MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Żadnej dotacji

(zka)
Na drutach 85-letnia Anna Walczyńska potrafi zrobić wszystko, nawet zimowe rajstopy. W kożuchowskim domu jest od pięciu lat.
Na drutach 85-letnia Anna Walczyńska potrafi zrobić wszystko, nawet zimowe rajstopy. W kożuchowskim domu jest od pięciu lat. TOMASZ GAWAŁKIEWICZ
Strach padł na gminy i na szefów domów pomocy społecznej. Wkrótce padnie też na osoby, których bliscy trafią do takich placówek. Wszystko przez nowe przepisy.

Dotąd, jeśli z jakichś powodów rodzina nie była w stanie zapewnić opieki ojcu, matce, niepełnosprawnemu fizycznie lub intelektualnie jej członkowi, wyręczało ją w tym państwo. Po 1 stycznia nie wyręczy.

Żadnej dotacji

Gdy stary lub przewlekle chory człowiek trafiał do domu pomocy społecznej, za pobyt płacił 70 proc. swojego dochodu. Pozostałe pieniądze pochodziły z dotacji państwowej. Od nowego roku odpłatność składa się z trzech elementów.
- Mieszkaniec nadal płaci tyle samo, ale dotację zastąpić mają pieniądze rodziny lub gminy, która go do nas skierowała - mówi dyrektorka Domu Pomocy Społecznej w Kożuchowie Elżbieta Dunas. - Obawiamy się skutków takiego rozwiązania. Już dziś przygotowuję różne strategie dla naszego domu, żeby przetrwać.
Średnia miesięczna dotacja państwa na jednego mieszkańca DPS-u w woj. lubuskim wynosiła w zeszłym roku 1220 zł. Ile jest rodzin, które będą w stanie płacić za swojego krewnego co miesiąc taką kwotę?

Kosztem innych

Jeśli rodziny nie będzie stać, lub jeśli będzie mogła wpłacać tylko część pieniędzy, to utrzymanie starego lub niepełnosprawnego człowieka spadnie na barki gminy.
Zdaniem wójta gminy Żagań Tomasza Niesłuchowskiego, DPS-y zaczną się wyludniać. A jeśli już gminny samorząd będzie musiał skierować tam mieszkańca, stanie się to kosztem środków na opiekę społeczną nad pozostałymi, potrzebującymi wsparcia, osobami. Bo dodatkowych pieniędzy gminy nie dostały. Po prostu wrzucono im kolejne zadanie do wykonania, nie uprzedzając nawet o tym z przyzwoitym wyprzedzeniem.
- Będziemy szukać rozwiązań lokalnych - mówi wójt. - Pół biedy, jeśli wystarczy, że do potrzebującej pomocy osoby przyjdzie na kilka godzin opiekunka. A jeśli będzie konieczna opieka całodobowa? Na to, że dzieci opłacą pobyt ojca czy matki w DPS-ie zwykle nie ma co liczyć, bo często same wymagają finansowej pomocy.

Kolejny skandal

Samorządowcy mówią, że przerzucenie odpowiedzialności za starych i niepełnosprawnych ludzi na barki gminy, bez przekazania na to pieniędzy, to kolejny skandal. I choć zasada, że za zapewnienie opieki starym rodzicom odpowiadają dzieci, a jeśli one nie mogą - lokalny samorząd, jest słuszna i stosowana w cywilizowanym świecie, to w polskich realiach jest trudna do zrealizowania.
Na szczęście, obecnych mieszkańców DPS-ów obejmują jeszcze stare zasady. Jest jednak problem czekających na wolne miejsce, którym prawo do takiej pomocy przyznano jeszcze w 2003 r. Jedni z nich mają tak zwaną decyzję kierującą, inni - decyzję kwalifikacyjną. Ta pierwsza, zawierająca datę przyjęcia do DPS-u, podlega starym przepisom. Druga, potwierdzająca, że dana osoba nabyła prawo pobytu, ale musi oczekiwać na miejsce ponad trzy miesiące - już nowym.
- Naszym zdaniem obie sytuacje powinny uprawniać do korzystania z domu pomocy społecznej na starych zasadach - uważa dyrektor DPS-u w Tursku koło Sulęcina, jednocześnie prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Domów Pomocy Społecznej Ziemi Lubuskiej Andrzej S. Żelechowski. - Chcemy więc zaskarżyć tę interpretację.
A. Żelechowski dodaje, że dużo gmin dzwoniło już z pytaniami o koszty utrzymania jednego mieszkańca. Bo widmo opłat krąży nad nimi i straszy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska