Włochy - Hiszpania, czyli futbol pełen pasji kontra pragmatyzm

Karol Kurzępa
Karol Kurzępa
Fot. Sebastian Widmann – UEFA/UEFA via Getty Images
Pierwszy z półfinałów Euro 2020 zapowiada się niczym starcie dwóch żywiołów. Grająca dynamiczny, ofensywny futbol, powszechnie chwalona reprezentacja Włoch zmierzy się z krytykowaną przez niemal cały turniej Hiszpanią.

Większość postronnych kibiców trzyma kciuki za Italię. Już od meczu otwarcia mistrzostw zespół prowadzony przez Roberto Manciniego zaskarbił sobie serca wielu fanów, prezentując znakomitą, równą dyspozycję. Drużyna z Półwyspu Apenińskiego gra z niesamowitą intensywnością, tworzy wiele sytuacji bramkowych i odkleja od siebie przypisaną wiele lat temu łatkę „nudziarzy” skupionych przede wszystkim na defensywie.

- Nasza gra poprawia się z meczu na mecz i stajemy się coraz lepszą drużyną. Jest jeszcze miejsce na progres, ale trudno nie zauważyć postępów. Cieszę się, że wciąż widzę w zespole chęć dążenia do poprawy. Dostrzegłem ją już po braku awansu na mundial w 2018 roku - przyznaje selekcjoner.

Hiszpanie natomiast nie wypadają w trakcie trwającego Euro zbyt przekonująco. Podopieczni Luisa Enrique marnują sporo okazji w ataku i choć w każdym meczu mają przewagę w posiadaniu piłki, to niewiele z niej wynika. Dość powiedzieć, że „La Roja” wygrała podczas obecnych mistrzostw tylko jedno spotkanie w regulaminowym czasie gry, pokonując na zakończenie fazy grupowej Słowację 5:0. Poza tym hiszpańscy piłkarze zaliczyli cztery remisy. Do wyeliminowania Chorwatów w 1/8 finału potrzebowali dogrywki, zaś do półfinału awansowali po zwycięstwie w rzutach karnych ze Szwajcarią. Warto jednak przypomnieć, że na Euro 2016 Portugalia wygrała w ciągu 90 minut rywalizacji zaledwie jeden mecz, w półfinale z Walią. Mimo to zdobyła złoty medal.

Jednym z bohaterów ćwierćfinałowego boju ze Szwajcarią był bramkarz Unai Simon. Zawodnik, który popełnił fatalny błąd w 1/8 finału przeciwko Chorwacji, odkupił swoje winy w konkursie „jedenastek”, broniąc dwa strzały „Helwetów”. - Wpadłem w euforię, eksplodowały ze mnie wszystkie emocje. Trzeba wymazywać z pamięci swoje niepowodzenia, ale także szybko zapominać o sukcesach. Na turnieju należy się skupiać wyłącznie na wyzwaniu, które jest przed nami - tłumaczył 24-letni zawodnik baskijskiego Athleticu Bilbao.

Hiszpanie zmierzą się z Włochami osłabionymi kadrowo. W szeregach „Squadra Azzurra” nie zagra bowiem Leonardo Spinazzola. Obrońca AS Roma, który dwukrotnie podczas Euro 2020 był wybierany graczem meczu, nabawił się kontuzji, walcząc o półfinał z Belgią. Do gry może powrócić dopiero w przyszłym roku. Jego miejsce najprawdopodobniej zajmie Emerson Palmieri. Wciąż z urazem zmaga się ponadto Alessandro Florenzi, który jak dotąd zanotował w trwającym turnieju tylko pierwszą połowę starcia z Turcją na inaugurację fazy grupowej.

W ekipie „La Roja” wątpliwy jest natomiast występ Pablo Sarabii, który narzeka na problemy z udem. Hiszpanie zdają sobie sprawę, z jak silnym przeciwnikiem przyjdzie im się mierzyć, nawet pomimo kontuzji we włoskiej drużynie. - By myśleć o dobrym rezultacie, musimy przede wszystkim powstrzymać Jorginho - powiedział w rozmowie ze „Sky Italia” Cesar Azpilicueta, będący na co dzień klubowym kolegą Włocha w londyńskiej Chelsea. - Jorginho jest dla swojego zespołu niczym talizman. Kontroluje grę, nadaje jej tempo, świetnie czuje się z piłką przy nodze. Jeśli uda nam się zneutralizować jego działania, to będziemy mieć większe szanse na awans do finału - dodał.

Z kolei selekcjoner Luis Enrique podkreślał na przedmeczowej konferencji prasowej, że kluczem do zwycięstwa będzie posiadanie piłki i jego zespół musi w tym elemencie przeważać. - Wiemy, że Włosi potrafią dostosować się do takich wydarzeń boiskowych, bo robili to już podczas trwającego turnieju. Mimo wszystko lepiej czują się z futbolówką przy nodze - mówił opiekun "La Roja".

- Hiszpański zespół prezentuje futbol, który bardzo się nam podoba. Doceniamy klasę rywala i wiemy, że nie będzie łatwo go pokonać, aczkolwiek nie inaczej było na poprzednich etapach fazy pucharowej - przyznał na konferencji prasowej pomocnik Nicolò Barella.

Pandemiczne restrykcje w Wielkiej Brytanii utrudniają fanom wtorkowych półfinalistów pojawienie się na Wembley. Po przylocie do Anglii każdy musi bowiem przejść kwarantannę trwającą od pięciu do siedmiu dni, o ile będzie przebywał w kraju dłużej niż 48 godzin. Obowiązkowe są także testy na koronawirusa przed podróżą. Prezydent włoskiej federacji piłkarskiej był sfrustrowany faktem, że UEFA rozdysponowała kibicom „Azzurrich” zaledwie 125 biletów na starcie z Hiszpanią. Jeśli Włosi awansują do finału, otrzymają natomiast tysiąc wejściówek. Zespół Roberto Manciniego może jednak liczyć na wsparcie wielu rodaków mieszkających w Londynie i całej Anglii. W Zjednoczonym Królestwie przebywa ponadto sporo Anglików włoskiego pochodzenia.

Nie inaczej jest w przypadku Hiszpanów. Dlatego też tamtejsza federacja piłkarska rozpoczęła w mediach społecznościowych akcję o nazwie „Potrzebujemy was”. - To apel do wszystkich rodaków mieszkających w Anglii, by wspierali z trybun drużynę narodową. Wasz doping na najbliższym meczu będzie ważniejszy niż kiedykolwiek - czytamy w komunikacie.

ZOBACZ TAKŻE:

Na zdjęciu z lewej - Joe, główny bohater tekstu

Włoscy kibice opanowali okolice Wembley. Zobacz zdjęcia z Londynu

Euro 2020. Piękne fanki na stadionach i w strefach kibica [Z...

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Materiał oryginalny: Włochy - Hiszpania, czyli futbol pełen pasji kontra pragmatyzm - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie