Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Z jaką sprawą Lubuszanin przychodzi do wojewody? Władysław Dajczak podsumował swoje spotkania z mieszkańcami regionu

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Wojewoda Władysław Dajczak spotyka się z mieszkańcami od prawie siedmiu lat.
Wojewoda Władysław Dajczak spotyka się z mieszkańcami od prawie siedmiu lat. Jolanta Krynicka/Lubuski Urząd Wojewódzki
Właśnie wróciły po okresie pandemii, przez prawie siedem lat było ich ponad 500, najbliższe będzie w sierpniu w Zielonej Górze. We wtorek 12 lipca wojewoda podsumował swoje spotkania z mieszkańcami regionu.

- Jeśli wojewoda ma poznawać problemy regionu, problemy mieszkańców, a później te problemy przenosić na grunt „warszawski”, gdzie zapadają decyzje co do rozwiązań ustawowych, to bez kontaktu z ludźmi takiej możliwości nie będzie. Dla mnie to niezmiernie ważne - mówił we wtorek 12 lipca wojewoda Władysław Dajczak. Przed południem, po dłuższej przerwie spowodowanej pandemią, wrócił do spotkań z mieszkańcami.

Spotkania z Lubuszanami wojewoda rozpoczął w początkowym okresie pierwszej kadencji.
- Premier Beata Szydło wręczając nam nominację, prosiła wtedy, byśmy byli wojewodami, którzy są w kontakcie z ludźmi. Pomyślałem, że taka forma raz w miesiącu - na przemian: w Zielonej Górze i Gorzowie - będzie odpowiedzią na ten apel. To się sprawdziło. Tych spotkań odbyło się ponad 500. Dzisiaj miałem kolejne pięć. Jedna ze spraw dotyczyła podziału działki. Dosyć sprawa zawiła. Jeden z mieszkańców mówi, że jego działka została podzielona zupełnie bez jego wiedzy. Nie może dogadać się z urzędnikami. Ten temat natychmiast będziemy załatwiali - zapewniał W. Dajczak.

Z jakimi tematami ludzie przychodzą do wojewody?
- Tematyka zawsze jest bardzo różna. Czasami są to sprawy bardzo prywatne, które wykraczają poza kompetencję wojewody, ale są też sprawy bardzo konkretne, które dotyczą styku obywatela z administracją samorządową czy rządową, gdzie trzeba pewne decyzje przeanalizować i ponownie podjąć temat - mówił wojewoda. - Najbardziej zapadła mi w pamięć sprawa z Zielonej Góry, gdzie pewna kobieta została zwolniona z pracy. Uważa ona, że w sposób złośliwy, który mógł być nawet karą za jakiejś jej działania - opowiadał wojewoda. Mówił nam też, że na spotkania najczęściej przyjeżdżają mieszkańcy małych miejscowości.

Bardzo często ludzie przychodzą ze sprawami geodezyjnymi związanymi w własnościami gruntu. Wśród pół tysiąca spraw były nawet takie - głównie dotyczące gruntów rolniczych - które trzeba było załatwiać z dyrektorami departamentów w ministerstwach.
Kolejne spotkania odbędzie się w sierpniu w Zielonej Górze. Ze sprawą do wojewody można się jednak zwrócić także przy okazji jego wizyt w samorządach, a nawet w dogodnym czasie w urzędzie.
-Jestem do dyspozycji mieszkańców. Jeśli jest pilna sprawa i potrzeba spotkania z przedstawicielem rządu, to oczywiście jestem do dyspozycji - mówił W. Dajczak.

Czytaj również:
Marszałek rozmawia z wojewodą, czyli kto się czubi, ten się lubi? [WIDEO]

od 12 lat
Wideo

Umowa pomiędzy PKP a Budimexem

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska