Ze Starego Miasta w Głogowie zniknęło 200 znaków. Uwaga na nową organzację ruchu!

Anna Białęcka
Jeżeli chodzi o znaki, to zdjęto ich sporo, bo około 200. Teraz leżą one sobie w składziku obok teatru. Być może zostaną jeszcze kiedyś wykorzystane.
Jeżeli chodzi o znaki, to zdjęto ich sporo, bo około 200. Teraz leżą one sobie w składziku obok teatru. Być może zostaną jeszcze kiedyś wykorzystane. Fot. Anna Białęcka
Stare Miasto stało się strefą, w której na ulicach obowiązuje prędkość do 20 km/h, a piesi mają wszędzie pierwszeństwo. - To weszło tak po cichu - narzekają kierowcy.

- Wprowadzili w tej dzielnicy tzw. obszar zamieszkania, kierowcy głupieją na ulicach i będzie tu sporo stłuczek - przestrzegał nas jeden z taksówkarzy.
Na razie, jak poinformowano nas w komendzie policji w Głogowie, poważniejszych zdarzeń drogowych nie było. Doszło jednak w ostatnim czasie do kilku kolizji.

Co jest powodem narzekania kierowców i problemów na uliczkach Starego Miasta? W połowie czerwca zaczęły tu obowiązywać przepisy dotyczące właśnie obszaru zamieszkania. Informują o tym prostokątne niebieskie znaki, usytuowane przy uliczkach wjazdowych do tej dzielnicy.
- Ten znak wymaga od kierowców by nie jeździli szybciej niż 20 km na godzinę, piesi mają bezwzględne pierwszeństwo w tym rejonie miasta i, co jest bardzo istotne, obowiązuje tu pierwszeństwo przejazdu dla jadących z prawej strony - wyjaśnia rzecznik policji Bogdan Kaleta. - Jeżeli miasto będzie chciało przeprowadzić akcję informacyjną, zapewne wesprzemy ich działania. Ale kierowcy są zobowiązani do stosowania się do przepisów drogowych.

Tak więc koniec już z poczuciem, że jedziemy uprzywilejowaną ulicą z pierwszeństwem, każda ulica jest na równi, a kierowcy muszą ustępować pierwszeństwa wszystkim tym, którzy na wszystkich skrzyżowaniach są z prawej strony.
- Kto to wymyślił? Dlaczego nie było jakiejś akcji informacyjnej? W końcu dojdzie tu do tragedii - narzekają kierowcy.

Pomysłodawcą są władze miasta. - Chodziło w głównej mierze o uporządkowanie Starego Miasta, przecież tu był znak drogowy na znaku - mówi rzecznik prezydenta Krzysztof Sadowski. - To bardzo szpeciło dzielnice. Takie przepisy obowiązują w wielu miastach na zachodzie i sprawdzają się. Nie sądzę, żeby trzeba było robić jakieś akcje informacyjne czy inne w związku z tymi zamianami. Wystarczy, że kierowcy będą czytali obowiązujące znaki i przestaną jeździć na pamięć.

I rzecznik przytacza przykład z ulicy Sportowej, gdzie organizacja ruchu zmieniła się ponad rok temu, znaki informują, że jest to droga jednokierunkowa, a niektórzy kierowcy wciąż wjeżdżają pod prąd.
Jeżeli chodzi o znaki, to faktycznie zdjęto ich sporo, bo około 200. Teraz leżą one sobie w składziku obok teatru, być może zostaną jeszcze kiedyś wykorzystane. Cześć, tych starszych, została od razu przeznaczona na złom. Ale w ich miejsce na ulicach Starego Miasta pojawiły się nowe znaki, choć jest ich zdecydowanie mniej.

- Na Starym Mieście w Krakowie, które jest niemal tak duże jak Głogów, już od dawna obowiązują przepisy dla terenu zamieszkania i nic złego się nie wydarzyło, wszyscy sobie radzą - podsumował dyskusję starszy głogowianin.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie