Wprowadzenie limitu kadencji w samorządach dotknie 2/3 gmin w Polsce

Tomasz Dereszyński AIP
Jarosław Pruss
Udostępnij:
Po słowach prezesa PiS o wprowadzeniu, i to od najbliższych wyborów samorządowych w 2018 r., ograniczenia kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów wywołała burzę. Ile osób dotknęłoby takie ograniczenie? Jakie są argumenty "za", jakie "przeciw" takim rozwiązaniom?

Zdaniem ekspertów Fundacji Batorego, wprowadzenie limitu kadencji dotknie aż 2/3 gmin w Polsce. Prezes Jarosław Kaczyński uważa, że ograniczenie dla samorządowców ma m.in. doprowadzić do rozbicia lokalnych układów towarzysko-biznesowych.

Ograniczenie kadencyjności na stanowiskach wybieralnych szczebla samorządowego obowiązuje tylko w dwóch krajach europejskich, we Włoszech i w Portugalii. Czy warto zatem wprowadzać to w Polsce? Może są inne sposoby na wymianę kadr samorządowych w Polsce?

Z analizy przeprowadzonej przez ekspertów Fundacji Batorego - prof. Pawła Swianiewicza i dr Adama Gendźwiłła - wynika, że o urząd w kolejnych wyborach nie mogłoby ponownie ubiegać się aż 1597 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. To ci włodarze, dla których kadencja 2014–2018 jest co najmniej drugą.

Co ciekawe, 1088 osób spośród tej grupy sprawuje swoją funkcje od co najmniej trzech kadencji, a 428 zajmowało swoje stanowiska jeszcze przed 2002 rokiem, czyli przed wprowadzeniem wyborów bezpośrednich na urząd wójtów, burmistrzów, prezydentów miast. Do bardzo liczna grupa. Krytycy obowiązujących dotychczas rozwiązań w których nie ma żadnego ograniczenia w startowaniu na wójta, burmistrza czy prezydenta miasta mówią, że taka sytuacja prowadzi do wielu patologii, co zresztą bardzo często opisują media lokalne a także regionalne. Krytycy regulacji dodają, że powstały koterie, klany i kliki wokół włodarzy.

Które obszary w polityce regionalnej i lokalnej dotknie wprowadzenie ograniczenie kadencyjności? - Proponowana przez PiS zmiana w większym stopniu dotknie gminy małe i metropolie. Wśród szesnastu miast liczących powyżej 200 tys. mieszkańców, aż w dwunastu obecnie urzędujący prezydenci nie mogliby ponownie startować w wyborach. Najwięcej polityków, których dotyczyłoby ograniczenie, pochodzi z lokalnych komitetów - mówi dr Adam Gendźwiłł, adiunkt w Zakładzie Rozwoju i Polityki Lokalnej Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Fundacji Batorego.

Co ciekawe, wśród podziału na partie, zakaz kandydowania dotyczyłby ponad 70 proc. obecnych liderów lokalnych pochodzących z PSL, ok. 60 proc. z PO i ok. 30 proc. z PiS.

Eksperci Batorego sprawdzili sytuację w 29 krajach europejskich. Co im wyszło? Ograniczenie kadencyjności funkcjonuje tylko w dwóch – we Włoszech i w Portugalii. - We Włoszech burmistrz może sprawować swoją funkcję przez dwie pięcioletnie kadencje, zaś w Portugalii może zostać wybranym trzy razy na okres czterech lat. Co ciekawe w niektórych landach niemieckich ustalony jest obowiązkowy wiek przechodzenia na emeryturę. Zazwyczaj 65 lat, choć na ogół burmistrz ma możliwość dokończenia rozpoczętej kadencji, której długość w poszczególnych częściach Niemiec waha się od 4 do 10 lat - wyjaśnia dr Adam Gendźwiłł.

Argumenty polityków i krytyków obecnie obowiązujących rozwiązań nie są nowe. Temat zbyt małej wymiany kadr w samorządach pojawia się co jakiś czas. Pamiętajmy jednak, że pod koniec lat 90. mieliśmy do czynienia z odwrotnym zjawiskiem. Powszechne były narzekania, że zbyt duża rotacja na stanowiskach decyzyjnych przeszkadza w realizacji spójnej wizji rozwoju lokalnego, zważywszy na dość pokaźne fundusze docierające z budżetu państwa czy pomoc z Unii Europejskiej.

- Kiedyś wyzwaniem było wzmocnienie władz wykonawczych, dziś wahadło zbyt wyraźnie wychyliło się w tę stronę. Czy nie poszliśmy za daleko w budowaniu lokalnego „prezydencjalizmu”? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Z całą pewnością nie może nią być jednak nagłe i mechaniczne skrócenie kadencji wieloletnim liderom - uważa prof. Paweł Swianiewicz, kierownik Zakładu Rozwoju i Polityki Lokalnej Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.

Czy wielokadencyjność władz musi oznaczać patologię? Niekoniecznie. Zdaniem dr. Adama Gendźwiłła niektóre społeczności lokalne są zbyt małe, żeby mieć pluralistyczne elity regularnie konkurujące o władzę i kilku liderów spośród których mieszkańcy mogą wybierać. - Istnieje realne zagrożenie, że nagłe wprowadzenie limitu kadencji może pozbawić takie społeczności zdolnych przywódców - dodaje.

Prezes PiS wywołał dyskusję, jak widać bardzo potrzebną. Tematyka samorządowa nie przestaje ostatnio schodzić z łamów gazet a także z dyskusji w mediach elektronicznych. Krytycy propozycji PiS mówią, że niebagatelne znaczenie ma nie tylko sama zmiana, ale też sam proces jej wprowadzania. Konsultacje są niezbędne i nie można wprowadzać tak istotnych zmian w ordynacji wyborczej bez nich.

Zdaniem Joanny Załuskiej, dyrektor programu "Masz Głos, Masz Wybór", reguły gry wyborczej należy zmieniać ostrożnie i w długim horyzoncie czasowym. - Najlepiej, żeby zmiany uchwalane przez parlament zaczynały obowiązywać co najmniej po upływie pełnej kadencji. Takie podejście usuwałoby wątpliwości, że manipulowanie regułami wyborów jest motywowane doraźnym interesem rządzących - ocenia.

Wideo

Materiał oryginalny: Wprowadzenie limitu kadencji w samorządach dotknie 2/3 gmin w Polsce - Polska Times

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marian
powinno to takze dotyczyc POSLOW SENATOROW,sa tacy,ktorzy traktoja poselstwo jako zawod;POSAEL ZAWODOWY.
J
Jerzy Mikocki
Do proponuję,zaczął Pan dobrze ,ale ja bym to zmienił całkowicie,żadnych zawodowych posłów
ż
że
ta mała gnida już 28lat siedzi w sejmie i to za nasze pieniądze ! i tak przegracie z kretesem pisćwoki :)
S
Stachu
żeby i oni spdli na ziemie, 2 kadencje i conajmniej jedna przerwy itp
G
Gość
2 kadencje, a dane samorządowcom przez PiS, tak właściwie nic dobrego nie wniosą! Dlaczego? Ooo, proszę bardzo!
Wszyscy wybrańcy, tj. na 1-szą kadencję, będą w niej tak poczciwi i przesympatyczni, jak niemowlę przy piersi matki
Ale jak ci sami wdostaną się na kadencję 2-gą i ostatnią, ich zapotrzebowanie i poczciwość diametralnie się zmienią
Albowiem, będą musieli w 2-giej kadencji nadrobić ekspresowo toż wszystko, czego nie pozyskali w 1-szej kadencji
Jakaż jest propozycja? Ooo, proszę bardzo!
Wybór na jedną kadencję, po czym jedna kadencja przerwy! Natomiast ilość pakietów kadencyjnych w pełni dowolna!
I naturalnie, jest potrzebny jakiś taki wytrych, aby można by było i „przegonić” w 1-szej kadencji. Na uwadze, kapitaliści
pracujący w samorządach li tylko na rachunek własny i sojegoż pociotkowa
No i stąd, jakoś nie daje się pojąć, skąd w PiS jest aż tylu filantropów? A tutaj, wprost dla samorządowych kacyków
C
Czytelnik
limit kadencji Posłów 4 lata i won od koryta
N
Narsisi
Nie inaczej jest i tym razem... :)
Dodaj ogłoszenie