Wszystkie za jedną

Janusz Dobrzyński 0 95 722 69 37 jdobrzynski@gazetalubuska.pl
Po dość pechowo przegranym meczu w Polkowicach, Agnieszka Szott nie kryła łez. Pociesza ją wierna przyjaciółka z Wrocławia, Magdalena Chajdała.
Po dość pechowo przegranym meczu w Polkowicach, Agnieszka Szott nie kryła łez. Pociesza ją wierna przyjaciółka z Wrocławia, Magdalena Chajdała. fot. Tomasz Gawałkiewicz
Informacja o problemach zdrowotnych Agnieszki Szott, dla lubuskich miłośników basketu zabrzmiała jak hiobowa wieść. Najświeższe prognozy mogą ich jednak natchnąć optymizmem...

Przypomnijmy, że po niedawnym meczu w Polkowicach, u najskuteczniejszej zawodniczki AZS PWSZ Sowood odezwały się znów bóle w kolanie, a lekarze w swych diagnozach nie byli jednomyślni. Skrajnie pesymistyczne opinie brzmiały jak sportowy wyrok...
Nie jest to wprawdzie pierwsza dolegliwość w karierze świetnej koszykarki, ale spadła nagle. Od dłuższego czasu ,,Pysia'' znajdowała się przecież w świetnej formie, robiła furorę na parkietach ekstraklasy.

Wszystkie za jedną

Jeszcze w piątek rano trudno było o optymizm, bo markotna Szott powiedziała nam: - Chodzę od lekarza do lekarza, zastanawiam się, co robić, ale wciąż nie wiadomo, jak z moim kolanem jest naprawdę. W klubie wszyscy mi pomagają, razem szukamy korzystnego rozwiązania dla mojego zdrowia i sposobu wyleczenia kontuzji, ale nie doraźnie, tylko całkowicie i do końca. W obecnym sezonie mam już jednak znikome szanse na powrót do gry...
Trening typowo koszykarski został przerwany, choć ,,Pysia'' ćwiczyła indywidualnie pod okiem specjalistów od przygotowania atletycznego i odnowy biologicznej Jerzego Chmielnickiego i Roberta Brałko, również na siłowni. A póki co, zespół znalazł się w nowej sytuacji, z którą muszą sobie poradzić szkoleniowcy i pozostałe zawodniczki. Sezon zasadniczy jeszcze przecież trwa, a po nim zacznie się faza play off.

Trochę optymizmu

- Zespół musi się nastawić, że będzie grał bez swojej liderki, a ciężar odpowiedzialności powinien się rozłożyć na wszystkie zawodniczki - powiedział nam trener Dariusz Maciejewski. - Spotkanie w Łodzi pokazało, że jest to możliwe i idziemy we właściwym kierunku.
W piątek tuż po południu, Szott stawiła się w szpitalu wojewódzkim, skąd napłynęły pierwsze optymistyczne wieści. - Doktor Krzysztof Kapica postawił diagnozę, że z moim kolanem jest wszystko w porządku, wymaga tylko trochę odpoczynku - powiedziała już znacznie bardziej wyluzowana. - Zalecił mi także kilka zabiegów, ćwiczeń bez obciążeń, a na koniec zapewnił, że za dwa lub trzy tygodnie wrócę znów na parkiet.
Trener Maciejewski przyjął tę wiadomość oczywiście z zadowoleniem, ale bez przedwczesnej euforii. - Mając w pamięci poprzednie perypetie zdrowotne Agnieszki, wolę dmuchać na zimne - dodał. - Wróci więc ona do gry dopiero wówczas, gdy będzie całkowita pewność, że nic jej już nie dolega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.