MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Z pierwszego tłoczenia

Andrzej Flügel
Moim zdaniem

Kiedy przed dwoma tygodniami napisałem, że zaczynają się sportowe ,,ogórki" zadzwonił do mnie stały Czytelnik. Stwierdził, że przesadzam. Przecież są mistrzostwa świata do lat 20 w Kanadzie, Copa America, zaczął się Tour de France. Wówczas miał trochę racji, ale dziś, kiedy nasi odpadli z mistrzostw w Kanadzie, Brazylia znów okazała się najlepsza w Ameryce, rzeczywiście został tylko tour.

A propos Copa America. Wiem, że to może się wydawać szaleństwem, ale w nocy z niedzieli na poniedziałek oglądałem finał na kanale Sport Italia. Kibicowałem Argentynie, lecz muszę wydać okrzyk: ale ta Brazylia grała! Bardzo podobał mi się Vagner Love, od kilku dni kolega klubowy Dawida Janczyka w CSKA Moskwa. Na razie jest między nimi ogromna różnica i wcale nie tylko taka, że Brazylijczyk ma dredy zakończone niebieskimi koralikami, a Dawid strzyże się krótko. Może to się wyrówna. Trzymam kciuki za Janczyka, bo skoro kosztował ponad cztery miliony euro, to będzie w Moskwie na niego napierało ogromne ciśnienie, niczym na łódź podwodną leżącą na dnie Atlantyku.

Nasz najdroższy obecnie zawodnik zakończył swój występ na mistrzostwach czerwoną kartką. Jak przyznał, powiedział sędziemu pewne słowo na ,,k" po hiszpańsku. Arbiter był z Salwadoru, więc nie miał kłopotów ze zrozumieniem. Gdyby Janczyk rzucił k...ą w naszym pięknym języku pewnie dograłby do końca. Czy teraz zrobi próbę po rosyjsku? Swoją drogą owe słowo fruwa sobie po kraju. Jest na salonach, budowach, w urzędach i na boiskach. Leo Benhakker po inauguracyjnym treningu najpierw zapytał: panowie, co to znaczy k...a?

Wracając jeszcze do finału Copa America. Oglądając transmisję na włoskim kanale, po raz pierwszy widziałem reklamy prezentowane w czasie meczu. Jest na przykład rzut wolny, sędzia ustawia mur. Nagle pojawia się oszroniona butelka, do której jakaś miła pani nalewa sok. Dzieje się to przez kilka sekund, lektor mówi szybkie zdanie o zaletach napoju, powrót na boisko, zawodnik uderza z wolnego i gramy dalej. Albo, kiedy piłka wylatuje w aut pojawia się gościu z panelem podłogowym, wywala potok słów, zawodnik wprowadza futbolówkę z linii bocznej i gramy dalej. Skoro tam takie reklamy nikogo już nie dziwią, to ani patrzeć jak wskoczą do nas. I tak po golu, zanim zacznie się gra od środka ktoś wykrzyczy, że najlepsza jest polska kiełbasa. Kiedy sędzia wyciągnie żółtą kartkę można będzie szybciutko pochwalić olej z pierwszego tłoczenia. Ale się doczekaliśmy!

Przypomniawszy ostatnie teksty ojca Rydzyka pisałem przed tygodniem o tym, że żyjemy w ciekawych czasach. W sumie większość tych, z którymi rozmawiałem - nawet przy jakichś tam zastrzeżeniach - miała podobne poglądy. Odmienne zaprezentował pewien - sądząc po głosie - starszy pan. Zaczął spokojnie mówiąc, że się ze mną nie zgadza. Potem błyskawicznie się nakręcał. Wezwał mnie do opamiętania, spytał czemu się nie czepiam Kwaśniewskiego. Następnie groził ogniem piekielnym i wszelkimi możliwymi plagami. Potem pojechał po bandzie. Nazwał mnie: oszustem, krętaczem, komuchem, świnią, bydlakiem, śmieciem, krętaczem, wieprzem, chamem i szują.
Uff!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska