Zapomniane przed barem

Anna Białęcka
- Psy zagryzły moje kury. To już zdarzyło się po raz czwarty - mówi Stanisław Gałczyński. Mieszkańcy osiedla Żarków narzekają na właścicieli zwierząt. Sprawą zajmie się specjalna komisja.

Na ulicy czeka na nas grupka zdenerwowanych sąsiadów właścicieli psów. - To nie psy są problemem, tylko ci ludzie - mówią. - Piją, biją te zwierzęta, nie dbają o nie. To i taki jest efekt.

Zapomniane przed barem

Mieszkańcy opowiadają o różnych sytuacjach. Była taka, gdy cała ta rodzina poszła na piwo do pobliskiego baru.
- Poszli z psami i tak się dobrze bawili, że zapomnieli je zabrać ze sobą do domu. Biedaki zostały przywiązane pod barem. Ktoś się w końcu zlitował i je odwiązał.
- W nocy, kiedy w domu jest libacja, zwierzaki biegają samopas po osiedlu, straszą ludzi - opowiadają.
Właśnie taka sytuacja miała miejsce, jak mówią mieszkańcy osiedla, ostatniej nocy. - Pewnie były głodne - mówi pan Stanisław. - Weszły do mojej zagródki i wygryzły prawie wszystkie kury. Został tylko kogucik, a jedna kura dogorywa w kurniku.
Dzieci z sąsiedztwa znalazły ptaki. - My tu często przychodziliśmy, bo pan Staszek pozwalał nam je karmić. Szkoda nam tych kur. Fajnie się tu bawiliśmy.
Właściciel kur jest bardzo zdenerwowany. - Ci ludzie głupieją jak wypiją - mówi. Nawet nie mam co z nimi teraz rozmawiać, bo wiem, że jeszcze są pijani. No i nie ma ich w domu. Ale mam już tego dosyć.
Jak zapowiada, zrobi wszystko, by rodzina została skierowana na przymusowe leczenie odwykowe. O zdarzeniu powiadomił policję.- Byli tu już radiowozem, ale oczywiście nikogo w domu nie było - mówią sąsiedzi - odjechali.

Jak goście w domu

My także próbowaliśmy skontaktować się z tą rodziną. Drzwi zamknięte. Słychać tylko szczekanie psa. - Nie tak łatwo ich zastać, może w nocy wrócą - informują ludzie.
Skontaktowaliśmy się z wydziałem komunalnym w ratuszu. - Powołam trzyosobową komisje, która sprawdzi, jak te zwierzęta są traktowane. W komisji będą urzędnik, dzielnicowy i ktoś ze stowarzyszenia opieki nad zwierzętami - zapewniła naczelnik wydziału Krystyna Pogrzebienna. Policjanci nie rezygnują. - Dzielnicowy jeszcze dziś będzie na pewno starał się sprawdzić, czy psy były odpowiednio zabezpieczone, czy nie zagrażały ludziom - mówi rzecznik policji Józef Koszów. - Jeżeli nie były, ludzie ci mogą zostać ukarani grzywną w wysokości 250 zł. Musimy wszystko sprawdzić.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.