MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Żaglówką na Hawaje

OLGA RUTKOWSKA
W niemal każdym klubie brakowało miejsc. O 22.00 wszystkie stoliki były pozajmowane. W ostatnią sobotę karnawału gorzowianie tłumnie wyruszyli na miasto.

W większości klubów ostatki niewiele różniły się od innych sobót. Właściciele zapewnili swoim klientom minimum: muzykę i alkohol. Mało komu to jednak przeszkadzało. W dwóch największych gorzowskich dyskotekach trudno było przecisnąć się na parkiet.

Żaglówką na Hawaje

- Rzadko wychodzę się pobawić, bo po prostu nie mam na to czasu. Jeśli już mam okazję, to imprezuję właśnie tutaj, to najlepszy lokal - tłumaczył Sławek Janeczek, bawiący się w dyskotece MBM. Nie każdy podzielał jego zachwyt. - Przychodzę tu tylko dlatego, że mój kumpel lubi to miejsce - mówi gorzowianin Rafał. W MBM królowali młodzi, trochę inaczej wyglądała zabawa w Matnarze. - W tej dyskotece razem bawią się ludzie w różnym wieku, dlatego tu czujemy się najlepiej - mówiły Karolina i Aleksandra, które na ostatki do Gorzowa przyjechały aż z Torunia.
Jedynie dwa puby zaproponowały swoim klientom nieco inną zabawę. W KGB odbyła się impreza pod hasłem Lecimy na Hawaje, a Studnia zaprosiła klientów najpierw na koncert Panamy, później na szaloną potańcówkę. W KGB wszędzie leżały dmuchane materace, piłki i kółka do pływania. Nie zabrakło nawet żaglówki. - Niestety, nie postawiliśmy masztu, bo był trochę za wysoki - śmiał się właściciel klubu Jarosław Marciniak. Parkiet zapełnił się Hawajkami przyozdobionymi sznurami z kwiatów i opalonymi mężczyznami w okularach przeciwsłonecznych. Najlepiej bawiła się grupa trzydziestolatków zajmująca dwa stoliki. - Zawsze wcześniej dowiadujemy się, jaka będzie impreza i szykujemy przebrania. Takie tematyczne zabawy to świetny pomysł - zapewniała Renata i Kasia.
W Studni miejsc brakowało już o 21.00, mimo że za wstęp trzeba było zapłacić 5 zł. Jak zwykle można tam było spotkać ludzi w bardzo różnym wieku. Obok czterdziestolatków bawili się licealiści i studenci. - Najczęściej przychodzę właśnie do Studni, tu atmosfera jest po prostu świetna. Poza tym bardzo lubię zespół Panama - mówiła Danuta Ciok, uczennica zaocznego liceum w Gorzowie.

Wiewiórka i spółka

Niektórzy gorzowianie sami organizowali sobie zabawę. Przy ul. Wodnej można było spotkać m.in. pomarańczową wiewiórkę, ciemnoskórą parę w spódniczkach z trawy i robotnika w żółtych ogrodniczkach i kasku. Grupa znajomych zorganizowała sobie ostatki w Karczmie Rzym. - Nie pierwszy raz bawimy się na prywatnym balu przebierańców. W zeszłym roku też imprezowaliśmy w Rzymie. Jest jeden warunek, każdy musi być przebrany - tłumaczyła przebrana za wiewiórkę Beata Trębicka, na co dzień prowadząca własna działalność. Obok niej tańczyła ciemnoskóra para. - Chcieliśmy być z Grzegorzem oryginalni. Stwierdziliśmy, że nikt nie odważy się pofarbować całego ciała. Nie myliliśmy się - śmiała się Violetta Legan, która przyszła na zabawę z Grzegorzem Karlickim.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska