Wypadek podczas meczu żużlowego. To może spotkać każdego

Tomasz Rusek, 95 722 57 72, trusek@gazetalubuska.pl
Tak wygląda dziś oko pana Andrzeja. Kamień poważnie je uszkodził. Nigdy nie będzie już sprawne w 100 proc.
Tak wygląda dziś oko pana Andrzeja. Kamień poważnie je uszkodził. Nigdy nie będzie już sprawne w 100 proc. archiwum rodzinne
Podczas meczu żużlowego - w lipcu ubiegłego roku - kamień spod koła motocykla wystrzelił w stronę kibica Andrzeja Gonerskiego. Rozbił okulary i wpadł do oka. Ubezpieczyciel stwierdził, że... odszkodowanie się nie należy.

- Nie mogę tego pojąć, czyli co? Każdy z tysięcy kibiców jest narażony na niebezpieczeństwo? Może zostać okaleczony i nikt za to nie odpowie? - dziwił się Krzysztof Gonerski, ojciec pana Andrzeja. Poinformował nas o sprawie, bo ma dość arogancji ubezpieczyciela. A walka o odszkodowanie trwa już od lipca zeszłego roku...!

24 lipca, trzeciarunda Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski na żużlu. Stadion Stali Gorzów przy ul. Śląskiej. To już 14. bieg zawodów, jest 18.30. Pan Andrzej - wierny kibic żużla - jak zawsze na widowni.

Nagle spod koła jednego motocykli wylatuje kamień. Trafia w twarz naszego Czytelnika. Wybija plastikową soczewkę w jego okularach i z kawałkami soczewki uderza w oko. Siła jest ogromna. - Lewe oko zostaje poważnie uszkodzone. Dochodzi do przecięcia rogówki, tęczówki, dostaje się też źrenicy. Lekarz obecny na zawodach natychmiast kieruje rannego do szpitala. Około 22.00 trwa już operacja. Oko udaje się uratować. Ale sprawne - jak przed wypadkiem - nie będzie już nigdy. - Mam poważną wadę wzroku - mówi pan Andrzej.

Klub podaje namiary na ubezpieczyciela, zgłoszenie firma ma w dzień po wypadku. - Byłem przekonany, że sprawa zostanie załatwiona szybko. Myliłem się - mówił wczoraj ojciec rannego.

Pieniędzy nie ma do dziś. Wczoraj sześć razy próbowaliśmy skontaktować się z osobą odpowiedzialną (w firmie Gothaer) za kontakty z mediami. - Nie mogę podać numeru - powtarzała pani w recepcji firmy ubezpieczeniowej.

Dotarliśmy jednak do dokumentacji i pism, jakie ubezpieczyciel wysłał do pana Andrzeja. Specjalistka ds. ubezpieczeń w odmowie wypłaty odszkodowania wyjaśnia, że to był nieszczęśliwy wypadek, który jednak nie wynikał z winy bądź zaniechania organizatorów. Inaczej mówiąc: do wypadku doszło, jest szkoda - i nikt temu nie zaprzecza - ale jednocześnie nikt nie jest jej winny!

Odwołanie od takiej decyzji też niewiele gorzowianinowi dało - ubezpieczyciel utrzymał odmowę w mocy. Dlatego Gonerski napisał do klubu Stal Gorzów i do Ośrodka Sportu i Rekreacji, który administruje stadionem.

Dyr. OSiR-u Włodzimierz Rój wyjaśnia, że nie jest stroną w sprawie, bo na czas imprez sportowych władanie nad obiektem przejmuje klub. Klub z kolei jest przecież ubezpieczony... - Zawsze stajemy po stronie naszych kibiców. Tak jest i tym razem. Nie satysfakcjonuje nas odpowiedź ubezpieczyciela. Sprawa nie jest dla nas zakończona - zapewnił wczoraj ,,GL" prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora.

Dodał, że będą prowadzone rozmowy z firmą, będzie też spotkanie z poszkodowanym. - Nigdy nie zostawiamy kibiców - podkreślił.

Tymczasem Andrzej Gonerski, dla bezpieczeństwa, kupił sobie... okulary ochronne. A jego ojciec radzi to zrobić każdemu kibicowi czarnego sportu: - Bo, jak widać, na ubezpieczyciela nie ma co liczyć.

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kontestatorr

Na 99% chodzi o polisę odpowiedzialności cywilnej klubu. A teraz proszę mi wytłumaczyć - jaka odpowiedzialność, czyli WINA, znajduje się po stronie klubu? Kamień spod kół to po prostu zdarzenie losowe, gdyby klub nie zabezpieczył prawidłowo imprezy - wtedy należałoby się odszkodowanie. A tak, parafrazując Waldemara Pawlaka: trzeba było ubezpieczyć się od NNW (następstw nieszczęśliwych wypadków).

I tu posypią się gromy, ale prawda jest taka: nikomu nie chce się nawet zastanowić (włączając w to autora tekstu) dlaczego zgodnie z prawem ubezpieczenie się nie należy. Kłania się elementarna wiedza choćby z zakresu kodeksu cywilnego. Ale zamiast pomysleć, najlepiej znaleźć winnego, a winny zawsze jest ubezpieczyciel.

A może autor dotarł do pisma ubezpieczyciela i je przeczytał? Jezeli nie, to proponuję tak zrobic. Prawie na pewno będzie wyjaśnienie odmowy, razem z podstawą prawną. Jeżeli nie, to ubezpieczyciel ma obowiązek podac podstawę odmowy. Obecny wpis opieram o znikomą wiedzę tematu, może jest możliwość zastosowania art. 435 KC i wtedy sprawa mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Ale po co sprawdzać..

ps nie pracuję w firmie o której jest artukuł, ale na codzień zajmuje się ubezpieczeniami. Więc poza kwestia prawną wiem jeszcze jedno - więkzość polaków nie chce się ubezpieczać i ma znikome pojęcie o ubezpieczeniach. Przykładem jest powyższy tekst - ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej przedsiębiorcy a następstw nieszczęśliwych wypadków. Taka różnica jak między marchewką a pietrzuszką. Skoro mają podobny kształt i rosną w ziemi to pewnie to samo..

A teraz bijcie i wrzucajcie

P
Piotr

Z tego winika ,że najlepiej żużel ogladać w telewizji.Tylko wtedy kluby nie będą miały kasy za bilety.

K
Kris

Tak to jest jak się wybiera najtańszego ubezpieczyciela. Cena czyni cuda. Wszystko fajnie dopuki nic sie nie wydarzy.

a
artur87

Ciekawe w jakiej firmie ubezpieczył się klub Stal Gorzów na sezon 2013 ?

J
Jadźka

To wlaściwie jakich uszczerbków na zdrowiu może doznać kibic aby otrzymać zadośćuczynienie pieniężne od ubezpieczyciela ? jeśli takowe nie "zasługuje" na wystarczająco tragiczne to niby jakie ubezpieczyciel za takie uważa ? co takie ubezpieczenie obejmuje , bo jak do zapłaty składki to zwykle ubezpieczyciele zacierają rączki , a jak do wyplaty odszkodowania to nic nie przysługuje a delikwent sam sobie winien ? to poco nam tacy ubezpieczyciele w ogóle ??? czy oni naprawdę sądzą że człowiek idzie na mecz żużlowy tylko po to żeby sobie wybić oko i wzbogacić sie z pieniędzy ubezpieczyciela ? jednak to dzi(k)wny kraj

j
ja
Ciekawe co byś napisała jakby zbiegiem dziwnych zdarzeń piłka tenisowa trafiła Cię w oko powodując uszkodzenie np. tęczówki. Twoja wina po co łazić. Trzeba było siedzieć w domu (ubezpieczonym)

Ciekawe co byś napisała, gdybyś była bardziej inteligentna.
d
deska

Ciekawe co by

1. O ubezpieczeniach.

Cytat: "Specjalistka ds. ubezpieczeń w odmowie wypłaty odszkodowania wyjaśnia, że to był nieszczęśliwy wypadek, który jednak nie wynikał z winy bądź zaniechania organizatorów."

Wypadek wynikał z winy organizatorów, ponieważ pozwolili jeździć na motocyklach po żużlu wśród ludzi co bezpieczne nie jest. Wynika też z zaniechania organizatorów, którzy nie zamontowali wystarczających ekranów z pleksiglasu w celach zapewnienia bezpieczeństwa.

Specjalistka ds. ubezpieczeń w odmowie wypłaty odszkodowania powinna lepiej wyjaśnić, że była to zbytnia niefrasobliwość ze strony organizatorów, gdyż nie zamontowali ekranów osłonowych i też odmówić odszkodowania bo od zbytniej niefrasobliwości odszkodowania nie ma.

Jak widać jest obojętne czy organizatorzy czegoś zaniechają, czy nie zaniechają, to ubezpieczenie i tak nie płaci. Dlatego firmy ubezpieczeniowe są tak bogate.

2. O żużlu

Cytat: "To może spotkać każdego"

Nie prawda. To może tylko spotkać osoby przyglądające się jak ktoś jeździ motocyklem po żużlu. Nie jest to, ani sport olimpijski, ani hazard, tak więc takie niebezpieczne przyglądanie się jest nadzwyczajną niefrasobliwością, a więc zwykłą głupotą. Od głupoty ubezpieczeń nie ma i nie powinno być.

Podsumowując, to ja jestem za tym by ubezpieczenia w podobnych przypadkach dotyczących sportu lub hazardu wypłacały odszkodowanie, ale wyjątkowo w przypadku żużla jestem przeciwny wypłacaniu odszkodowań, bo to ni sport, ni hazard, tylko zwykła głupota.

Ciekawe co byś napisała jakby zbiegiem dziwnych zdarzeń piłka tenisowa trafiła Cię w oko powodując uszkodzenie np. tęczówki. Twoja wina po co łazić. Trzeba było siedzieć w domu (ubezpieczonym)

m
maja rzymska

1. O ubezpieczeniach.

Cytat: "Specjalistka ds. ubezpieczeń w odmowie wypłaty odszkodowania wyjaśnia, że to był nieszczęśliwy wypadek, który jednak nie wynikał z winy bądź zaniechania organizatorów."

Wypadek wynikał z winy organizatorów, ponieważ pozwolili jeździć na motocyklach po żużlu wśród ludzi co bezpieczne nie jest. Wynika też z zaniechania organizatorów, którzy nie zamontowali wystarczających ekranów z pleksiglasu w celach zapewnienia bezpieczeństwa.

Specjalistka ds. ubezpieczeń w odmowie wypłaty odszkodowania powinna lepiej wyjaśnić, że była to zbytnia niefrasobliwość ze strony organizatorów, gdyż nie zamontowali ekranów osłonowych i też odmówić odszkodowania bo od zbytniej niefrasobliwości odszkodowania nie ma.

Jak widać jest obojętne czy organizatorzy czegoś zaniechają, czy nie zaniechają, to ubezpieczenie i tak nie płaci. Dlatego firmy ubezpieczeniowe są tak bogate.

2. O żużlu

Cytat: "To może spotkać każdego"

Nie prawda. To może tylko spotkać osoby przyglądające się jak ktoś jeździ motocyklem po żużlu. Nie jest to, ani sport olimpijski, ani hazard, tak więc takie niebezpieczne przyglądanie się jest nadzwyczajną niefrasobliwością, a więc zwykłą głupotą. Od głupoty ubezpieczeń nie ma i nie powinno być.

Podsumowując, to ja jestem za tym by ubezpieczenia w podobnych przypadkach dotyczących sportu lub hazardu wypłacały odszkodowanie, ale wyjątkowo w przypadku żużla jestem przeciwny wypłacaniu odszkodowań, bo to ni sport, ni hazard, tylko zwykła głupota.

D
DEVIL MADONNA

Ja miałam podobną sytuację. Tyle,że na W69 w Zielonej Górze i nie byłam aż tak poszkodowana, jak ten Pan. Miałam tylko przeciętą skórę pod okiem. Ale temat słusznie poruszony.
W pierwszej chwili wszystko było szokiem, bo nie wiedziałam co się stało. Siła uderzenia była ogromna.W pierwszej chwili nawet nie wiedziałam, czy nadal mam oko i czy nie mam strzaskanej kości pod okiem. Wyszłam z sektora i widząc mój stan pan policjant podszedł do mnie, pytając się, czy ktoś mnie uderzył ( tak, to wyglądało na pobicie ), gdy wyjaśniłam mu co się stało, zaprowadził mnie do ratownika medycznego. On zobaczył ranę i stwierdził,że nie może mi pomóc, bo nie ma odpowiednich narzędzi. Zapytałam się, czy moze mnie zaprowadzić do parku maszyn, bo tam są lekarze i karetki. Odpowiedział,że są one jedynie do dyspozycji zawodników. A ja mogę jedynie z własnej inicjatywy wezwać pogotowie ( swoją drogą, gdyby stało się coś poważnego, to nie wyobrażam sobie "wjazdu" karetki na stadion do kibica). Pan policjant wymyślił szybki sposób doraźnej pomocy. Mianowicie skierował mnie do budki z piwem i kazał prosić o coś z lodówki do przyłożenia. I tak stałam tam jak palant z piwem bezalkoholowym z lodówki pod okiem, bo PRZEPISY zabraniają mi wziąć butelkę i pójść na stronę.
Faktycznie doradzano mi, by iść do adwokata i żądać zadośćuczynienia. Ale absolutnie nie chciałam tego ( pan Andrzej jest w gorszej sytuacji, ja wyszłam lepiej ). Ale faktycznie na stadionach, czy w Zielonej Górze, czy w Gorzowie jest problem z pomocą medyczną dla kibiców.Bo ratownicy-choć naprawdę są na niewyobrażalnie wysokim poziomie, wszytkiego nie mogą.
Życzę Panu Koledze z Gorzowa dużo zdrowia przede wszystkim. I Tylko Falubaz ;)Pozdrawiam!

t
tata45

wtf ?

Dodaj ogłoszenie