Wyprawy na przystanek

ARTUR MATYSZCZYK 0 68 324 88 64 [email protected]
Małgorzata Siemiątkowska z córką Patrycją i Robert Mistewicz z córką Martą widzą jeszcze kilka rzeczy, których brakuje na ich osiedlu: przystanku autobusowego, apteki.
Małgorzata Siemiątkowska z córką Patrycją i Robert Mistewicz z córką Martą widzą jeszcze kilka rzeczy, których brakuje na ich osiedlu: przystanku autobusowego, apteki. TOMASZ GAWAŁKIEWICZ
Udostępnij:
Osiedle Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego z zewnątrz jest jak cukierek w kolorowym opakowaniu. Ale ta słodkość ma na razie cierpkie nadzienie.

Ulice Ruczajową odwiedzamy wieczorem. Blask zachodzącego słońca odbija się od pomarańczowo-różowych bloków. Rozświetla równiutkie chodniki z czerwonej cegły, kolorowe huśtawki i świeżo pomalowane ławki. Z pozoru osiedle wydaje się idealne. Ale pozory bywają złudne…

Wyprawy na przystanek

Bogusię Bogusławską spotykamy na spacerze z dwumiesięczną córeczką. Niechętnie przystaje do rozmowy. Ale już po chwili się otwiera. - Jestem przyzwyczajona do KTBS-ów. Wcześniej mieszkałam na Anny Jagiellonki. Tu dostałam większe mieszkanie, to plus. Ale reszta… - kobieta urywa na chwilę. Po czym wymienia to, czego na osiedlu brakuje. Przystanku autobusowego... Bo trzeba codziennie biegać albo na Trasę Północną, albo na Sulechowską. I apteki nie ma.
Na do widzenia zielonogórzanka rzuca jednak w naszym kierunku, że "trzeba żyć nadzieją na lepsze". Przecież osiedle ma być rozwojowe.

Bloki na drożdżach

Dziewięć bloków wyrosło w krótkim czasie - jak na drożdżach. Pojawiają się już fundamenty kolejnych... - Przecież to łatwo policzyć, ilu już nas tu mieszka. A sklepik mamy tylko jeden. Nie ma konkurencji, więc ceny są wyższe - mówi Małgorzata Siemiątkowska, córka półtorarocznej Patrycji. Wspólnie z mamą, córką i kilkoma sąsiadami przysiadamy na chwilę na ławce. Mieszkańcy chwalą okolicę. Ale bolą ich mankamenty osiedla.
- "Jaja" są z wjazdem od strony ul. Sulechowskiej. Codziennie pięć kilometrów muszę nadrabiać, wracając do domu - opowiada jeden z mieszkańców. Reszta znacząco kiwa głową.
- Z dojazdem jest problem. Ale z kolei ul. Rzeźniczaka aż do Batorego otworzyli - zauważa Robert Mistewicz.
Inni mieszkańcy - poproszeni o wymienienie plusów osiedla - powtarzają, że czysto, spokojnie, po prostu fajnie… Ale....- Boisko by się przydało. Bo najbliżej jest to, przy Strumykowej. A stamtąd młodzież i dorośli często przeganiają młodzież z Ruczajowej i Zdrojowej - żali się Mariusz, który ma dwóch synów. Jego chłopaki aż się palą do sportu. Ale brakuje im odpowiedniego miejsca.

Będzie pawilon, może apteka

W rozmowach z mieszkańcami wady KTBS-ów przeplatają się z zaletami. Z czasem tych drugich ma być więcej. - Rozmawiam z dyrektorką Miejskiego Zakładu Komunikacji. Jest duża szansa, że po otwarciu ul. Rzeźniczaka pojawi się na osiedlu przystanek - mówi prezes KTBS Andrzej Dobija. - Ogłosiłem też przetarg na wykonanie dokumentacji pawilonu handlowego. W przyszłym roku powstanie sklep o powierzchni 500 mkw. Niewykluczone, że będzie w nim apteka. Są plany otwarcia kilkunastu punktów spożywczo-usługowych. Negocjujemy też możliwość udostępnienia dla mieszkańców dojazdu od strony ul. Sulechowskiej. Mam na uwadze problemy mieszkańców - zapewnia prezes KTBS Andrzej Dobija. Mieszkańcom nie pozostaje nic innego, jak trzymać prezesa za słowo.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie