MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zawsze są chętni

SYLWIA MALCHER-NOWAK, (zt) (68) 324 88 70 [email protected]
Piekarze obdarowujący biednych unikają rozgłosu. Zdarzało się że mieli z tego powodu kontrole różnych urzędów. Czy po 1 maja będą rozdawać chleb w tajemnicy.
Piekarze obdarowujący biednych unikają rozgłosu. Zdarzało się że mieli z tego powodu kontrole różnych urzędów. Czy po 1 maja będą rozdawać chleb w tajemnicy. Tomasz Gawałkiewicz
Pieczywo, którego nie uda się sprzedać, piekarze często oddają najbiedniejszym. Tymczasem zgodnie z przepisami Unii Europejskiej, taki chleb nie może być powtórnie oddany do konsumpcji. Musi być spalony lub skompostowany.

W Krakowie powstało Ogólnopolskie Porozumienie Piekarzy. Właściciele piekarni chcą wspólnie przygotować się do wymagań Unii wobec ich branży. Ostatnio poznali wstrząsający dla nich przepis.
- W rozporządzeniu do tzw. dyrektywy o higienie żywności jest mowa o tym, że pieczywo zwrócone ze sklepu, czyli niesprzedane, nie może być oddane do powtórnej konsumpcji
- mówi członek porozumienia, piekarz z Krakowa Antoni Madej. - Uderza to w najbiedniejszych, a nam przysparza kłopotów.
Przepisy mówią, że takie pieczywo ma być palone w specjalnych piecach lub odwożone do kompostowni. A jeśli piekarnia chce je oddać na paszę dla zwierząt, to najpierw musi uzyskać certyfikat weterynarza. Zdaniem A. Madeja, to już paranoja.
- Skoro kilkudniowy chleb nie szkodzi ludziom, to dlaczego miałby szkodzić zwierzętom? - dziwi się Krzysztof Tymszan, weterynarz z Gorzowa Wlkp. - Miejmy nadzieję, że to przepisy dostosują się do polskiej rzeczywistości, a nie odwrotnie.
Raczej tak się nie stanie. W jednej z niemieckich piekarni w Guben dowiedzieliśmy się, że pieczywo zwrócone ze sklepów musi być wywiezione do specjalnego zakładu, gdzie jest przerabiane na paszę dla zwierząt. Nie można go natomiast oddawać potrzebującym.

Zawsze są chętni

Co teraz robią piekarnie z niesprzedanym chlebem?
- Mamy kilku odbiorców - mówi piekarz z Zielonej Góry Robert Stabrowski. - Za symboliczną opłatę sprzedajemy takie pieczywo hodowcom kur i kaczek. Za darmo natomiast oddajemy je np. parafii na Zaciszu, czy podopiecznym Domu Samotnej Matki.
- Nie zjedzony chleb trafia na paszę lub robimy z niego karmę dla ryb - informuje Barbara Schroeder, prezes jednej z gorzowskich piekarni.
- Zdarza mi się podarować chleb mieszkańcom noclegowni, Caritasowi, czy Polskiemu Komitetowi Pomocy Społecznej - mówi Zbigniew Mikulewicz z Zielonej Góry. - Palenie chleba w obecnych czasach to byłby skandal.
Bronisław Balcerek z Zielonej Góry mówi, że u niego pieczywo się nie marnuje.
- Ostatnio przez kilka tygodni chleb z poprzedniego dnia oddawaliśmy więźniom, którzy odnawiali stadion żużlowy
- wspomina. - Regularnie też trafia do parafii na Zaciszu. Jak ludzie nie zjedzą, to konie, bo ksiądz ma stadninę.
Piekarz, Jan Deja z Gorzowa mówi: - Zgłaszają się do mnie gospodarze. A z pieczywa pszennego robimy bułkę tartą.
Bogumiła Matuszak z Sudołu wypieka chleba w sam raz. A jeśli zostanie kilka bochenków, to oddaje je hodowcy baranów. Z kolei Bożena Guzdecka z Żar odwozi pieczywo do zaprzyjaźnionej rodziny na wsi.
A co robią hipermarkety? Minimal w Zielonej Górze zwraca pieczywo piekarni. Zielonogórski Auchan spisuje chleb na straty, czyli go wyrzuca. Z kolei chleb z gorzowskiego Tesco trafia do hodowcy strusi.

Nikt nie odmówi

Obdarowywani nie kapryszą, że chleb nie jest świeży. Noclegownia w Gorzowie od lat współpracuje z jedną z piekarń. - Codziennie, wcześnie rano mieszkańcy jadą po pieczywo - mówi opiekun domu Robert Mazur. - Przywożą go naprawdę sporo, bo dla około 50 osób. Gdy tylko wrócą z piekarni, siadają do śniadania.
Z kolei mieszkańcy zielonogórskiej noclegowni wybierają się po pieczywo zawsze wieczorem. Codziennie jedzie inna grupa i przywozi chleb dla kilkudziesięciu osób.
- Kontakt z piekarniami nawiązaliśmy siedem lat temu, gdy założyliśmy Dom Samotnej Matki - mówi Stanisława Grabowska z Terenowego Komitetu Ochrony Praw Dziecka w Zielonej Górze. - Nasze dziewczyny same chodzą po chleb. Nie zdarzyło się jeszcze, by ktoś im odmówił. Pieczywo dostajemy także dla dzieci ze świetlicy terapeutycznej.
- Piekarzem był mój pradziad, dziadek, ojciec - mówi B. Balcerek. - Dlatego dla chleba mam szacunek. Prędzej wyrzucę kiełbasę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska