Wymusiła Unia

Tomasz Rusek, 0 95 722 57 72, trusek@gazetalubuska.pl
Rozsypujące się wraki można spotkać na osiedlowych uliczkach czy przy garażach. Tymczasem zamiast porzucić stare auto, można je złomować. I to za darmo!

Problem w tym, że kierowcy o tym nie wiedzą. - A to najlepszy sposób na trupy na kółkach, które zawalają miasto - mówią fachowcy.

Wymusiła Unia

DLA TYCH ZA DARMO

Właściciel auta nie płaci za demontaż, jeśli:

  • pojazd jest zarejestrowany na terytorium Polski
  • został wycofany z eksploatacji r jest kompletny
  • nie zawiera odpadów, które nie pochodzą z tego pojazdu
    Uwaga! Wszystkie te warunki musza być spełnione jednocześnie.
  • Nawet we wrakach są części, które można sprzedać albo ponownie wykorzystać. Jest tylko jeden warunek: demontażem muszą się zająć specjaliści z odpowiednim sprzętem. Co ważne, taki zakład nie może pobierać od kierowców opłaty (warunki w ramce). - Zarabiamy na sprzedaży tego, co z auta wyciągniemy. Oczywiście można handlować tylko tym, co jest dopuszczone przez przepisy - podkreśla mistrz warsztatu Energoauto Zbigniew Chasiak. Opowiada, że niektórzy klienci są zaskoczeni, że nic nie płacą za oddanie auta. - To dla wielu ciągle nowość, a przecież w ten sposób najłatwiej pozbyć się wraka - mówi fachowiec.
    W całym woj. lubuskim działa 15 podobnych stacji, z czego w Gorzowie cztery. Ich powstanie wymusiły przepisy Unii Europejskiej. Chodziło o to, żeby pojazdy wycofane z użycia nie kończyły żywota w jeziorach czy rzekach, tylko były w ekologicznych warunkach rozkładane na części. Dlatego oddanie auta w takie miejsce to obowiązek - bez tego właścicielowi grożą grzywny. Z tego też powodu wciąż powstają nowe warsztaty. - Jak tylko dostanę pozwolenia, ruszam z organizacją zakładu - deklaruje Wojciech Wodkowski, który szykuje się do otwarcia specjalistycznej stacji.

    Poczeka na zyski

    Roma Kosacka z firmy Moto - Gobex mówi: - Wraki na osiedlach i ulicach to nie zawsze niewiedza. Często właściciele pojazdów sami próbują wymontować z pojazdów jakieś części i sprzedać je. Ale ruch w interesie jest coraz większy.
    Na to liczy też W. Wodkowski. - Co rok do Polski są sprowadzane setki tysięcy aut. Jak wszystkie urządzenia psują się, starzeją. A potem gdzieś je trzeba je złomować. Liczę, że niektóre trafią do mnie - mówi gorzowianin. Według niego za dwa, trzy lata ten biznes powinien dobrze się kręcić.
    Kierowcy chwalą sobie takie rozwiązanie. - Pachnie Europą. Gdy ludzie dowiedzą się, że nie muszą topić albo porzucać poloneza czy trabanta na osiedlu, zyska nasze środowisko, a nikt nie straci - kwituje Mariusz Grzelczak. Zapewnia, że gdy jego fiat będzie nieprzydatny, na pewno odda go do stacji demontażu.

    Wideo

    Komentarze

    Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

    Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

    Podaj powód zgłoszenia

    Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.