MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wolne krowy z Ciecierzyc będą miały w końcu "dom". Zwierzęta bierze pod swoją opiekę gospodarz z Lipek Wielkich

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Transport krów z gminy Deszczno do gminy Santok trwa od wtorku 28 stycznia.
Transport krów z gminy Deszczno do gminy Santok trwa od wtorku 28 stycznia. Jarosław Miłkowski
Sprawa stada prawie 200 „wolnych krów” z Ciecierzyc w końcu znajduje swój finał. Zwierzęta bierze pod swoją opiekę gospodarz z Lipek Wielkich. Właśnie trwa ich transport w nowe miejsce.

- Wyjechało już 31 zwierząt, w tym tygodniu planujemy jeszcze trzy transporty. W pierwszej kolejności pojadą samice z cielakami. Byki zostaną tu jeszcze przez około tydzień, gdyż trwają jeszcze prace przygotowawcze przez nowego właściciela – mówił nam w środę 29 stycznia wczesnym popołudniem Bartosz Krieger, pełnomocnik szefa Biuro Ochrony Zwierząt z Zielonej Góry. To właśnie ono jest dysponentem stada tzw. wolnych krów z Ciecierzyc (gmina Deszczno), które liczy już sobie prawie 200 zwierząt. Przez lata należało ono do bliźniaków z Ciecierzyc (formalnie do jednego z nich). Bracia nie byli jednak w stanie zapanować nad rozrastającym się stadem. Zwierzęta zaczęły więc niszczyć uprawy innych gospodarzy, wchodzić na drogi, a że od lat 2010-2011 zwierzęta nie były badane, pojawiło się też przypuszczenie, że krowy stanowią zagrożenie epizootyczne i epidemiologiczne.

Trwa głosowanie...

Czy jesteś miłośnikiem zwierząt?

Stado stało się słynne na całą Polskę w maju zeszłego roku. Gdy rząd przekazał 350 tys. zł na wybicie stada i jego utylizację, głos zabrali obrońcy zwierząt. Doprowadzili oni do „ułaskawienia” krów. Od ponad pół roku znajdują się one w rezerwacie przyrody Santockie Zakole, gdzie miejsca użyczył im gospodarz, do którego należy ziemia.

Z tym, żeby znaleźć nowy „dom” dla krów, był jednak problem. Gdy pojawiali się chętni, którzy byli w stanie wziąć całe stado, by na ich terenie mogło dożyć do śmierci, ostatecznie się wycofywali.

Chęć przyjęcia krów wyraził też rolnik z Lipek Wielkich. On nie wycofał się ze swojej propozycji, dysponuje ogromnym polem i krowy właśnie trafiają do niego. – Na tamtym terenie będzie możliwość postawienia wiat i paśników, czyli stałych miejsc, które są im potrzebne. Tu jest to niemożliwe, gdyż to teren rezerwatu, na którym nie mogą powstać wiaty. To utrudnia opiekę nad zwierzętami, a w opinii społecznej wywołuje poczucie niesprawiedliwości, jeśli chodzi o sprawowanie opieki. W Lipkach Wielkich krowy będą mogły być do końca życia – mówił B. Krieger w oczekiwaniu na przyjazd firmy, która miała zabrać kolejną partię krów do gminy Santok.
Nowy właściciel krów dostaje zwierzęta przebadane, zakolczykowane, ale bez tzw. paszportów. Oznacza to, że nie będą mogły one trafić do obiegu. Nie będzie można przeznaczyć ich do rzeźni ani pozyskiwać mleka. Krowy nie będą też zacielane.

Czytaj również:
Krowy mogłyby mieć już swój dom, ale stadu wciąż rzucają kłody pod nogi

Zobacz wideo: "Społeczeństwo robi się coraz bardziej świadome." Już prawie dwa miliony Polaków deklaruje wegetarianizm

wideo: TVN24

od 16 lat
Wideo

Ceny warzyw i owoców w maju

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska