Woodstock 2010: Czas na sprządatnie woodstockowego pola

Jakub Pikulik, 95 722 57 72, jpikulik@gazetalubuska.pl
Woodstockowe pole jak co roku po zakończeniu festiwalu jest pełne śmieci
Woodstockowe pole jak co roku po zakończeniu festiwalu jest pełne śmieci fot. Jakub Pikulik
W zeszłym roku sprzątanie woodstockowego pola trwało zaledwie pięć dni. W tym roku za porządki na festiwalowym polu odpowiada ta sama firma. Jak idzie sprzątanie?

Jak mówi Jurek Owsiak, w tym roku na festiwal przyjechało do Kostrzyna około pół miliona ludzi. Czy tyle było faktycznie? - Nie sądzę, w zeszłym roku było dużo więcej. Teraz jest 250, może 300 tysięcy osób - mówi Paweł Grabarczyk, mieszkaniec Gorzowa, który na Przystanku był już piąty raz. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjęcie kilkuset tysięcy osób do 18-tysięcznego Kostrzyna to dla władz miasta i dla samych mieszkańców nie lada wyzwanie. Pierwszy pociąg z woodstockowiczami przyjechał na kostrzyński dworzec już we wtorek. Przyjechało nim kilkaset osób. Już w czwartek cały teren wokół dworca, ale też przy wejściu na woodstockowe pole, był usłany gazetami, które za darmo rozdawano w tysiącach egzemplarzy. Kiedy organizatorzy to zauważyli, zakazali ich rozdawania na festiwalowym polu.

Woodstock trwał w najlepsze, a śmieci - jak co roku - przybywało. Teraz jednak organizatorzy mieli kilka ciekawych pomysłów na to, jak ograniczyć ilość odpadków zgromadzonych na festiwalowym polu. - Za dziesięć pustych, plastikowych butelek można dostać jedną butelkę wody. To świetny pomysł, bo do miasta daleko, a tutaj butelki walają się przecież wszędzie -mówi Iga. I faktycznie, na tegorocznym Przystanku co chwila można było spotkać kogoś, kto szedł z naręczem butelek do specjalnego punktu, gdzie wymieniał je na wodę mineralną. Tym bardziej, że w tym roku Woodstock był niezwykle upalny, a z nieba nie spadła ani kropla deszczu. Przed rokiem akcję ekologiczną na Przystanku prowadził kostrzyński magistrat. Wtedy rozdano woodsockowiczom 32 tys. worków na śmieci.

Podobnie było z pustymi, aluminiowymi puszkami po piwie. Już dzień po zakończeniu festiwalu ciężko było znaleźć choćby jedno aluminiowe opakowanie leżące na ziemi. To dlatego, że wysprzątali i sprzedali je miejscowi i osoby, którym zabrakło parę złotych na bilet.

Woodsotckowe pole sprząta ta sama firma co przed rokiem

Mimo wszystko na dawnym poligonie w Kostrzynie pozostała i tak cała masa śmieci. Dużą część z nich posprzątał do worków tuż po zakończeniu festiwalu Pokojowy Patrol. Ludzie w czerwonych koszulkach co roku przed wyjazdem sprzątają teren wokół sceny i swoich trzech, woodstockowych baz. Worki ze śmieciami trzeba jednak sprzątnąć. Często odpadki w międzyczasie rozwieje wiatr. No i zostaje jeszcze całe, festiwalowe pole i lasy wokół niego. - Właśnie w lasach jest najgorzej. Tam ludzie wyrzucają naprawdę dużo śmieci. Rośnie tam trawa, więc trudniej je zgrabić i pozbierać. Do tego tysiące osób właśnie w lasach załatwiało swoje potrzeby. To też trzeba jakoś posprzątać - zauważa pani Helena, mieszkanka os. Słowiańskiego w Kostrzynie. Po chwili jednak dodaje, że rok temu woodstockowe pole wyglądało podobnie, a zostało posprzątane bardzo dobrze. - I nawet w lasach było czysto, co w poprzednich latach się nie zdarzało - zauważa kostrzynianka.

- Przed rokiem firma, która wygrała przetarg na sprzątanie woodstockowego pola, zrobiła to w rekordowym czasie pięciu dni. Teraz za sprzątanie odpowiada ta sama ekipa, więc można mieć nadzieję, że pole zostanie sprzątnięte równie szybko - mówi Przemysław Jocz, rzecznik kostrzyńskiego magistratu. Posprzątać trzeba nie tylko pole, ale i centrum miasta. Tam jeszcze dwa dni po zakończeniu festiwalu widać było ślady przemarszu tysięcy fanów.

Wielu mieszkańców pyta, czy za rok Przystanek Woodstock również odbędzie się w Kostrzynie. - Co roku musimy występować o wszystkie pozwolenia na nowo, więc nic tu nie jest pewne na sto procent. Kostrzyn jest dla nas jednak bardzo przyjaznym miastem, tu już jest gotowa cała infrastruktura. Zresztą, Jurek Owsiak zapraszał ze sceny do Kostrzyna za rok, więc to mówi samo przez się - mówi Krzysztof Dobies, rzecznik fundacji Jurka Owsiaka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie