajeń, które były dla nas naturalne przed erą koronawirusa, choć rząd będzie znosił coraz więcej ograniczeń. Musimy nauczyć się żyć z koronawirusem. I pamiętać to, o czym wspominałem. Ogromna większość z nas (ok. 80%) zapewne przechoruje zakażenie i ogromna większość może nie być tego świadoma.

Świat co jakiś czas przeżywa jakiś dramat z wirusami w tle, a może nawet w roli głównej. Była grypa hiszpańska, ospa, dżuma. Czy jesteśmy w stanie tym epidemiom przeciwdziałać. Zapobiegać im?

Wiele epidemii udaje się albo utrzymać pod kontrolą albo poprzez masowe szczepienia społeczeństwa lub w samym zarodku ich powstania. Chociażby wirus Ebola. Trzymamy go w ryzach w pewnych rejonach świata. Podobnie jest z wirusem grypy. Staramy się go trzymać w ryzach z całkiem dobrym skutkiem.

Zostawmy wirusa SARS-CoV-2, pandemię jaką wywołał i jej skutki. Na skutek epidemii wiele osób poznało nową dla siebie specjalizację medyczną – mikrobiolog. Kim jest mikrobiolog?

Mikrobiolog zajmuje się diagnostyką i terapią zakażeń. Duże szpitale takie jak nasz w Gorzowie ma bardzo duże laboratorium mikrobiologiczne, do którego spływają próbki pobrane od pacjentów. Zadaniem tego laboratorium jest identyfikacja bakterii czy wirusów, które wywołują zakażenia w naszym organizmie. Mikrobiolog stara się zidentyfikować ten drobnoustrój i w przypadku, jeśli to jest bakteria określić na jaki antybiotyki jest wrażliwa, aby lekarz mógł zastosować tzw. celowaną antybiotykoterapię. Innymi słowy - mikrobiolog wspomaga lekarzy w zakresie właściwego doboru antybiotyków.

Czym się różnią wirusy od bakterii?

To są zupełnie inne organizmy. Różnią się prawie wszystkim: wielkością, mechanizmami rozmnażania. Najważniejsza zauważalna różnica to to, że w przypadku leczenia choroby wywołanej bakterią zazwyczaj skuteczny jest antybiotyk, w przypadku wirusa – nie.

A co jest dla nas bardziej groźne? Wirus czy bakteria?

Nie ma prostej odpowiedzi. W tej chwili najważniejsza jest walka z nowym koronawirusem. Do momentu jego pojawienia się w naszym życiu wydawało się, że najważniejsze są bakterie. Szczególnie te o skrajnej odporności na antybiotyki np. New Delhi czy Klebsiella Pneumoniae (pałeczka zapalenia płuc). Okazuje się, że życie może nas jeszcze wielokrotnie zaskoczyć…

Jednak nie wszystkie bakterie są groźne. Są też te dobre.

Tak, są też dobre bakterie. Nasz organizm jest zbudowany głównie z takich komórek - komórek bakteryjnych. 90 procent komórek „naszego” organizmu to są drobnoustroje bakteryjne, które zasiedlają głównie nasz przewód pokarmowy pomagając nam w pewnych działaniach metabolicznych, przyswajaniu pokarmów i chronią nas przed wnikaniem bakterii bardziej zjadliwych.

Szpitale choć robią wiele w kwestii utrzymania czystości i dbania o higienę, są siedliskiem różnego rodzaju wirusów i bakterii. Lekarze mikrobiolodzy i epidemiolodzy są tą grupą medyków, których zadaniem jest ochrona pacjentów przed zakażeniami.

Każdy szpital powinien być przygotowany do ochrony pacjentów i personelu przed zakażeniami i powikłaniami infekcyjnymi wynikającymi z hospitalizacji. Te powikłania zdarzają się mniej więcej u 5% pacjentów. Najważniejsze działania, jakie podejmuje szpital przed zakażeniami to właściwa higiena rąk (przed i po kontakcie z chorym) i zasada „nic poniżej łokcia” czyli żadnej biżuterii, zegarków czy pomalowanych paznokci.

Wróćmy na koniec do koronawirusa. Może więc powinniśmy się do niego przyzwyczaić?

Sądzę, że zdecydowanie powinniśmy wszyscy się przyzwyczaić. Będzie nam łatwiej to zrobić, jeśli uzmysłowimy sobie to, że większość z nas przechoruje koronawirusa; co więcej większość nie będzie miała objawów. Szwedzi szacują, że tak może być nawet 90-95 proc. zakażeń. Ja jestem bardziej ostrożny i uważam, że takich „przypadków medycznych” może być około 80%. Przy takim założeniu i na podstawie niektórych symulacji, może się okazać, że bardzo niewielki odsetek osób, które zachorują, trafi do szpitala, a śmiertelność będzie ostatecznie dużo niższa niż to wynikało z pierwotnych szacunków.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3