Wypadek na "trasie śmierci". Kierowca tira oskarżony, poszkodowany stanął na nogi

(pij)
Ciężko ranny mężczyzna z wraku auta trafił na oddział intensywnej terapii zielonogórskiego szpitala.
Ciężko ranny mężczyzna z wraku auta trafił na oddział intensywnej terapii zielonogórskiego szpitala. Piotr Jędzura
Zielonogórska prokuratura rejonowa oskarżyła 49-letniego kierowcę ciężarówki o spowodowanie wypadku na "trasie śmierci" pod Świdnicą. Naczepa tira na łysych oponach staranowała renault. Poszkodowany kierowca po wielu miesiącach leczenia stanął na nogi.

Zobacz też: Winobranie 2013 - informacje o święcie wina

Do wypadku doszło 11 grudnia ub.r. Kierowca tira z naczepą nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze oraz zdolności trakcyjnej pojazdu. Dopuścił się również błędów w taktyce jazdy. Na skutek błędów stracił panowanie nad pojazdem. Wpadł w poślizg, a naczepa staranowała prawidłowo jadące renault.

Na miejsce wypadku przyjechały służby ratunkowe. Kilka strażackich wozów, pogotowie ratunkowe i policja. Pana Marka z wraku renault wyciągali strażacy. Samochód był tak mocno rozbity, że trudno było go uwolnić ze zmiażdżonych blach. Hydraulicznymi nożycami strażacy rozcinali karoserię. W końcu pan Marek, bardzo poważnie ranny, został zabrany na szpitalny oddział.

W sprawie powołano biegłego z zakresu ruchu drogowego, który w wydanej opinii stwierdził, że przyczyną zaistnienia wypadku drogowego było prowadzenie przez oskarżonego pojazdu ciężarowego z niebezpieczną prędkością niedostosowaną do warunków atmosferycznych.

W jego ocenie pokrzywdzony w żadnym stopniu nie przyczynił się do wypadku i nie miał możliwości podjęcia manewrów obronnych, które mogłyby pozwolić na uniknięcie zderzenia. - Opinia biegłego wskazała wyraźnie, że winnym wypadku jest kierowca ciężarówki - mówi mecenas Łukasz Markiewicz.

Oskarżony nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.

Ciężko ranny mężczyzna z wraku auta trafił na oddział intensywnej terapii zielonogórskiego szpitala. Lekarze walczyli o życie Marka. Długo był nieprzytomny, przeszedł kilka operacji. Udało się. Żyje. - Mąż stanął na nogi, jest coraz lepiej, jest również w coraz lepszej kondycji psychicznej - mówi Grażyna Badecka.

Leczenie pana Marka pokryte zostało z odszkodowania. - To nie koniec, postawimy pana Marka na nogi, już chodzi o kulach. Z czasem będzie coraz lepiej. Niezbędną rehabilitację pokryjemy z odszkodowania, o które cały czas walczymy - mówi mecenas Markiewicz.

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie