Wymiatamy Niemcom towar

Redakcja
Słubiczanki Emilia Sasin (z prawej) i Anna Mikos we Frankfurcie najczęściej kupują kosmetyki i chemię
Słubiczanki Emilia Sasin (z prawej) i Anna Mikos we Frankfurcie najczęściej kupują kosmetyki i chemię fot. Beata Bielecka
Tyle już kupujemy za Odrą, że tamtejsi handlowcy dostrzegli w nas dobrych klientów. Dlatego przybywa sklepów, gdzie sprzedawcy mówią po polsku.

- W niektórych można płacić już złotówkami - mówi Anetta Paetzold z frankfurckiej Izby Przemysłowo - Handlowej.

- A u nas ciągle pokutuje mit, że w Polsce wszystko jest tańsze - dodaje Paetzold. - Dlatego postanowiliśmy porównać ceny po obu stronach granicy - wyjaśnia.

Niedawno frankfurcka izba zleciła badania w ponad 20 miastach pogranicza. Po polskiej stronie od Chojny do Słubic, a po niemieckiej od Schwedt do Eisenchuetenstadt.

- Chcieliśmy, żeby ludzie wiedzieli, co naprawdę opłaca się kupować w Polsce, a co w Niemczech - wyjaśnia. Wyszło na to, że sporo tańsze są za Odrą artykuły spożywcze, chemia i luksusowe kosmetyki. Inne ceny są najczęściej zbliżone.

Wszędzie pełno naszych

Agnieszka Zdziabek-Bollmann mieszka z mężem i czwórka dzieci we Frankfurcie.

Kiedyś częściej robiła zakupy w Polsce. - Teraz jeżdżę do Słubic jedynie po chleb i wędliny, ale tylko dlatego, że są smaczniejsze - mówi.

Za to wielu Polaków widzi codziennie w sklepach za Odrą. Zwłaszcza w poniedziałki. Wtedy od rana parkingi pod marketami pełne są samochodów z całej Polski. - Bo na początku tygodnia jest dużo promocji i zakupy są szczególnie atrakcyjne - tłumaczy. - Ze sklepów wymiatają całe palety proszków do prania i słodyczy - dodaje. Mówi, że dopóki kurs euro będzie mniejszy niż 4 zł, ludzie z głębi Polski nadal będą przyjeżdżać do Niemiec na zakupy, bo zarobią u siebie na bazarach dwa razy tyle ile tam wydali. Przez to w niektórych frankfurckich sklepach wiszą kartki, że jednorazowo sprzedaje się najwyżej pięć opakowań proszku, który jest właśnie w promocji lub 15 litrów oleju. Na większe zakupy trzeba jechać do hurtowni, ale tam obowiązują specjalne wejściówki.

Po ser na kolację

Inaczej zakupy w Niemczech traktują Polacy z przygranicznych miejscowości. Wpadają tam, żeby kupić ser czy rybę w puszcze na kolację. Przy okazji wrzucają do koszyków masło, olej, butelkę wina czy tabliczkę czekolady. Najwięcej Polaków przychodzi do sklepów po pracy. - Czasami stoję wieczorem do kasy w Realu, a tam sami nasi, łącznie z kasjerami - opowiada A. Zdziabek-Bollmann. W sklepach dorabiają sobie głównie polscy studenci uniwersytetu Viadrina. Znajomość naszego języka daje im pracę w niemieckim handlu. Polskich kasjerów można też spotkać w sklepie Karstadt, który specjalizuje się w wyprzedażach, bo tu mieszkańcy pogranicza zaopatrują się w odzież, buty i artykuły gospodarstwa domowego.

- Można trafić super rzeczy za grosze - mówi Malwina Twarda. - I jeszcze w dodatku bez problemu dogadać się przy kasie po polsku - chwali.

Tani fryzjer i obiad

Odkąd euro jest takie tanie pustkami świecą polskie sklepy na pograniczu. Narzekają na bazarach, w małych sklepach a nawet marketach. W słubickim Lidlu, w powszedni dzień, zazwyczaj czynna jest tylko jedna kasa. Przysklepowy parking, zatłoczony jeszcze niedawno przez niemieckie auta, jest prawie pusty. - Na zakupach w Polsce już się prawie nie oszczędza - mówi Sergiej Sanwald z Berlina, który pomieszkuje w Słubicach. - Dla nas wasz kraj robi się drogi - dodaje. Do niedawna na zakupy do Słubic wpadała często Margarete Wohlan. Głównie po mięso, owoce i warzywa. Tutaj też tankowała benzynę. - Teraz przyjeżdżam już raczej tylko w odwiedziny do znajomych, bo ceny są prawie takie same - mówi.

- Właściwie w Polsce opłacają się już tylko usługi. Macie nadal tańszych dentystów, mechaników samochodowych czy fryzjerów. I nadal taniej można u was zjeść dobry obiad - dodaje.

TYLE PŁACIMY W MAŁYCH SKLEPACH
(ceny zebrane przez Izbę Przemysłowo - Handlową (IHK) we Frankfurcie, kurs 1 euro - 3,34 zł)

Artykuły spożywcze (w euro)
produktNiemcyPolska
Chleb0,950,79
Mleko (3,5 proc.)0,890,94
Masło (250 g)1,292,09
Margaryna Rama (500 g)1,311,49
Ser Gouda (100g)0,600,87
Makaron (500g)1,291,37
Cukier (1 kg)0,920,93
Coca cola (1 l)0,851,08
Piwo (pół litra)0,490,87
Kawa Jacobs (500 g)4,295,15
Herbata (100 g)1,992,51
Czekolada (100 g)0,750,90
Groszek w puszce (400 g)0,891,01
Wołowina (1 kg)7,998,68 (inne mięsa są tańsze)

Kosmetyki i chemia

Mydło w płynie (250 ml)0,992,99
Szampon (250 ml)2,693,59
Lakier do włosów (250ml)4,498,68
Dezodorant Fa1,593,47
Płyn do mycia okien (100 ml)1,992,94
Płyn do płukania tkanin Lenor (1l)1,993,29
Płyn do prania Persil (1,5l)5,996,87

Artykuły przemysłowe

Telewizor z płaskim ekranem 32 cale firmy LGod 499od 658
Odtwarzacz DVDod 39od 51
Nawigacja samochodowaod 120od 164
Konsola do gier PlayStation399466
Drewniany stół80135
Szklana ława2581
Kuchenka mikrofalowa z grillemod 60od 128
Pościel z satyny25,9946
Farba biała do ścian (10l)od 6,558,65
Cement (25 kg)od 2,29od 3,74
Wanny109135
Opony zimowe do aut osobowych Continentalod 68od 85

Cena paliwa - 1 l na stacji Shell

Benzyna 95 super1,421,37
Dieselod 1,38od 1,24
Gazod 0,85od 0,67

TYLE ZAPŁACIMY W SUPERMARKETACH
(ceny w złotówkach - Lidl po obu stronach granicy)

produktSłubiceFrankfurt nad Odrą
Olej słonecznikowy5,194,85
Masło2,692,85
Margaryna Rama4,593,85
Twaróg mielony (500 g)5,992,09
Śmietana kremówka1,691,30
Konfitury śliwkowe4,293,25
Nutella (350 g)6,996,10
Parówki wiedeńskie7,998,01
Pomidory (1 kg)4,993,25
Kiwi (1 sztuka)0,690,65
Cytryny (siatka)3,972,57
Kawa Gold8,496,41
Czekolada1,691,30

ceny przeliczone według kursu euro - 3,34

Beata Bielecka
Bożena Bryl
[email protected]

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bernd S.

Jak dlugo za to placicie to wymiatajce! Ale nie zawsze tak jest.

F
Frank

Auch wir (Ost-)Deutsche wundern uns. Wir verdienen hier weniger als die Menschen im Westen des Landes. Trotzdem sind viele Dinge bei uns teurer: Wohnungen, Strom, Wasser, Autos, Dienstleistungen. Vielleicht liegt es daran, dass dort, wo viele Menschen kaufen, die Preise niedriger sein können, als dort wo wenige kaufen. Zum Beispiel ist Benzin in Berlin viel billiger als in Frankfurt. Obwohl die Frankfurter Tankstellen die polnische Konkurenz haben. Der Preis hängt von der Zahl der Kunden ab. Wenige Käufer --> hohe Preise. Sonst muss das Geschäft schließen...

l
ludzik

TEN ARTYKUŁ JEST NIE NA CZASIE,CHODZI O CENY,WIADOMO JEST TZW.KRYZYS,KRACH NA FINANSOWYCH RYNKACH ŚWIATOWYCH,CENY SĄ TU PODANE PO KURSIE 3,34ZŁ,WCZORAJ EURAK BYŁ PO 3,54ZŁ A DZIŚ JEST JUŻ PO 3,74 ZŁ A WIĘC IM WYŻSZY KURS EURO TYM MNIEJ NAM SIĘ OPŁACA ROBIĆ ZAKUPY W NIEMCZECH,TERAZ ZOBACZYMY JAK NIEMIASZKI ZNÓW BĘDĄ LATAĆ PO SŁUBICACH,TO DOBRZE DLA NAS GOŻEJ DLA HANDLOWCÓW ZA MIEDZĄ,ALE ZNAJĄC ŻYCIE TAKA SYTUACJA ZMIENI SIĘ MOŻE ZA PARĘ TYGODNI,MIESIĘCY

N
NickHeidfeld

Wszystko prawda, brakuje jednak Miłe Panie chociaż próby odpowiedzi-Dlaczego TAK JEST ? Kto nas okrada ?

m
mania
W dniu 22.10.2008 o 09:33, Gość napisał:

Co jest z tym naszym krajem gdzie zdecydowana większość Polaków zarabia koło 1500 PLN (4500 Euro) a nasi sąsiedzi 3-4 razy więcej, a ceny artykułów są u nich tańsze??!! Jak to jest możliwe, że u nich się da żeby pracownik zarabiał godne pieniądze a w Polsce ciągle pod górkę!! Jak tylko płace poszły w górę to zaraz ceny też!! Czy ktoś mądry mógłby się wypowiedzieć i wyjaśnić mi to, bo mam dość ciągłego liczenia każdej złotówki,żeby tylko starczyło do końca miesiąca!! A jak Polak chce mieć stosunkowo lepsze życie (więcej zarabiać) to od rana do wieczora w pracy!! I wtedy już całkiem życie ucieka przez palce, bo tylko praca i sen!!



Ano nie tak z tym krajem jest to, że u nas koszty ponoszone przy produkcji (media, półprodukty, surowce itp.) i pracownicze (wszyscy wiemy) są niebotyczne. Żeby zapłacic pracownikowi tak, aby godnie żył trzeba duuuużo sprzedac swoich wyrobów po pewnej cenie, która także zawiera koszty uzyskania tego wyrobu. Niestety cena wtedy jest za wysoka i nikt nie kupuje, gdyby obnizyc cenę wyrobu, wychodzi na to samo, bo może i ludzie kupują, tylko że wtedy ledwo zwracają się koszty wyrobu, nie mówiąc o godziwym wynagrodzeniu. Inna sprawa jeszcze jest z tysiącem pośredników i z towarami typu małe i duże agd, perfumy itp., gdzie też droga od producenta do sklepu jest też długa i dosyc droga. Takie rzeczy wole kupowac internetowo akurat, bo ceny są o wieeleee nizsze niż w "najtańszych" sklepach w moim mieście, bo oczywiście tu tez dochodzą koszty związane z wynajmem lokalu, utrzymaniem go i płaceniem za media i pracownikom z wszelkimi wysokimi zusami, podatkami itp...
g
gubinianka

Mnie zaś "urzeka" prosta czynność reklamacji w Niemczech.
Idę z paragonem i bez problemu oddaję wadliwy towar, od ręki dostaję zwrot pieniędzy.
Bez wypełniania druczków, bez żadnego tłumaczenia.
U nas toczę wojny, czekam tygodniami przeradzającymi się w miesiące, a czasem NIC nie uzyskam, bo zostaję odprawiona z kwitkiem od lady sklepowej.
Zostaję z bublem, który na własny koszt muszę naprawić. Lub wyrzucić.

Ps. dodam, że zakupy w Niemczech robię parę razy w tygodniu - dużą część zakupów (prócz mięsa, wędlin, chleba i paliwa - jeszcze), łącznie z odzieżą i butami.

G
Gość

450 Euro oczywiście

G
Gość

Co jest z tym naszym krajem gdzie zdecydowana większość Polaków zarabia koło 1500 PLN (4500 Euro) a nasi sąsiedzi 3-4 razy więcej, a ceny artykułów są u nich tańsze??!! Jak to jest możliwe, że u nich się da żeby pracownik zarabiał godne pieniądze a w Polsce ciągle pod górkę!! Jak tylko płace poszły w górę to zaraz ceny też!! Czy ktoś mądry mógłby się wypowiedzieć i wyjaśnić mi to, bo mam dość ciągłego liczenia każdej złotówki,żeby tylko starczyło do końca miesiąca!! A jak Polak chce mieć stosunkowo lepsze życie (więcej zarabiać) to od rana do wieczora w pracy!! I wtedy już całkiem życie ucieka przez palce, bo tylko praca i sen!!

G
Gosc

sa bledy w zestawieniu, np kawa Jacobs i Cola, poza tym nie uwzgledniono tzw Angebotow przy ktorych polskie "wyprzedaze" wygladaja smiesznie

B
Belzebub

niech sie kupcy ze slubic powaznie zastanwia nad bazarem.....bo eldorado sie skonczylo ! narszecie! bedzie normalnie tyopwy wolny rynek.

R
Rakoczy
Artykuł potwierdza niemieckie hadlowe tendencje.

Nawet w pięknym, Berlinie w handlowych centrach metropolii i nawet w małych sklepach można oszczędnie kupować wyroby markowych, światowych firm.

Żywność też jest niedroga, ale jakość w wielu sytuacjach deklasuje polskie wyroby.

Dla mnie i tysięcy klientów niemieckich sklepów oprócz niższych cen towarów w niemieckich sklepach, nie tylko w pzrygranicznych miasatch i miejscowościach, ważna jest atmosfera pzryzjaznego handlowania.

W Niemczech, w każdym wielkim lub małym sklepie jest czysto, schludnie, pachnie współczesnymi środkami używanymi do porzadkowania, nie tylko po zamknięciu obiektów handlowych.

Handlowcy po żydowsku zachęcają do wstąpienia po zakupy.

Chętnie kupuję w niemieckich sklepach, bo są to miejsca nie tylko przyjazne klientom, ale spełaniają wszewlkie niemieckie i inijne pzrepisy bezpieczeństwa, nie tylko w zakresie ewakuacji ludzi w czasie działań ratowniczych.

W Polsce jest z tym krytycznie.

W Słubicach w sklepie spożywczo-przemysłwym przy ulicy Kościuszki, obok stacji paliw, tuż przy niewielkim hotelu , systematycznie wielkimi paletami z butelkami z wodą i napojami jest zastwiane wyjście ewakuacyjne i dostęp do hydrantu przeciwpożarowego.

Nie jest bezpiecznie też w budynku użyteczności publicznej w Słubicach przy ulicy Kościuszki w którym sprzedaje się meble i inne produkty wielu tanich producentów, także z Chin.

Od lat budynek jest użytkowany bez spełnienia polskich standardów bezpieczeństwa /stale zamknięte drzwi ewakuacyjne od strony szczytowej bydynku w czasie otwarcia sklepów/.

Przykłądów lekceważenia rygorów bezpieczeństwa jest wiele.

Czy wiedzą o tym właściciele chociażby tych 2. obiektów i przedstawiciele plolskich służb mundurowych sowicie opłacanych z polskich podatków, by chronić, nie tylko polskich obywateli ?

Resumując, w kapitaliźmie można wybierać miejsca w których chce się kupować i nie martwić się o bezpieczeństwo.

Dobrze, że doczekałem się alternatyw handlowych, tak blisko miejsca zamieszkania.

Pozdrwaiam adwersarki i adwersarzy.

Miłego dnia.

Rakoczy
G
Gość

Wystarczy pojechać do Niemiec żeby się przekonać jak Niemcy "płaczą", że u nich jest drogo! A jak widać prawda jest zupełnie inna, szczególnie przy naszych zarobkach :/

Dodaj ogłoszenie