Wolsztyn: Pasjonaci dwóch kółek

Piotr Drozdowski 0 68 347 40 72 [email protected]
Jednym z pierwszych motocyklistów w korowodzie, który wyruszył z rynku do Obry był oblat Mariusz Legieżyński, który miał małe problemy z odpaleniem swojej leciwej, ponoć ,,kapryśnej” radzieckiej K750-tki.
Jednym z pierwszych motocyklistów w korowodzie, który wyruszył z rynku do Obry był oblat Mariusz Legieżyński, który miał małe problemy z odpaleniem swojej leciwej, ponoć ,,kapryśnej” radzieckiej K750-tki. fot. Piotr Drozdowski
Na zakończeniu sezonu motocyklowego zameldowało się prawie 300 pojazdów.

Ba, jak na poprzednich tego typu zlotach do miasta nad Dojcą zjawili się miłośnicy jednośladów z kilku województw!

Kiedyś bardzo znane i popularne były majowe zloty organizowane przy okazji Dni Wolsztyna. Do dziś wolsztynianie wspominają tamte wydarzenia, które nie wiedzieć dokładnie czemu przeszły do historii. Kilka lat temu udało się wskrzesić ideę motocyklowych zlotów.

Miejscowi miłośnicy zaczęli organizować wiosenną inaugurację sezonu, Wolsztyn odwiedzają też w maju wraz z innymi motocyklistami, a jesienią spotykają się na zakończeniu sezonu.

Młodzi bez kompleksów

Takie właśnie zakończenie miało miejsce w minioną niedzielę, gdy przed ratuszem zameldowało się 300 maszyn. Od małych skuterów, poprzez odrestaurowane motocykle, po nowoczesne ścigacze czy też luksusowe ,,krążowniki szos". - Naprawdę jest na co popatrzeć!

- przyznał Stefan Matuszkiewicz, którego spotkaliśmy na rynku, gdy oglądał lśniące chromem maszyny. Wśród nich nie brakowało tak ostatnio popularnych skuterów. - Jestem na zlocie drugi raz. To fajnie, że wraz z kolegami możemy w nim uczestniczyć na takich samych równych prawach co właściciele szybkich i kosztownych motocykli - powiedział Bartek Żok z Chorzemina, który wcale nie musiał mieć jakiś kompleksów.

- Na naszych zlotach liczy się zamiłowanie do jazdy jednośladem. Chodzi o to, aby wspólnie jeździć niezależnie od marki pojazdu czy jego ceny - podkreślił Adam Choroszy z Karpicka zadowolony z frekwencji na ostatnim zlocie. W niedzielę na zakończenie przyjechało ok. 300 motocyklistów z kilku województw. Mało?

Jeszcze kilka lat temu było ich tylko 56! - Świadczy to o tym, że coraz więcej ludzi kupuje motocykle. Poza tym możemy też przypuszczać, że wolsztyńskie imprezy motocyklowe stały się już pewną tradycją i są uznane przez miłośników dwóch kółek z innych powiatów i województw. To cieszy - zauważył A. Choroszy.

Umówieni na wiosnę

Po zbiórce na rynku motocykliści wyruszyli w niedzielę do Obry na mszę św., którą odprawili dwaj... motocykliści. Mowa o proboszczu wolsztyńskiej parafii ks. Janie Polcu oraz o oblacie Mariuszu Legieżyńskim, który swego czasu odprawiał też mszę na lotnisku w Bemowie podczas ogólnopolskiej inauguracji sezonu motocyklowego.

- Wiele osób widząc motocyklistów w swoich uniformach sądzi, że to miłośnicy szaleńczych popisów jazdy, albo po prostu chuligani. Tak wcale nie jest i po to też właśnie takie jak ten zloty - przekonywał nas w niedzielę M. Legieżyński, który po mszy wrócił z motocyklistami na wolsztyńskie targowisko na piknik. Po rozmowach, bigosie i żurku wszyscy rozjechali się do domów umawiając w Wolsztynie na wiosenną inaugurację sezonu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie