Wyrok z poślizgiem, bo sąd wzywa świadka

Tomasz Rusek
Na razie nie wiadomo, kiedy urzędnicy usłyszą prawomocne wyroki.
Na razie nie wiadomo, kiedy urzędnicy usłyszą prawomocne wyroki. Dariusz Brożek
- Pan żartuje, prawda? - tak wójt Przytocznej Bartłomiej Kucharyk zareagował w czwartek, 20 października, kiedy przed wejściem na salę rozpraw w Sądzie Okręgowym w Gorzowie Wlkp. dowiedział się od dziennikarza, że nie usłyszy jednak wyroku w wielokrotnie opisywanej przez nas sprawie rzekomych kombinacji z wydaniem pozwolenia na wycięcie drzew w Strychach.

W maju br. sąd rejonowy w Międzyrzeczu skazał wójta i starostę międzyrzeckiego Grzegorza Gabryelskiego na wysokie grzywny za przekroczenie uprawnień i próbę wyłudzenia unijnej dotacji. Na ławie oskarżonych zasiadł jeszcze urzędnik z Przytocznej Krzysztof C. Od wyroku odwołały się obie strony - i prokuratura i skazani samorządowcy. Dlatego sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp, gdzie ma zapaść ostateczny wyrok. Urzędnicy byli przekonani, że usłyszą go już w czwartek. Muszą jednak uzbroić się w cierpliwość. Dlaczego? Wyroku nie ogłoszono, bo trójka sędziów chce przesłuchać jeszcze jednego świadka, który zeznawał już przed sądem rejonowym. I poprosić o dokumenty Urząd Marszałkowski w Zielonej Górze.

Powodem prawnych problemów urzędników są drzewa we wsi Strychy koło Przytocznej. Władze gminy chciały je wyciąć i zrobić tam plac zabaw. W 2014 r. wójt Przytocznej dostał na to zgodę starostwa, ale potem wyszło na jaw, że drzew jest 54 o więcej, niż w pozwoleniu. A czas gonił - można było stracić 100 tys. unijnej dotacji. W starostwie międzyrzeckim sporządzono więc nowy dokument, ale ze starą datą.

Drzew nie wycięto, gdyż gmina zrezygnowała z planowanej inwestycji. Mimo tego urzędnicy trafili na ławę oskarżonych, gdyż jeden z urzędników starostwa ujawnił nieprawidłowości z pozwoleniem na wycinkę. Prokuratura zarzuciła im przekroczenie uprawnień i próbę wyłudzenia unijnej dotacji.

Sąd może zaostrzyć wcześniejsze wyroki, złagodzić je lub uniewinnić urzędników. Może tez skierować sprawę do ponownego rozpatrzenia, albo podtrzymać orzeczenie sądu rejonowego w Międzyrzeczu. Ewentualne utrzymanie wyroku oznacza dla starosty utratę stanowiska. Wójt w takim przypadku będzie nadal mógł rządzić gminą. Jak to możliwe? Został wybrany w wyborach powszechnych, dlatego grzywna nie przekreśla jego zawodowej kariery. Inaczej jest ze starostą, dla którego ta kara jest równoznaczna z odejściem z urzędu.

Samorządowcy nie chcieli komentować sprawy. Przypominamy, że wcześniej zapewniali o swojej niewinności. A wójt zaznaczał, że nie wyrządził gminie żadnej szkody. Kolejna rozprawa ma się odbyć w połowie listopada.

Wcześniej w tej samej sprawie, ale w odrębnym procesie sądzona była urzędniczka ze starostwa. Sąd umorzył warunkowo jej sprawę, co oznacza uznanie winy, ale bez orzekania kary. Dlatego urzędniczka może nadal pracować w starostwie.

Jaki jest nieprawomocny wyrok? B. Kucharyk ma zapłacić 15 tys. zł grzywny oraz 1,5 tys. zł kosztów sądowych. Starosta został potraktowany nieco łagodniej. Sąd wymierzył mu grzywnę w wysokości 12 tys. zł i nakazał mu pokryć 1,2 tys. zł kosztów. Krzysztof C. ma do zapłacenia 2 tys. zł grzywny i 100 zł kosztów postępowania

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie