Zastal Zielona Góra. Specjaliści od horrorów

(flig)
Lubimy horrory. Punkty zdobywa Jakub Dłoniak, a Bryan Davies nie zdołał mu przeszkodzić.
Lubimy horrory. Punkty zdobywa Jakub Dłoniak, a Bryan Davies nie zdołał mu przeszkodzić. fot. Łukasz Capar/Głos Pomorza
Każda dobra passa ma swój koniec. Dla Zastalu seria zwycięstw zakończyła się w hali Gryfia w Słupsku. Wygrali gospodarze 85:83, ale nasi zawodnicy mogli schodzić z parkietu z podniesionymi głowami.

Przeczytaj też: Mecz Zastalu Zielona Góra z Czarnymi Słupsk to było widowisko godne lidera i wicelidera ekstraklasy

Ulegli w meczu na styk, rywal okazał się lepszy o jednego kosza. Taka porażka z jednej strony bardzo boli, ale z drugiej daje nadzieję na kolejne dobre występy i postawienie się silniejszym i bardziej doświadczonym rywalom. Gospodarze komplementowali naszą drużynę i podkreślali, jak trudno było im odnieść sukces. - Wygrać z tak dobrze spisującym się zespołem jak dziś Zastal, to wielka przyjemność - mówił litewski rozgrywający Mantas Cesnauskis, który dzień przed meczem otrzymał polskie obywatelstwo. - Gratuluję trenerowi Zastalu takiej drużyny - dodawał szkoleniowiec Czarnych Dainius Adomaitis. - Mecz był wyrównany, ale w sporcie trzeba mieć szczęście, a dziś było przy nas.
Siłę Czarnych docenił trener Tomasz Herkt i z pewnością nie była to tylko kurtuazja. - Czarni są bardzo silni - mówił. - Są zbilansowani i na każdej pozycji mają solidnych graczy. Ich dotychczasowe zwycięstwa to nie przypadki. Byliśmy blisko sukcesu, ale niestety, nie udało się.
Trener Adomaitis podkreślał, jak wielką pomocą był ogromny doping kibiców. - Tę ostatnią, decydującą akcję udało się zrobić dzięki nim. Fantastycznie pomogli - mówił.

Przeczytaj też: Energa Czarni Słupsk - Zastal Zielona Góra 85:83 - zapis relacji live (Tauron Basket Liga)

To prawda. Fani ze Słupska zrobili ogromny kocioł. Ostatnia minuta odbywała się w szalonym tumulcie, a po dobitce rzutu Cesnauskisa i punktach Pawła Leończyka nastąpił prawdziwy szał radości. Tak to jest. Przed tygodniem, po nerwówce z Treflem i minimalnej wygranej, niemal eksplodowała zielonogórska CRS, a w sobotę to samo było w Słupsku. Zielonogórzanie powoli stają się specjalistami od horrorów. Najpierw doprowadziliśmy do zwycięskiej dogrywki w Poznaniu, potem w dramatycznych okolicznościach obroniliśmy wynik w Zielonej Górze, wreszcie ostatnia sekunda zadecydowała o sukcesie Czarnych. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, by podobnie emocjonujące i ciekawe spotkanie, oczywiście zakończone happy endem, rozegrali nasi z Anwilem Włocławek. Niestety, już wiadomo, że w tym spotkaniu zabraknie dwóch zawodników: Tomasza Kęsickiego, który doznał kontuzji łękotki w czasie pojedynku w Słupsku i Macieja Raczyńskiego. W przypadku tego drugiego dopiero na drugi dzień po spotkaniu okazało się, że ma pękniętą kość łódeczkową nadgarstka...

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
ERRARE ZASTALUM ES
ANWIL ZASTALOWI ANWILKIEM
P
PUCHAR KRAJU
CZY WE SRODE JEST ORGAZMIZMOWANY WYJAZD DO PRUDNIKA
Dodaj ogłoszenie