WORD: Wszyscy Oblewają, Również Durnie, czyli egzaminacyjna głupota

luk
fot. Archiwum
Kolejne zmiany w systemie oceniania kandydatów na kierowców. Najpierw w 2006 roku wprowadzono kamery i przeniesiono miejsce zdawania egzaminu z placu manewrowego do miasta.

Tym razem, od czerwca br., jazda po mieście jest skracana, a teoretyczną nowością ma być oblanie za najechanie na linię na tzw. ,,łuku". Stała jest chyba tylko nadzieja. Że będzie lepiej.

Po co utrudniać egzamin, skoro zdawalność egzaminu za pierwszym podejściem w dobrych miesiącach wynosi zaledwie ok. 30 proc. Głównym argumentem jest koszmarny poziom bezpieczeństwa drogach, ale przecież egzaminy nie sprawdzają umiejętności jazdy, ale znajomość przepisów. Dlaczego najechanie na linię zdaniem egzaminatorów zmniejsza bezpieczeństwo? To przecież nie to zabija kierowców.

Przy schodach z egzaminami w Polsce, do zdających docierają plotki o egzaminacyjnym eldorado w Niemczech i na Ukrainie. U naszego wschodniego sąsiada wszystkie manewry odbywają się na placu, a wymagania podczas jazdy po mieście mogą rozbawić nawet tych początkujących kierowców. Podobnie jest w innych krajach. U nas normalne jest to, że do egzaminu podchodzi się po kilka razy, tam to rzadkość.

- Ostatnio oblałem swój czwarty egzamin - mówi Krzysiek, tegoroczny absolwent. - Nie wiem, czy podchodzić po raz piąty. Tak naprawdę to tylko kwestia szczęścia, czy zda się za pierwszym, czy za szóstym razem. Chyba, że ktoś naprawdę nie ma predyspozycji do jazdy samochodem. Tacy też się trafiają.

Co się zmieni? Wszystko wskazuje na to, że niewiele. Pozostaje mieć nadzieję, że następne zmiany w procedurach egzaminu będą bardziej życiowe. Nie potrzeba nam więcej kierowców wykutych na blachę z przepisów. A w kwestii bezpieczeństwa na drogach lepiej przyjrzeć się nie tylko kierowcom, ale również drogom. Piratów drogowych nie oduczy się głupoty i brawury przez oblewanie za... najechanie na linię. I nie do końca przekonuje mnie argument, że to sprawdzian panowania nad kierownicą.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 36

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
adam m
Ojojojojojoj biedactwa znów nie zdały.

Powiem wam coś.
"ja przecież umiem jeździć, a on mnie oblał, bo jest chamem i gnojem, i w ogóle to w łapę mu trzeba dać by zdać".

Generalnie nawet nie wiem czy się śmiać czy płakać, jak słyszę takie coś. SKORO TĘPY ALFO I OMEGO UMIESZ JEŹDZIĆ, TO NIE DASZ TAKIEMU GNOJOWI POWODU, ŻEBY CIĘ UWALIŁ. Trudne?

Egzamin ma pokazać, że będąc pod czujnym okiem obserwatora-egzaminatora, masz przejechać przez miasto wytyczonymi ścieżkami, stosując się do wszelkich przepisów (niestety również nakazu trzymania kierownicy 10:10 i poprawnej obsługi biegów). Potem jedźcie sobie jak chcecie. A ten egzamin pokazuje, że umiecie obserwować znaki poziome i pionowe oraz odnajdujecie się wśród innych kierowców.

NIE WSPOMNĘ O PLACU MANEWROWYM - skoro ktoś nie umie przejechać 5km/h bez najeżdżania na linię lub pokazać poszczególne światła i zbiorniki z płynami, TO NIE MA O CZYM PISAĆ. Ktoś taki nie ma prawa wyjechać na ulicę.

Oprzytomnijcie trochę, asy pokrzywdzone przez los i WORD.
o
obserwator 22

Ostatnio zanajomy kolejny raz próbował zdać egzamin w Zielonogórskim WORD-zie. Niestety okazało się, że auto Nr 14, które było podstawione do przeprowadzenia egzaminu było niesprawne. Ciągle gasł silniki i nie można było wykonać prawidłowo żadnego wymaganego manewru.
Należy chyba wreście sprawdzić te pojazdy (auta), czy są sprawne technicznie i czy można na nich przeprowadzać egzaminy dla przyszłych kierowców.
Apel do funcjonariuszy Policji i do odpowiednich służb sprawujących nadzór i kontrolę nad WORD-em, zwłaszcza w Zielonej Górze.

W
Wojciech
" A z tym omijaniem autobusu który nie wyjeżdżał z przystanku (bo nie sygnalizował tego kierunkowskazem) to naprawdę jestem zszokowany czytając to!!!"
Jeśli tak było masz rację. Obowiązek umożliwienia włączenia się do ruchu autobusu (tylko na terenie zabudowanym i tylko autobusu komunikacji publicznej) powstaje w momencie włączenia przez kierowce autobusu lewego kierunkowskazu. Ale sam kierunkowskaz nie upoważnia go do wyjechania z zatoki, musi się upewnić czy nie zajeżdża ("na krótkiego") komuś drogi.
O
Oszukany
W dniu 27.08.2009 o 17:38, Oszukany napisał:

A słyszałem tez od trzech osób że egzaminatorzy hackują komputery, które okłamują zdającego iż na testach popełnił "więcej niż 2 błędy" choć ie popełnił żadnego albo maksymalnie jeden, a te same pytania miał w domu i mu wychodziły prawidłowo (testy z 2009 roku), ciekaw jestem czy można odtworzyć przebieg testów?? Tam też są komputery!!!



Sprostowanie:

Miało być: "Tam też są kamery" (w salach komputerowych).
O
Oszukany

Aż do dzisiaj zielonogórski word mataczy zdających!!! Nawet nie uwierzycie do czego są zdolni, po zmianach zasad egzaminu stwierdzili, że spadną zyski, więc trzeba znaleźć jeszcze więcej sposobów na dokopanie zdającemu! Pewna osoba oblała egzamin, za to, że włączyła wycieraczki podczas lekkiego deszczu, a na szybie nic nie było widać, co utrudniało widoczność!! Cham odburknał "przecież widzi pani drogę, po co wycieraczki? egzamin przerwany". Inna historia. Koleś w momencie zmiany sygnału świetlnego z czerwonego z żółtym na zielony, leciutko zaczął ruszać, w oczekiwaniu na zielone, nie dojechał nawet do lini zatrzymania (był od niej pół metra) i dosłownie ułamek sekundy później zapaliło się zielone i już chciał ostatecznie i zdecydowanei ruszyć, ale wcześniej egzaminator dał mu po hamulcach stwierdzając, iż jest to niedozwolony manewr. Paranoja!!! A z tym omijaniem autobusu który nie wyjeżdżał z przystanku (bo nie sygnalizował tego kierunkowskazem) to naprawdę jestem zszokowany czytając to!!! Tak tak moi drodzy, word w dalszym ciągu za duzo sobie pozwala, tzreba w końcu zrobić z nimi porządek!!!! A słyszałem tez od trzech osób że egzaminatorzy hackują komputery, które okłamują zdającego iż na testach popełnił "więcej niż 2 błędy" choć ie popełnił żadnego albo maksymalnie jeden, a te same pytania miał w domu i mu wychodziły prawidłowo (testy z 2009 roku), ciekaw jestem czy można odtworzyć przebieg testów?? Tam też są komputery!!! Trzy osoby na testach oblały, choć twierdziły, że zmieściły się w liczbie dopuszczalnych błędów - ja im wierzę, bo kto wie, czy czy rzeczywiście word nie zaczyna coś kręcić w salach komputerowych!!!!! Jeszcze jedno. Kumpel oblał za zatrzymanie się przed gołębiem - żeby go nie rozjechać. Egzaminator stwierdził "utrudnianie ruchu" choć nie było to gwałtowne hamowanie!!! Miał gołębia rozjechać??? Mozna by napisać encyklopedię "błędów" na których zdający oblewają!!!! Weźcie się w końcu za tego zielonogórskiego worda! Zgadza się, większość egzaminatorów to nieprzyjemne i zarozumiałę typy, cwaniaczki i czują się nie wiadomo kim!!!

W
Wojciech
W dniu 30.07.2009 o 19:36, ~Candy~ napisał:

Zdany egzamin mam juz jakis czas za soba i sadze ze naprawde na egzaminie nie trzeba byc idealnym ale nie popelniac bledow zagrazajacych bezpieczenstwu a sie zda. Denerwuje mnie tlumaczenie 'oblal mnie za glupie wymuszenie' to chyba najpowazniejszy blad. Stres i nie zauwazylem?? a kogo obchodzi. JESTES NA DRODZE. TAK SAMO BEDZIESZ SIE KIEDYS TLUMACZYC JAK PRZYPADKIEM WJEDZIESZ W JAKIES AUTO?? Luk moze sprawdzic czesciowo panowanie nad auterm a kto nie potrafi sobie z nim poradzic raczej kierowca dobrym nie bedzie. Nieuzasadnione jest dla mnie tylko oblewanie za to ze kawalek auta znajduje sie poza koperta, bo przeciez jak sie czlowiek zorientuje to wtedy podjedzie spokojnie do przodu czy do tylu a na egzaminie stop to stop i podjechac nie mozna juz wiecej. Sposob zmiany biegow tez nalezy do indywidualnych upodoban kierujacego. Jako kierowca osobiscie wpuszczaj autobusy wyjezdzajace z zatoczki i wbrew temu co ktos tu napisal wczesniej duzo kierowcow tak robi. Nie oceniajmy innych wlasna miara. Pieszy tez jest uzytkownikiem drogi i na pasach czasem chciualoby sie w koncu przejscco bede jednak pisackazdy ma swoje zdanie i kazdy oblany egzamin przez jednych jest traktowany jako zemste egzaminatora a przez innych swoj blad i to sie nie zmieni. Najgorsze jest jednak to ze niektorzy nie daja sobie wytlumaczyc bledow...Pozdrawiam Candy


Generalnie zgadzam się z Candym, ale.... właśnie to ale, ile można puścić płazem na egzaminie?
cyt. "Nieuzasadnione jest dla mnie tylko oblewanie za to ze kawalek auta znajduje sie poza koperta, bo przeciez jak sie czlowiek zorientuje to wtedy podjedzie spokojnie do przodu czy do tylu a na egzaminie stop to stop i podjechac nie mozna juz wiecej."
>> W normalnym ruchu (już z prawkiem) może to nie być koperta. Może to być inny pojazd lub wózek z dzieckiem. Niewiele już cofniesz i poprawisz.
cyt: "Jako kierowca osobiscie wpuszczaj autobusy wyjezdzajace z zatoczki i wbrew temu co ktos tu napisal wczesniej duzo kierowcow tak robi"
>> Żadna łaska, a na egzaminie gruby błąd. W terenie zabudowanym obowiązuje do tego przepis.
s
sobotch

Ojojojojojoj biedactwa znów nie zdały.

Powiem wam coś.
"ja przecież umiem jeździć, a on mnie oblał, bo jest chamem i gnojem, i w ogóle to w łapę mu trzeba dać by zdać".

Generalnie nawet nie wiem czy się śmiać czy płakać, jak słyszę takie coś. SKORO TĘPY ALFO I OMEGO UMIESZ JEŹDZIĆ, TO NIE DASZ TAKIEMU GNOJOWI POWODU, ŻEBY CIĘ UWALIŁ. Trudne?

Egzamin ma pokazać, że będąc pod czujnym okiem obserwatora-egzaminatora, masz przejechać przez miasto wytyczonymi ścieżkami, stosując się do wszelkich przepisów (niestety również nakazu trzymania kierownicy 10:10 i poprawnej obsługi biegów). Potem jedźcie sobie jak chcecie. A ten egzamin pokazuje, że umiecie obserwować znaki poziome i pionowe oraz odnajdujecie się wśród innych kierowców.

NIE WSPOMNĘ O PLACU MANEWROWYM - skoro ktoś nie umie przejechać 5km/h bez najeżdżania na linię lub pokazać poszczególne światła i zbiorniki z płynami, TO NIE MA O CZYM PISAĆ. Ktoś taki nie ma prawa wyjechać na ulicę.

Oprzytomnijcie trochę, asy pokrzywdzone przez los i WORD.

a
aenima
W dniu 15.08.2009 o 23:21, aenima napisał:

Zawodowy kierowca nie zmienia biegów 3 palcami, wątpie też w to że wjechabył na linięwjechałby ..... najmocniej przepraszam

a
aenima
W dniu 17.07.2009 o 20:31, PM napisał:

Rozumiem, że można nie zdać za wymuszenie pierwszeństwa, przejazd na czerwonym świetle czy jakąś inną naprawdę niebezpieczną sytuację. Ale kiedy ktoś oblewa za to, że wjedzie na białą linię na łuku, zmienia biegi trzema palcami a nie całą dłonią czy za inne tego typu pierdoły jest totalnie NIEPOWAŻNE. Jestem przekonany, że wielu kierowców, nawet zawodowych mogłoby nie zdać egzaminu z powodu takich właśnie bzdur.A co do jednego z panów egzaminatorów, o którym pisano wyżej. Chyba też z nim jeździłem i nie zdałem (właśnie za zmianę biegu trzema palcami - czyli niewłaściwe używanie pojazdu czy jakoś tak). Jeśli ktoś na placu WORDu zobaczy pana z czarną brodą niech drży... oprócz mnie uwalił, za podobne "wykroczenia" 4 moich znajomych. Nie dość, że sam egzamin jest stresujący, to ten gość krzyczy, burczy pod nosem coś niezrozumiałego, proszony o powtórzenie się wkurza, że przecież już raz powiedział i ogólnie jest cholernie nieprzyjemny.Moim zdaniem podczas egzaminu w samochodzie powinien się znajdować ktoś z zewnątrz, kto nadzorowałby pracę egzaminatorów. Może wtedy zdawalność byłaby wyższa. Bo potrafić jeździć autem a zdać egzamin to wbrew pozorom dwie różne rzeczy. Niestety.



Zawodowy kierowca nie zmienia biegów 3 palcami, wątpie też w to że wjechabył na linię
~Candy~

Zdany egzamin mam juz jakis czas za soba i sadze ze naprawde na egzaminie nie trzeba byc idealnym ale nie popelniac bledow zagrazajacych bezpieczenstwu a sie zda. Denerwuje mnie tlumaczenie 'oblal mnie za glupie wymuszenie' to chyba najpowazniejszy blad. Stres i nie zauwazylem?? a kogo obchodzi. JESTES NA DRODZE. TAK SAMO BEDZIESZ SIE KIEDYS TLUMACZYC JAK PRZYPADKIEM WJEDZIESZ W JAKIES AUTO?? Luk moze sprawdzic czesciowo panowanie nad auterm a kto nie potrafi sobie z nim poradzic raczej kierowca dobrym nie bedzie. Nieuzasadnione jest dla mnie tylko oblewanie za to ze kawalek auta znajduje sie poza koperta, bo przeciez jak sie czlowiek zorientuje to wtedy podjedzie spokojnie do przodu czy do tylu a na egzaminie stop to stop i podjechac nie mozna juz wiecej. Sposob zmiany biegow tez nalezy do indywidualnych upodoban kierujacego.
Jako kierowca osobiscie wpuszczaj autobusy wyjezdzajace z zatoczki i wbrew temu co ktos tu napisal wczesniej duzo kierowcow tak robi. Nie oceniajmy innych wlasna miara.
Pieszy tez jest uzytkownikiem drogi i na pasach czasem chciualoby sie w koncu przejsc

co bede jednak pisac
kazdy ma swoje zdanie i kazdy oblany egzamin przez jednych jest traktowany jako zemste egzaminatora a przez innych swoj blad i to sie nie zmieni. Najgorsze jest jednak to ze niektorzy nie daja sobie wytlumaczyc bledow...

Pozdrawiam Candy

W
Wojciech

Nie będę powtarzał wszystkich swoich argumentów bo są na forum w temacie "czy za drobne (coś tam) można oblać egzamin.
Uważam, że TAK !!! To nie są drobiazgi. Dzisiaj przy szybkości 20 km/h nie można utrzymać dystansu do lini, jutro już z prawkiem będzie to mur, krawężnik lub cudza noga. Nie chciał bym spotkać z przeciwka takiego wygi na np. wąskiej górskiej drodze, któremu tylko 15 cm linię się przejechało. A szybkości większe niż te 20 km/h. Autobusu się nie zauważyło i nie wypuściło z zatoki, jutro będzie to inna gapa włączająca się do ruchu w małym pojeździe... itd, itp.
Ktoś tu napisał, że zrozumiał by przejechanie znaku "stop" czy też na "czerwonym". Temu komuś chciałbym zasygnalizować, że takie wykroczenia czy błędy często karane są śmiercią. I to na miejscu i natychmiest ! Nie zdanie za to to nagroda i być może uratowanie życia (podziękować, nie narzekać).
Może jednak lepiej nauczyć się trzymać linię, parkować czy też widzieć, nawet taki drobiazg jak autobus.

K
Kubaa

Prawda jest zazwyczaj taka (jak to nauczyła mnie moja mama, co powtarzam sobie cały czas), że leży ona po środku. Jako rowerzysta radze wam przejechać się rowerem, zdziwicie się ilu z was nie włącza kierunkowskazu przy zmianie pasa, wyprzedzaniu, zmiany kierunku. A przepisy jasno mówią, że trzeba go włączyć przy ZAMIARZE zmiany kierunku. 8 na 10 kierowców nie włącza kierunkowskazu przy wyprzedzaniu, 9 włączy go na dwie sekundy a 10 włączy go prawidłowo. Taka jest prawda. Oczywiście zaraz zapewne na forum posypią się głosy "ja tak nie robię", "zawsze włączam migacz". Tak, tak wkręcajcie sobie. Zapominacie, że jesteście tylko ludźmi i nie widzicie SWOICH błędów a widzicie cudze. Przyznaję sam popełniam błędy, jednak zawsze staram się wyciągać z nich wnioski i eliminować je. Nie jestem bezbłędny jak myśli większość kierowców o samym sobie. Co do egzaminów to jest prawda taka, że oblewani są za głupotę i są oblewani bo egzaminator "wymięka". Mój kolega "nie zdał" na przejściu dla pieszych bo egzaminator spanikował, że pieszy wtargnie na drogę. Oczywiście racji nie miał, ale kolegę oblał. Osobiście sam najechałem na tyczkę od pachołka. Czy to jest prawda czy nie tego nie wiem, mnie osobiście wydaje się, że nie. ALE MOGĘ się mylić, nie jestem doskonały, prawda jest taka, że jeżeli poszturchnąłem tyczkę to znaczy, że nie opanowałem pojazdu i nie "znam" jego gabarytów; jak myśli oczywiście większość kierowców "ja znam swój samochód idealnie - nic mi nie umknie". Tak, na pewno a później widze pół metra od krawężnika zaparkowany, albo zamiast pomiędzy liniami to po skosie. Przykra prawda, ale prawda, że nie widzimy własnych błędów a widzimy cudze. Nikt z nas nie jest doskonały i przydałoby się czasem uderzyć w pierś i przypomnieć / sprawdzić podstawową wiedzę. Ktoś kto powiedział mi kiedyś, że jestem nieodpowiedzialny naczyło mnie tego, żeby nie myśleć w kategoriach "jaki to ja jestem super" itp, tylko "co robię nie tak i jak/co mogę poprawić" i teraz zauważam swoją głupotę na drodze i ciemnote. A co do egzaminów... Prawda jest też taka, że trzeba mieć do tego lekki dryg. Każdy głupi potrafi jechać samochodem a tym bardziej na prostej i "wdepnąć gaz do dechy". Tylko NIE KAŻDY umie jechać, pamiętać o szczególnej ostrożności, zasady ograniczonego zaufania oraz myśleć logicznie przy tym co się robi. Pamiętam jak robiłem prawojazdy, że była dziewczyna o ktorej jej istruktor powiezdiał mi, że ona nawet nie wie kto ma pierwszeństwo na drodze, więc jakim cudem zaliczyła? Bo ZAPAMIĘTAŁA schemat odpowiedzi i tu jest błąd zamiast na egzaminach, żeby były inne odpowiedzi to na kursach daje się to samo co na egzaminie - wniosek? Wystarczy zapamiętać "a/b/c". To nie uczy zachowania, logicznego myślenia na drodze. Sam myślałem na początku prawa jazdy, że "co to takiego za problem prowadzić samochód". Tak, tylko dopiero instruktorka uświadomiła mi, jak bardzo się mylę i jaką odpowiedzialność bierze się za swoje zachowanie szczególnie na drodze. Ale prawdą też jest to, że egzaminatorzy nie są mili. Pamiętam osobiście jak mój egzaminator na wszelkie moje odpowiedzi odnośnie pokazywania świateł ipt odpowiadał "taaaaaa... dalej... dalej..." czarno na białym było widać jaki ma stosunek do mnie i do swojej pracy. Co ciekawe tym bardziej wiedział co robię rozmawiając z kolegą i będąc odwróconym do mnie plecami. Ja bym tak nie umiał widać ten Pan miał jakiś ukryty talent... Za głupotę też się oblewa. Mój inny kolega 4 razy podchodził do egzaminu bo np. zapomniał kierunkowskazu. A jakby zabił kogoś na drodze? A gdyby komuś coś się stało? Jestem ciekaw tłumaczenia - "bardzo przepraszam, że zabiłem Państwa syna, ale normalnie zapomniałem migacza" co takie ma byś tłumaczenie? Siadając za kierownicą bierzemy nie tylko "frajdę w ręce", ale i też odpowiedzialność za innych, za pasażerów, oraz za siebie. Zganianie winy "bo drogi są złe" niczego nie tłumaczy. Czemu po polnej drodze nie zasuwasz 80km/h skoro tak twierdzisz? Skoro droga jest zła należy do niej się przystosować. A nie mówić "bo dziura była" to znaczy, że jesteśmy nie odpowiedzialni bo skoro nie umiemy dostosować prędkości i zachowania się na drodze do sytuacji niezależnej od nas .... Droga służy od tego, żeby jechać szybko i wygodnie co NIE ZWALNIA NAS z logicznego myślenia oraz umiejętności zachowania się logicznego na drodze / w razie problemów. Prawda też jest taka, że są głupie zasady na egzaminach. Osobiście czytałem, że pewien ktoś nie zdał egzaminu bo nie obejrzał się do tyłu tylko patrzał w lusterka(mimo to łuk wykonał jak najbardziej poprawnie). Czy to jest mądre? skoro gość jest w samochodzi to TEORETYCZNIE zdaje sobie z tego sprawę jak ma się zachować i jak ma odmierzyć odległośść od przeszkody. Skoro nie potrafi wykonać łuku to znaczy, że w ponad 80% nie wykona poprawnie takiego manewru na drodze. Tak samo jak był przypadek(zdaje mi się , że nawet opisywany w GL) iż kobieta miała wypadek na botanicznej, bo nie zauważyła pojazdu. To po (za przeproszeniem) cholere są te "głupie" znaki. Dla ozdoby drzew? Dla utrudniania ruchu? Nie to jest właśnie po to, żeby wiedzieć jak prowadzić pojazd a nie jechać "w ciemno". Wszyscy prawie uważamy się za super społeczeństwo, tylko czasem zapominamy o tym, że zmiany należałoby zacząć od siebie samego a nie od innych...A egzaminaor też czasem mógłby spojrzeć, że nie wszystko robi idealnie i sam wszystkjiego luksusowo nie potrafi. A kursanci powinni mieć więcej praktyki i jakieś "inne" zadania a z teorii.
Pozdrawiam

(P.S. tekst pisałem na lekki "zniczuleniu", więc wybaczcie jakieklolwiek błędy)

G
Gabka
W dniu 17.07.2009 o 21:38, Rakso napisał:

Rozwalają mnie teksty typu "Więc najpierw podszkol Język polski". Wypowiedź na forum to nie klasówka z ortografii. Pozdrawiam Pana Miodka.



Język polski obowiązuje nie tylko na klasówce z ortografii. Po tym jak kto pisze na forum można poznać kim jest piszący. A wziąć przykład z pana Miodka zdałoby się.
~GOSC~
W dniu 18.07.2009 o 13:59, bartezz napisał:

Na placu to "tylko" linia, a na drodze może to być "tylko" krawężnik. Skoro kursant nie może utrzymać auta na pasie przy prędkości kilku km/h, to jakim cudem ma utrzymać auto przy prędkości np 80km/h. Nie trudno sobie wyobrazić co może się stać po najechaniu na krawężnik przy tej prędkości. Egzaminatorzy mają rację, że oblewają, a szkoły jazdy niech zatrudniają fachowców, a nie cwaniaków z 3 letnim stażem "kierowcy" i dyplomem z parkowania zamiast Prawa Jazdy.


NIESTETY FACHOWCEM W SZKOLENIU NIE STAJESZ SIE ODRAZU:(ABY NIM ZOSTAC TRZEBA PASJI DO TEJ PRACY,NIE WYSTARCZY POSIADANIE PRAWA JAZDY.NIE DA RADY PRACOWAC W TYM FACHU GDY PRZED OCZAMI BŁYSZCZY TYLKO MAMONA.....NA PIERWSZYM MIEJCU POWINIEN BYC KURSANT.GDY ON JEST ZADOWOLONY TO I KASA PRZYJDZIE......
b
bartezz

Na placu to "tylko" linia, a na drodze może to być "tylko" krawężnik. Skoro kursant nie może utrzymać auta na pasie przy prędkości kilku km/h, to jakim cudem ma utrzymać auto przy prędkości np 80km/h. Nie trudno sobie wyobrazić co może się stać po najechaniu na krawężnik przy tej prędkości. Egzaminatorzy mają rację, że oblewają, a szkoły jazdy niech zatrudniają fachowców, a nie cwaniaków z 3 letnim stażem "kierowcy" i dyplomem z parkowania zamiast Prawa Jazdy.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3