Wspaniała inicjatywa. Na rogatkach Międzyrzecza ktoś ustawił fotografię legendarnego dowódcy Powstania w Getcie Warszawskim

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Fotografia Marka Edelmana stanęła na rogatkach Międzyrzecza. Dariusz Dutkiewicz
Zdjęcie Marka Edelmana stanęło na rogatkach Międzyrzecza przy wylocie na Gorzów. I wcale nie był to oficjalny akcent obchodów 78 rocznicy wybuchu najtragiczniejszego ze zrywów II wojny światowej – Powstania w Getcie Warszawskim. Obok fotografii nieznane ręce ułożyły symboliczne kamienie. Jak kamienie na szaniec…

Wyjeżdżając dawną ,,dwójką’’ na Gorzów, nagle pod kamieniem, raczej obeliskiem, symbolizującym dawny cmentarz żydowski, który nie miał tyle szczęścia co kirkut ze Skwierzyny i został zrównany z ziemią, nagle dostrzegamy odbijającą się w promieniach słońca fotografię. Co to? Czyje zdjęcie ktoś w tym symbolicznym miejscu postawił?

Podchodzimy bliżej, no i patrzy na nas jak żywy, z nieodłącznym papierosem w dłoni, Marek Edelman. Kim był? Znany głównie jako ostatni dowódca powstania z 1943 r. Ale przecież nie tylko…

Przeczytaj także:

Bojownik prawdziwy podczas wojny

W 1942 był założycielem Żydowskiej Organizacji Bojowej. Uczestniczył w powstaniu w Getcie Warszawskim, dowodząc powstańcami w jednym z obwodów. 8 maja 1943 został ostatnim przywódcą bojowników ŻOB podczas walk w getcie. A później brał udział w ostatnim akordzie powstania. Wyprowadził swych ludzi na tzw. aryjską stronę. Większość z jego podwładnych biorących udział w tej brawurowej akcji w warszawskich kanałach wojnę przeżyła.

Uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, był też w szeregach Armii Ludowej. W AL posiadał stopień podporucznika. Jak stwierdził po wojnie, z alowcami było mu bardziej po drodze.

Po upadku powstania ukrywał się wraz z grupą kolegów i koleżanek. Z uwagi na rosnące niebezpieczeństwo odkrycia przez Niemców budujących umocnienia w bezpośrednim sąsiedztwie kryjówki i wyczerpywanie się zapasów żywności, 15 listopada 1944 zostali oni ewakuowani przez personel szpitala Polskiego Czerwonego Krzyża. Żydowscy powstańcy zostali wyprowadzeni poza Warszawę, umieszczeni w szpitalu i zaopatrzeni w fałszywe dokumenty. Dzięki temu przeżyli.

Polecamy:

Niepokorny w czasach pokoju

31 stycznia 1976 został sygnatariuszem Listu 101 do Sejmu PRL przeciwko planowanym zmianom w Konstytucji. Od 1976 współpracował z Komitetem Obrony Robotników, następnie z KSS KOR. W październiku 1979 sprawował opiekę medyczną nad uczestnikami głodówki w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. 23 sierpnia 1980 roku dołączył do apelu 64 uczonych, pisarzy i publicystów do władz komunistycznych o podjęcie dialogu ze strajkującymi robotnikami Wybrzeża. Od jesieni 1980 był członkiem „Solidarności”.

13 grudnia 1981, po wprowadzeniu stanu wojennego, został internowany. Osiem lat później w 1989 uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu w podzespole ds. służby zdrowia.

Wideo: Różowa Skrzyneczka - akcja Instytutu Równości w Lubuskiem

Przede wszystkim zacny lekarz

Pracował jako lekarz na Oddziale Kardiochirurgii Wojskowej Akademii Medycznej. Później jako ordynator Oddziału Intensywnej Terapii szpitala w Łodzi. Zmarł 2 października 2009 r. Został pochowany 9 października na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej (kwatera 12)[34][35]. W pogrzebie uczestniczyło około 2 tysięcy osób.

Na żydowskich cmentarzach bardzo często zobaczymy kamyki poukładane na grobach. Jest to nic innego jak symbol pamięci o zmarłych, taki jak zapalanie zniczy w tradycji chrześcijańskiej. Możliwe, ze zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów, kiedy zwłoki grzebano na pustyni.

Kamienie położono także pod fotografią na rogatkach Międzyrzecza.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie