Zabójca tygrysów? Możesz go spotkać w Drzonowie [ZDJĘCIA]

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
Lubuskie Muzeum Wojskowe
Perłą w koronie kolekcji Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie jest tzw. zwieroboj, czyli działo samobieżne SU - 152. Egzemplarz o tyle wyjątkowy, że dość dokładnie udało się odtworzyć jego losy...

Zwieroboj, czyli zabójca niemieckich czołgów, które wiodły swoje nazwy od drapieżnych zwierząt, tygrysów i panter. Nie, to nie czołg, a właśnie działo samobieżne. W odróżnieniu od czołgów działa samobieżne mają nieruchomą wieżyczkę.
Drzonowskie muzeum posiada dwa egzemplarze tej broni na trzy, które przetrwały. Wypatrzyli je historycy z muzeum na cokołach przy wejściu na wojenny cmentarz w Cybince. Szybko zorientowali się, że to dwa cymesy na gąsienicach. Były produkowane tylko w 1943 r. i taśmy montażowe opuściło raptem siedemset sztuk.

Dowód tożsamości

Nad Odrę oba dotarły najprawdopodobniej wraz z 1. Frontem Białoruskim. I w zasadzie na tym ich historia by się skończyła. Aż podczas przypadkowego czyszczenia nagle ukazała się na wieżyczce jednego z nich liczba „200”. I czerwona gwiazda zachodząca na pierwszą cyfrę.
- Uświadomiłem sobie, że pojazd z tym numerem gdzieś wcześniej już widziałem i możliwe to było jedynie na fotografii - opowiadał nam jakiś czas temu Błażej Mościpan z drzonowskiego muzeum. - I znalazłem go. Na fotografii przedstawiającej walki w... Karelii.

Zabójca tygrysów? Możesz go spotkać w Drzonowie [ZDJĘCIA]

Walczyły w Karelii

I tak prawdopodobnie wóz z numerem taktycznym 200 należał do 1539. pułku ciężkich dział samobieżnych, wchodzącego do sierpnia 1944 r. w skład 2. Frontu Nadbałtyckiego. Można go dojrzeć na trzech archiwalnych zdjęciach z wiosny 1944 r. Zostały prawdopodobnie wykonane podczas przerwy operacyjnej, jaka trwała tutaj od marca do lipca, czyli od zakończenia operacji le-ningradzko-nowogrodzkiej do rozpoczęcia ofensywy w krajach nadbałtyckich. Na jednej z fotografii widać dowódcę baterii, kpt. F.N. Nagowiczyna dyskutującego z dowódcą działa S.F. Berezinem i drugim nieznanym z nazwiska członkiem załogi.
Są i inne identyfikujące detale - identyczny numer odlewu pancernej osłony jarzma armaty, charakterystycznie zamocowany uchwyt na pompę...

Do zadań specjalnych

SU 152 - radzieckie ciężkie działo samobieżne z okresu II wojny światowej. 15 kwietnia 1942 roku podjęto decyzję o rozpoczęciu prac nad szeregiem dział samobieżnych przeznaczonych dla wsparcia piechoty. W tej decyzji stwierdzono, że mają być one budowane na podwoziach czołgów produkowanych seryjnie. Na podwoziu czołgu KW miał być opracowany „ciężki samobieżny niszczyciel schronów bojowych” uzbrojony w haubico-armatę kal. 152 mm. Prace nad tym ciężkim działem samobieżnym rozpoczęto jesienią 1942 roku równocześnie ustalono, że oprócz niszczenia umocnień i schronów bojowych miał zwalczać ciężkie czołgi. Już w lutym rozpoczęto produkcję seryjną w Zakładach Kirowskich w Czelabińsku, gdzie trwała do września 1943 roku. W tym czasie wyprodukowano około 700 sztuk SU-152. Produkcję ich przerwano z uwagi na opracowanie i wdrożenie do produkcji seryjnej nowego ciężkiego działa samobieżnego ISU-152. Do obecnych czasów z około siedmiuset SU-152 przetrwały zaledwie trzy sztuki: dwie w Drzonowie , a jedna w muzeum czołgów w Kubince.

Z cokołów do muzeum

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie