Wygrał główną nagrodę w "Milionerach". Teraz chce jak najszybciej wrócić do pracy i normalnego życia

Agnieszka Grabarska Maurycy Machnio "Głos Szczeciński"
fot. Głos Szczeciński
Parciana torba przewieszona przez ramię, pogodna twarz, ciepły tembr głosu. To obraz milionera ze Szczecina, który rzuca się w oczy już po kilkunastu sekundach rozmowy.

Przez kilka dni twarz Krzysztofa Wójcika pokazywały niemal wszystkie telewizje i gazety. Teraz w centrum rodzinnego miasta młody milioner nie wzbudza już sensacji. Niektórzy w ogóle go nie rozpoznają. Ale pojedyncze osoby zatrzymują się i z bezpiecznej odległości przyglądają się medialnemu bohaterowi.
- Jak ja marzę, żeby to wszystko już ucichło. Chcę jak najszybciej wrócić do pracy i do normalnego życia - wyznaje pan Krzysztof. Mówi otwarcie, że tak naprawdę jeszcze nie może uwierzyć w to, co się stało.
- Od momentu wygranej minął już miesiąc. Zgodnie z regułami programu, do czasu emisji finałowego odcinka "Milionerów" wszystko musiałem trzymać w wielkiej tajemnicy. To był ogromny stres. Napięcie pękło w niedzielę przed telewizorem - wspomina. - Rodzina, choć już coś podejrzewała, nie mogła uwierzyć w to, co się stało.

Pora na doktorat

Tuż po programie rozdzwoniły się telefony. Pierwsza z gratulacjami przybiegła koleżanka ze studiów, która mieszka po sąsiedzku. Później komórka rozgrzała się do czerwoności. W ciągu kilku godzin przyjaciele i znajomi przysłali około 150 SMS-ów. Telefon wyświetlił 70 nieodebranych połączeń.
- Przyjmowanie życzeń jest bardzo miłe. Chwilowa popularność także - przyznaje Wójcik. - Ale mimo wielkich emocji, do takiej wygranej trzeba podejść na spokojnie. Jestem człowiekiem, który od razu stawia sobie pytanie: Co dalej? I tysiące myśli przychodzą mi do głowy.

Dlatego pan Krzysztof podkreśla, że zdecydowanie najważniejszą rzeczą jest teraz napisanie doktoratu z technologii żywności. Naukowa kariera to kontynuacja wcześniej zdobywanego wykształcenia. Młody milioner ukończył towaroznawstwo na Akademii Rolniczej w Szczecinie.
- Nie chcę, żeby zabrzmiało to jak slogan, ale uważam, że nauka i to, co mamy w głowie, to nasze największe bogactwo. Pieniądze oczywiście są potrzebne i ułatwiają życie, ale najważniejsze nie są. Przynajmniej nie dla mnie - zaznacza. Po odebraniu nagrody najpierw zapłaci należne 10 procent podatku, a resztę zainwestuje.

Zaszalał z butami

Jedyna rzecz, jaką zamierza sobie kupić już teraz, to aparat fotograficzny. Nie ukrywa, że marzy mu się sprzęt, którym będzie mógł robić zdjęcia przecinającym niebo samolotom. Bo lotnictwo to - obok wędkowania i fotografii - największą pasja Wójcika.
Młody milioner od dziecka uczony był szacunku do pieniędzy. Zanim dostał kieszonkowe, musiał wykonać jakąś drobną pracę. W sklepie zaszalał tylko raz. - Ze wspólnych zakupów z siostrą przyniosłem kiedyś aż trzy pary butów. Ale to było jedyne takie finansowe szaleństwo w moim życiu - zapewnia.

Na pytanie, czy zdaje sobie sprawę z tego, że w tej chwili jest najbogatszym doktorantem w Polsce i tak zwaną dobrą partią, odpowiada: - Od ponad roku mam narzeczoną. Dorota to kobieta mojego życia. W przyszłym roku planujemy ślub.
A później wygrana pomoże pewnie zrealizować marzenia. - Oboje bardzo kochamy ciszę i spokój. Niewykluczone, że postawimy sobie mały domek pod lasem - rozmarza się pan Krzysztof. I podkreśla, jak wiele zawdzięcza narzeczonej. Gdyby nie ona, prawdopodobnie nigdy nie odważyłby się wziąć udziału w "Milionerach".
Motywacja od Doroty

- Oglądaliśmy wcześniej ten program i widziałam, że Krzysztof ma dużą wiedzę i bardzo dobrze odpowiada na pytania. Zaproponowałam więc, by wysłał SMS-a zgłoszeniowego - wspomina pani Dorota.
A samo nagranie zapamiętała jako połączenie stresu i dobrej zabawy. - Krzysztof bez problemu radził sobie w studiu, w obecności kamer. Starałam się go wspierać myślami i mocno trzymałam kciuki. Ale nie ukrywam, że martwiłam się o niego - przyznaje.
Zamieszanie zaczęło się dopiero po emisji programu. - Media bardzo się nami zainteresowały, poza tym spotykamy się z odzewem wielu ludzi. Przez cały czas docierają do nas liczne głosy sympatii - wylicza narzeczona. Dla niej najważniejsze jest, że mogła wspierać ukochanego.

Przyjaźnie nastawiony był też prowadzący teleturniej. - Kiedy denerwowaliśmy się przed wejściem, Hubert Urbański działał jak balsam. Uspokajał nas i przekonywał, żebyśmy potraktowali grę jak zabawę - chwali pan Krzysztof, pierwszy polski uczestnik "Milionerów", który doszedł do ostatniego pytania i postanowił na nie odpowiadać.
Gdy prowadzący oznajmił Wójcikowi, że właśnie wygrał milion złotych, ten zaniemówił i przez kilka chwil nie mógł dojść do siebie. Wtedy Urbański wykonał udany taniec z filmu Pulp Fiction. Tym samym spełnił daną wcześniej obietnicę, że w taki właśnie sposób uczci główną wygraną.

Akordeon wygrał

Przed rozpoczęciem potyczki o milion mieszkaniec Szczecina oświadczył, że nie powinno mu to zająć więcej niż pół godziny. I rzeczywiście odpowiadał szybko i zdecydowanie. Mimo że po drodze skorzystał ze wszystkich możliwości pomocy przewidzianych w zasadach gry, szło mu wyjątkowo łatwo. Kół ratunkowych musiał użyć przy pytaniach o tetraedr, Pulp Fiction i książkę Dana Browna.
Chwila niepewności pojawiła się przy decydującym pytaniu. Pan Krzysztof znał muzyka Czesława Mozila, zagwizdał nawet fragment jego najpopularniejszego utworu. - Od razu pomyślałem, że to akordeon. Ale kiedy dostałem czas na zastanowienie, zwątpiłem zupełnie - przyznaje.

W podjęciu decyzji pomóc miał rzut monetą. - Jeśli wypadnie orzeł, to gram do końca i wybieram akordeon. Jeśli reszka, rezygnuję - powiedział. Prowadzący rzucił monetą, wypadła reszka... Wtedy Wójcik, na przekór losowi, postanowił grać dalej.
Zaznaczył odpowiedź "akordeon" i w skupieniu czekał na wyrok Urbańskiego. Ten przez kilka sekund trzymał go w niepewności, po czym z nutką wzruszenia w głosie poinformował, że właśnie padła główna wygrana - milion złotych! Pan Krzysztof dokonał tego wyczynu jako jedyny uczestnik w 11-letniej historii teleturnieju.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~Skwierzynianka~
W dniu 03.04.2010 o 13:41, Byszcz napisał:

Cieszę się, że ktoś ten milion zdobył. Szkoda tylko, że w takim stylu. Mówię tu o trudności pytań, czyli, że ani jedno z tych pytań nie było skomplikowane ani nawet nie wymagało żadnej specjalistycznej wiedzy, poza wiedzę ogólną. Wyglądało to, jakby telewizja po prostu ten milion rozdała, a wolałbym zobaczyć, jak ktoś go wygrywa. Gratulacje dla tego młodego człowieka. Przypuszczam, że przy nawet tak banalnym pytaniu za milion, które tym razem padło, sama świadomość zaryzykowania pół miliona, niejednego gracza by sparaliżowała.


No pytania byly proste..ale jednak inaczej jest odpowiadac samemu sobie przed tv..niz siedzac w studio przed kamerami ...ale fajnie jest popatrzec jak ktos w jakis sposob jest szczesliwszy.A pytania sa losowane komputerowo..mial chlopak szczescie...mozna tylko pogratulowac
w
woj
Wporzo gość .
G
Gość
Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny !!! Górąąąa !!!!
Gratulacje !!! i spełniania marzeń zawodowych !
G
Gość
W dniu 03.04.2010 o 15:26, ~pablo~ napisał:

Dokładnie....chyba tylko do 2 pytań musiałbym sięgnąć po koło ratunkowe....a tak poza tym pytania z wiedzy ogólnej. Nie było pytania, które by mogło "zabić" swoją treścią. No cóż TVN od miesiąca trąbił, że ktoś wygra MILION....chyba w końcu musiał.



Boże inteligencja twoja jest na bardzo niskim poziomie. Milionerzy nie są programem na żywo, tylko nagrywają odcinki z dużym wyprzedzeniem. Więc wiedzieli od dawna, że ktoś wygrał, bo odcinek był nagrywany długi czas temu. Jakby chcieli na siłe coś takiego zrobić to by zrobili przez 11 lat a nie teraz. A pytanie za 1 milion było trudniejsze niż kiedyś m.in jak trzeba było wiedzieć że Legolas tak samo walczy jak Robin Hood. Każdy ma inny zakres wiedzy dla innych trudne jest jedno pytanie a dla innych łatwe. A zazdrość ludzka jest przerażająca, odrazu setki teorii spiskowych.
~pablo~
W dniu 03.04.2010 o 13:41, Byszcz napisał:

Cieszę się, że ktoś ten milion zdobył. Szkoda tylko, że w takim stylu. Mówię tu o trudności pytań, czyli, że ani jedno z tych pytań nie było skomplikowane ani nawet nie wymagało żadnej specjalistycznej wiedzy, poza wiedzę ogólną.


Dokładnie....chyba tylko do 2 pytań musiałbym sięgnąć po koło ratunkowe....a tak poza tym pytania z wiedzy ogólnej. Nie było pytania, które by mogło "zabić" swoją treścią. No cóż TVN od miesiąca trąbił, że ktoś wygra MILION....chyba w końcu musiał.
B
Byszcz
Cieszę się, że ktoś ten milion zdobył. Szkoda tylko, że w takim stylu. Mówię tu o trudności pytań, czyli, że ani jedno z tych pytań nie było skomplikowane ani nawet nie wymagało żadnej specjalistycznej wiedzy, poza wiedzę ogólną.
Wyglądało to, jakby telewizja po prostu ten milion rozdała, a wolałbym zobaczyć, jak ktoś go wygrywa.
Gratulacje dla tego młodego człowieka. Przypuszczam, że przy nawet tak banalnym pytaniu za milion, które tym razem padło, sama świadomość zaryzykowania pół miliona, niejednego gracza by sparaliżowała.
A
Analityk
Jak chce Pan zainwestować wygrana to tylko ze mną.
Dodaj ogłoszenie