Wybuch Siecieborzycach. Byłemu partnerowi pani Urszuli grozi dożywocie. Rodzina wciąż się boi. Jak po tym wszystkim poskładać życie?

W czwartek, 19 stycznia 2023 Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze poinformowała o zatrzymaniu byłego partnera pani Urszuli z Siecieborzyc. 34-latek usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa wielu osób i spowodowania obrażeń ciała 31-latki i jej dwojga dzieci. Grozi mu dożywocie. Nie przyznał się i złożył obszerne wyjaśnienia.

Spis treści

- Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na zatrzymanie 34-latka i przedstawienie mu zarzutów usiłowania zabójstwa wielu osób. Grozi mu dożywocie - poinformowała lubuska policja.

Podczas licznych czynności przeprowadzonych na miejscu zdarzenia wykonano oględziny miejsca wybuchu, gdzie zabezpieczono kilkadziesiąt śladów potwierdzających detonację ładunku wybuchowego.

- Aktualnie przeprowadzane są ekspertyzy biegłych między innymi z dziedziny daktyloskopii, traseologii, biologii czy chemii - informuje podinspektor Marcin Maludy, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gorzowie Wielkopolskim. - Przy wyjaśnianiu tej sprawy pracowali najbardziej doświadczeni funkcjonariusze z lubuskiego. To stróże prawa z wielu policyjnych pionów i komórek - głównie policjanci kryminalni, dochodzeniowo – śledczy czy technicy kryminalistyki. Niezwykle ważny był również udział w czynnościach policjantów z Komendy Głównej Policji, koordynujących współpracę międzynarodową.

Przeprowadzone w sprawie czynności, zarówno procesowe, jak i operacyjne, uzasadniały podejrzenie, że osobą mogącą mieć związek z konstrukcją ładunku oraz jego podłożeniem jest były partner kobiety - 34-letni mieszkaniec powiatu żagańskiego, z którym kobieta była skonfliktowana.

Były partner pani Urszuli został zatrzymany w czwartek, 19 stycznia.

Wybuch Siecieborzycach. Byłemu partnerowi pani Urszuli grozi...

Wobec tego przeszukano miejsce jego zamieszkania. W chwili prowadzenia czynności mężczyzna znajdował się poza granicami kraju. W sprawie przesłuchano szereg osób, których zeznania potwierdzają konflikt pomiędzy stronami.

Podejrzany spowodowania wybuchu w Siecieborzycach został zatrzymany

28 grudnia 2022 roku Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze, na podstawie zebranego w sprawie materiału dowodowego wydała postanowienia o przedstawieniu zarzutów 34-latkowi: o czyn z artykułu 13§1 k.k. w związku z artykułem 148§2 pkt 4 k.k. i inne, tj. o usiłowanie zabójstwa wielu osób przy użyciu materiału wybuchowego oraz postanowienie o poszukiwaniu podejrzanego, zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu. Na wniosek Prokuratury 4 stycznia Sąd Rejonowy w Zielonej Górze wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego.

Czynności przeprowadzone przez śledczych pozwoliły ustalić miejsce pobytu podejrzanego. W poniedziałek (16 stycznia) na terenie województwa dolnośląskiego policjanci w przygotowanej wcześniej akcji, zatrzymali podejrzanego. W działaniach tych brali udział policjanci zajmujący się poszukiwaniem i identyfikacją osób oraz funkcjonariusze z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji KWP w Gorzowie Wielkopolskim. W zatrzymanie zaangażowani byli również policjanci kryminalni i dochodzeniowo- śledczy.

Ile grozi sprawcy spowodowania wybuchu w Siecieborzycach?

Na obecnym etapie gromadzone są dalsze dowody. Sprawa prowadzona jest przez Prokuraturę Okręgową w Zielonej Górze I Wydział Śledczy, która już przedstawiła mężczyźnie zarzuty usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiału wybuchowego. 34-latkowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Pisał o paczce i o tym, kto powinien ją dostać

Kilka dni przed zatrzymaniem rozmawialiśmy z podejrzanym za pomocą komunikatora internetowego. Mężczyzna jest kierowcą tira i był w zagranicznej trasie. Został zatrzymany po powrocie do Polski. - Kto jest w stanie w 2 dni przez weekend ściągnąć części do budowy bomby, zbudować ją przetestować, czy działa, zbudować drugą, zapakowac i w weekend ją wysłać? - napisał do nas.

- Gdybym miał w dyspozycji taka bombę, to bym wysłał ją tej niesprawiedliwej sędzinie, a nie wlasnemu synkowi - stwierdził 34-latek (w sądzie rodzinnym odbyła się rozprawa dotycząca widzeń z dzieckiem - przyt. red). (...)

- Teraz, jak Urszula jest już niewydolna opiekunczo to bedę pisał nowy pozew o opiekę nad Bartusiem. (...)
Na koniec konwersacji z dziennikarką napisał: Jesteś falszywa jak Urszula i sędzina razem wzięte.

Roddzina z Siecieborzzyc jest już razem

Pierwszy w domu był niespełna 3-letni Bartuś, ruchliwy jak żywe srebro. Wydawałoby się, że tragedia nie odcisnęła na nim piętna. Jednak to, co przeżył, zostawiło na jego plecach blizny. Babcia Karolina wspomina, że po wybuchu nie mógł oddychać. Dusił się.

Jako druga, po 21 dniach w szpitalu, do domu wróciła 7-letnia Ola. Dziewczynka ucierpiała bardziej. Wybuch prawie oderwał jej prawą rękę, która wisiała praktycznie na skórze. Były ubytki kości i mięśni. Przeszła kilkugodzinną operację i kilkanaście sesji leczenia w komorze hiperbarycznej. Czeka ją jeszcze długa rehabilitacja i być może kolejne zabiegi, żeby jej rączka wróciła do sprawności. Na razie ma na niej gips. Uczy się jeść i pisać lewą ręką i czeka na odwiedziny koleżanek ze szkoły. Jej buzia jest skupiona i smutna, chociaż babcia mówi, że od powrotu ze szpitala zaczęła się coraz częściej uśmiechać. Za kilka dni Ola jedzie z wujkiem do Szczecina, do specjalisty chirurgii dziecięcej. Żeby jej prawa ręka wróciła do sprawności i mogła swobodnie operować kciukiem.

18 stycznia 2023 karetką ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze wróciła najbardziej poszkodowana. Mama dzieci, pani Urszula.

Jej brat, Adam Szymański informuje, że siostra i mama na razie mieszkają u niego, ale w tym samym domu. - Ula czuje się w miarę dobrze, inaczej by nie mogła opuścić szpitala - podkreśla pan Adam. - Zjadła domowy obiad i cieszy się z obecności dzieci i rodziny.

Brat zaznacza, że na razie pani Ula potrzebuje spokoju. Rodzina musi się sobą nacieszyć.

Cały miesiąc w zielonogórskim szpitalu

Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze poinformował, że po miesiącu placówkę opuściła pani Urszula, która ucierpiała podczas wybuchu paczki - bomby w Siecieborzycach.

- Ta sprawa bardzo poruszyła opinię publiczną w całym kraju, a dla naszego szpitala była wyjątkowym testem współdziałania wielu dyscyplin medycznych – podkreśla dr n. med. Bartosz Kudliński, kierownik Klinicznego Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii. - Jako jedyne w województwie Centrum Urazowe jesteśmy gotowi na przyjęcie pacjentów, którzy trafiają do nas z powodu różnych okoliczności, np. wypadków komunikacyjnych, czy takich właśnie tragicznych zdarzeń jak to, które spotkało panią Urszulę. - Zadziałała cała procedura w warunkach SOR, ze wszystkimi niezbędnymi specjalistami. Na każdym etapie działaliśmy bardzo sprawnie, interdyscyplinarnie i szybko – mówi lekarz.

Właśnie na tym oddziale pacjentka spędziła pierwsze dni po zdarzeniu. Wcześniej bezbłędnie spisali się medycy z Lotnicze Pogotowie Ratunkowe i karetek pogotowia, które przywiozły poszkodowane dzieci i babcię. Na wysokości zadania stanęła załoga SOR - od momentu pojawienia się pacjentki w szpitalu do pierwszej interwencji chirurgów na Centralnym Bloku Operacyjnym minęło zaledwie 7 minut!

- Naszym zadaniem było przygotowanie odpowiedniego zespołu urazowego, skoordynowanie działań różnych zespołów terapeutycznych, zabezpieczenie pacjentki i przekazanie w tym wypadku na CBO. To zagrało – mówi lrk. med. Szymn Michniewicz, kierownik SOR.

Kilkadziesiąt osób ratowało Panią Urszulę i jej dzieci

Pacjentka spędziła pierwsze dni po zdarzeniu na SORZe, przywieziona przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Karetki pogotowia przywiozły poszkodowane dzieci i babcię. Od momentu pojawienia się pacjentki w szpitalu, do pierwszej interwencji chirurgów na Centralnym Bloku Operacyjnym minęło zaledwie 7 minut. - Naszym zadaniem było przygotowanie odpowiedniego zespołu urazowego, skoordynowanie działań różnych zespołów terapeutycznych, zabezpieczenie pacjentki i przekazanie w tym wypadku na CBO. To zagrało – mówi kierownik SOR.

W pierwszych godzinach do akcji wkroczyli też ortopedzi, którzy zajęli się m.in. rękoma poszkodowanej. Następnie oczy pani Urszuli ratowali okuliści, a potem ponownie działali ortopedzi i chirurdzy. Z OIT pacjentka trafiła właśnie na te oddziały. Wśród tych, którzy ratowali zdrowie i życie pani Urszuli, należy również wymienić psychologów, diagnostów, pielęgniarki z CBO i oddziałów. Jeśli do tego doliczyć ludzi, którzy objęli opieką także synka i córeczkę na oddziałach dziecięcych oraz kardiologów, którzy zajęli się babcią, to okazuje się, że w sprawę zaangażowanych było kilkadziesiąt osób.

Jak doszło do wybuchu w Siecieborzycach?

Siedzimy w kuchni państwa Szymańskich. W domu są trzy mieszkania: pani Urszuli, jej mamy i brata. Do feralnego wybuchu doszło rankiem 19 grudnia 2022, w kuchni pani Karoliny, babci dzieci. Tam właśnie weszła 31-latka z paczką zaadresowaną do niej, którą chwilę wcześniej znalazła przed domem i tam doszło do wybuchu, gdy otwierała pakunek. To było niewielkie, metalowe pudełko, zaklejone taśmą. Na paczce było nazwisko pani Urszuli i jej adres. - W przestrzeni pojawiła się informacja, że paczkę przyniósł i zostawił pod domem kurier - zaznacza Adam Szymański. - Ale to mało prawdopodobna wersja. Przecież dzień wcześniej był weekend, a w weekendy kurierzy nie pracują. Musiałby ewentualnie przyjść nad ranem.

Dom stoi na skraju wsi. Jest oddalony od drogi i blisko lasu. Ślady odkryte po wybuchu wskazywały, że właśnie od strony lasu ktoś dostał się pod posesję.

Rodzina wciąż się boi

W chwili eksplozji, 19 grudnia 2023 w domu nie było państwa Szymańskich (brata i bratowej pani Uli), ale podmuch wywalił drzwi do ich mieszkania i kilka innych. Zdemolował cały przedpokój. Dzisiaj, dzięki pomocy rodziny i przyjaciół już nie widać zniszczeń. Jednak pani Karolina mieszka u syna, między innymi dlatego, że w jej nowej kuchni jeszcze nie ma lodówki. Syn i synowa wolą też mieć mamę na oku, bo chociaż mówi, że czuje się już w miarę dobrze, to wciąż musi brać leki. Podczas wybuchu doznała zawału serca.

Co ze zdrowiem pani Urszuli?

Pani Ula czuje się coraz lepiej. - Wciąż ma problemy z widzeniem - opowiadała nam pani Karolina. -W jednym oku ma szwy, które powodują ból i łzawienie.

Młoda, 31-letnia kobieta straciła prawą dłoń. Bardzo ucierpiała również lewa ręka, do której trzeba było przyszywać palce. Nie ma praktycznie części ciała, która nie zostałaby poraniona odłamkami; twarz, klatka piersiowa. Nawet z miednicy trzeba było operacyjnie wydobywać kawałki metalu.

Pani Karolina pokazuje powyginane pierścionki córki. - Można sobie wyobrazić, jak silny był wybuch, który tak uszkodził pierścionek, że aż wyrwał z niego oczko - mówi.

Jak poskładać życie po wybuchu?

Rodzina zaznacza, że sprawca wywrócił ich życie na drugą stronę, ale jeszcze nie wiedzą, co to dla nich oznacza. Starają się szukać dobra w tym, co dzieje wokoło. A to dobro jest we wsparciu ze strony ludzi. Adam Szymański zaznacza, że spotkał całkiem sporo dobra. Na przykład w swojej pracy. Jego żona korzysta z urlopu, ale mówi, że będzie musiała wrócić do pracy, bo czeka ich bardzo wiele wydatków, na opiekę i rehabilitację pani Uli i jej dzieci. - W piątek (13 stycznia 2023) był kiermasz ciast dla Uli, w żagańskiej "piątce" - opowiada Anna Szymańska. - Zorganizował ją radny Ireneusz Szaniawski i rada rodziców. Zebrano aż 2.915 zł. Byłam bardzo poruszona ofiarnością dzieci i ich rodziców.

Koncert w Szprotawskim Domu Kultury

W niedzielę 15 stycznia 2023 w Szprotawskim Domu Kultury odbył się koncert charytatywny na rzecz pani Urszuli i jej dzieci. Na scenie wystąpił Polski Zespół Ludowy, złożony z samorządowców, urzędników Urzędu Marszałkowskiego woj. lubuskiego. Zaśpiewał kolędy w rockowych aranżacjach, zaś w holu Szprotawskiego Domu Kultury można było kupić pyszne ciasta, przygotowane przez wszystkie sołectwa gminy Szprotawa, a także przez sąsiednie Bobrzany. Na koncercie była Anna Szymańska-Stępień wraz z Olą. - Bardzo mi się podobało. - powiedziała po koncercie.

- To, co się stało w Siecieborzycach, bardzo nami wstrząsnęło - zaznaczył Mirosław Gąsik, burmistrz Szprotawy. - Całkiem niedawno w Szprotawskim Domu Kultury graliśmy na rzecz Marceliny Sakuty, która pilnie potrzebowała skomplikowanej operacji serca. Dzisiaj jest już po operacji w klinice w Austrii i w grudniu 2022 wróciła do Szprotawy. To ważne, żebyśmy w takich trudnych chwilach byli razem i wspierali się wzajemnie.

W ciągu ok. 1,5 godziny koncertu w SzDK zebrano aż 6.950 zł. - Dziękujemy sołtysom: Monice Kubik, Agnieszce Wardziak i Zofii Barszcz - za prowadzenie kiermaszu - podkreślają pracownicy SzDK - Jesteście wielkie.

Ciasta upiekli: soltysi gminy Szprotawa, zespoły i sekcje SzDK, KGW Bobrzanianki z Bobrzan, Stowarzyszenie "Aktywni Razem" z Siecieborzyc.

Urszulę i jej rodzinę będzie można wesprzeć również w sobotę 4 lutego 2023 o godz. 19.00 w sali wiejskiej w Siecieborzycach, na charytatywnej dyskotece Old School Party. Największe klubowe hity lat 1972-2022 zagrają DJ Casse i DJ Czaku. Wstęp dla osób powyżej 18 roku życia. Zaprasza sołtys i rada sołecka. Cały dochód z imprezy zostanie przekazany Uli i jej rodzinie. Bilety wstępu 15 zł.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup teraz

ONLYBIO

Kalendarz Adwentowy 12 elementów

Poprzednia najniższa cena: 49,99 zł119,99 zł49,99 zł

kup teraz

ONLYBIO

Kalendarz Adwentowy 7 elementów

Poprzednia najniższa cena: 29,99 zł69,99 zł29,99 zł

kup teraz

ONLYBIO

Odżywka emolientowa 50ml

Poprzednia najniższa cena: 8,00 zł8,00 zł

kup teraz

ONLYBIO

Odżywka humektantowa 50ml

Poprzednia najniższa cena: 8,00 zł8,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Radykał
Nie dziwi mnie,że rodzina się boi. Sprawę pewnie załatwiłaby dożywotka z możliwością ubiegania się o warunkowe wyjście na wolność dopiero po 35 latach.

Jeżeli zebrano niepodważalne dowody to w niezawisłym sądzie nadzieja.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie