MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zaczynał od gierek

Anna Rimke
Ma 22 lata. Mieszka z mamą przy ul. Śląskiej. Studiuje na trzecim roku informatyki w Wyższej Informatycznej Szkole Zawodowej w Gorzowie, wcześniej skończył II LO przy ul. Przemysłowej. Do podstawówki chodził przy ul. Towarowej.
Ma 22 lata. Mieszka z mamą przy ul. Śląskiej. Studiuje na trzecim roku informatyki w Wyższej Informatycznej Szkole Zawodowej w Gorzowie, wcześniej skończył II LO przy ul. Przemysłowej. Do podstawówki chodził przy ul. Towarowej. fot. Katarzyna Chądzyńska
Wywiad z Pawłem Baszurą, studentem informatyki, który wkrótce wyjeżdża na staż w Microsoft w Nowym Jorku.

- Pamiętasz swój pierwszy kontakt z komputerem?

- Pamiętam, to było u mamy w pracy. Koleżanka mamy wzięła mnie za rękę i pokazała komputer, oprogramowanie... Nie mogłem oczywiście nic zrobić, byłem wtedy w przedszkolu. Później bawiłem się na komputerze u mojego starszego kuzynostwa. I któregoś dnia kuzynka przyszła do mojej mamy i mówi: Słuchaj, ciotka, kupuj komputer, bo Paweł sobie świetnie radzi.

- I mama kupiła?
- Co ciekawe, ten sam, który widziałem jako pierwszy. Firma mamy wyzbywała się sprzętu i można go było kupić za niewielkie pieniądze. To był troszeczkę starawy komputer, ale dla dzieciaka w czwartej klasie podstawówki to i tak było bardzo dużo.

- Na początku ktoś cię uczył obsługi sprzętu?
- Zaprzyjaźniony informatyk, który serwisował ten komputer. Potem sam grzebałem w programach, bo co chwilę coś szwankowało. Kiedy kuzynka poszła na informatykę, zaczęła mi podpowiadać co i jak. A starsi koledzy, którzy zajmowali się informatyką, podrzucali mi książki.

- Ale zaczynałeś od gierek?
- Oczywiście (śmiech). Potem były jakieś programy edukacyjne, wczytywanie się w książki fachowe o programowaniu i tak wchodziłem w to wszystko.

- Dużo czasu spędzałeś przy komputerze?
- W podstawówce i w liceum to raczej nie. Mama pilnowała, żebym za długo nie przesiadywał. Największą karą dla mnie było wyłączenie komputera. Czasami nie stosowałem się do zakazów, więc któregoś razu mama zabrała mi kabel od napięcia. Okazało się, że czajnik elektryczny ma takie samo podłączenie i pasowało do wejścia w komputerze (śmiech).

- Mama pilnowała też, żebyś się uczył?
- Mama pracowała. Ale obowiązywała zasada, że lekcje mają być odrobione.

- Teraz na studiach masz średnią 5,0. Zawsze byłeś wzorowym uczniem?
- Pierwszy raz mam taką średnią, ze wszystkich lat studiów wychodzi mi 4,9. W podstawówce miałem czerwony pasek tylko w ósmej klasie. Wcześniej nie było rewelacji. zazwyczaj byłem średnim uczniem. Tak naprawdę uczyć się zacząłem dopiero na studiach. Wiem, że robię to dla siebie. Teraz staram się być systematycznym, żeby nie zarywać nocy przed egzaminami.

- A przed monitorem nie siedzisz nocami?
- Nie. Komputer wyłączam 22.00 - 23.00. Surfuję po internecie jak każdy. Przeważnie szukam nowinek informatycznych.

- Czym się interesowałeś w szkole?
- Kiedy byłem mały, chciałem być samochodziarzem - projektować auta. Mam nawet prawo jazdy, ale nie jeżdżę. W szkole byłem ścisłowcem. Z polskiego od podstawówki po liceum nigdy nie miałem piątki na koniec semestru. Jestem dysortografikiem, z reguły z dyktand dostawałem jedynki. Ale lubiłem historię współczesną i wiedzę o społeczeństwie.

- Kiedy zrozumiałeś, że chcesz być informatykiem?
- To od dłuższego czasu chodziło mi po głowie. O tym, że chcę w przyszłości robić coś związanego z informatyką, wiedziałem, idąc do liceum.

- Masz czas na spotkania ze znajomymi, dziewczyną?
- Dziewczyny nie mam, ale spotykam się z koleżankami (śmiech). Mnóstwo czasu słucham muzyki i dużo czytam. I to nie tylko literatury fachowej.

- Dziękuję.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska