Wstydliwa porażka

Z Gdańska ANDRZEJ FLÜGEL (68) 324 88 06 [email protected]
W pojedynku młodzieżowców w Gdańsku było podobnie jak w Zielonej Górze. Zawodnicy ZKŻ-u wygrali go 5:1. Od prawej Marcin Nowaczyk, Sławomir Dąbrowski, Zbigniew Suchecki i Mirosław Jabłoński.
W pojedynku młodzieżowców w Gdańsku było podobnie jak w Zielonej Górze. Zawodnicy ZKŻ-u wygrali go 5:1. Od prawej Marcin Nowaczyk, Sławomir Dąbrowski, Zbigniew Suchecki i Mirosław Jabłoński. Tomasz Gawałkiewicz
Udostępnij:
Po remisie na własnym torze niewielu fanów dawało szansę zielonogórzanom na odrobienie strat. Niepoprawni optymiści jednak do końca wierzyli, że ZKŻ Kronopol pokaże klasę w Gdańsku.

Jak się okazało mylili się. Zielonogórzanie znów nie pokazali nic godnego uwagi. Byli słabsi na całej linii. Indywidualnie potrafili zwyciężyć tylko w jednym biegu (Zbigniew Suchecki w pierwszym wyścigu), przegrywali z rywalami na każdym odcinku toru, jeździli bojaźliwie i słabo. Jeśli taka jest różnica między siódmym a ósmym zespołem w ligowej tabeli, to trzeba przyznać, że spadek ZKŻ-u Kronopolu jest sprawiedliwy.

Wstydliwa porażka

Najciekawiej było przed meczem. Wprawdzie szefostwo naszego klubu oficjalnie twierdziło, że odpuszcza i nawet gdyby Nicki Pedersen był zdrowy, raczej zespół pojechałby w krajowym składzie, to jednak niemal do końca próbowało ściągnąć Duńczyka. Niestety, Nicki odczuwa skutki kontuzji, w sobotę czuł się jeszcze gorzej niż bezpośrednio po wypadku i o występie nie mogło być mowy. Starano się zaprosić Lee Richardsona, ale Anglik miał od dawna zaplanowany start w ekstraklasie brytyjskiej.
Mimo tego z ekipy zielonogórskiej płynęły zapowiedzi iż zespół powalczy. Po sparingowym meczu w Bydgoszczy zorganizowano małe zgrupowanie. Miało ono zintegrować ekipę i sprawić, by mimo braku obcokrajowca powalczyła i nie skompromitowała się.
To się nie udało. Mecz z Lotosem nie odbiegał od innych przegranych w tym sezonie. Nie było ducha walki i zadziorności, tak potrzebnych, jeśli chce się odnieść sukces. Zespół w swoim ostatnim meczu nie pojechał ani trochę lepiej. Najgorsze, że nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego? Przecież Rafał Okoniewski nie powinien być wyraźnie gorszy od Roberta Kościechy, a Piotr Świst od Tomasza Chrzanowskiego. Ale byli i to bardzo. Do tego jeszcze doszło zero Andrzeja Huszczy i zaledwie cztery punkty Krzysztofa Stojanowskiego. Zawiódł też Marcin Nowaczyk, bo dwa "oczka" to o wiele mniej niż zakładaliśmy. Suchecki wywalczył siedem punktów i to był niezły dorobek. Nie zawiódł jedynie Mariusz Staszewski, który zdobył osiem, czyli tyle, ile od niego wymagano. Czy więc ta ekipa miała szansę na sukces w Gdańsku? Oczywiście nie. - Nie ma sensu narzekać na tor, ponieważ dla wszystkich był taki sam - powiedział Staszewski. - Nie umieliśmy się dopasować i to nasza wina. To wstydliwa porażka i jej przyczyn musimy szukać w sobie. Nic dodać, nic ująć.

W formie tylko... kibice

Mecz był straszliwie nudny, a gdańscy kibice narzekali na brak Pedersena: - Gdyby był Nicki, to chociaż mielibyśmy jakieś emocje - mówili. - A tak strasznie się wynudziliśmy. Cieszymy się, że jeździmy w barażach i wierzymy, że obronimy ekstraligę.
Historia tego meczu jest prosta. Nadzieje na obronienie ekstraklasy trwały około 66 sekund, czyli tyle, ile pierwszy bieg w którym Suchecki i Nowaczyk pokonali podwójnie Sławomira Dąbrowskiego i Mirosława Jabłońskiego. Gospodarze szybko skontrowali i w drugim wygrali 5:1. Remis 6:6 był ostatnim dobrym rezultatem. Gospodarze wygrali kolejnych sześć wyścigów, przy czym zwycięstwa umożliwiały im straszne błędy gości. Tor miał na wyjściu z drugiego łuku dziurę, w którą notorycznie wpadali zielonogórzanie, choć wydawało się, że już po drugim wyścigu powinni wiedzieć jak ją ominąć. Dopiero w VIII biegu nasi zawodnicy przywieźli remis. Do końca nie pokazali już nic ciekawego pieczętując swój - niestety - zasłużony spadek.
Znów wspaniale zachowali się kibice. Przyjechała ich spora grupa, były znane wszystkim hasła, szaliki i nadzieje. Fani, w odróżnieniu od zawodników, pokazali ekstraligową formę. Szkoda, że właśnie oni nie mogą zostać w elicie…
LOTOS GDAŃSK - ZKŻ KRONOPOL ZIELONA GÓRA 59:31 LOTOS: Chrzanowski 15 (3, 3, 3, 3, 3), Bajerski 6 (2, 2, 1, 1), Kościecha 13 (3, 3, 3, 3, 1), K. Jabłoński 5 (1, 1, 1, 2), Pedersen 15 (3, 3, 3, 3, 3), Dąbrowski 0 (0, -, -, -, 0), M. Jabłoński 5 (1, 1, 2, 0, 1).
ZKŻ KRONOPOL: Okoniewski 7 (0, 2, 2, 2, 1, 0), Stojanowski 4 (1, 0, 1, 2, u), Staszewski 8 (2, 1, 2, 1, 2), Huszcza 0 (0, d, -, -), Świst 3 (2, 1, 0, 0), Suchecki 7 (3, 0, 2, 0, 2), Nowaczyk 2 (2, 0, 0).
Sędziował Wojciech Grodzki (Opole). Widzów 10 tys.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie