Zielona Góra: Do tego sklepu chce się wchodzić

Natalia Dyjas
Pani Grażyna każdego klienta wita z uśmiechem. A kupujący uwielbiają tę miłą sprzedawczynię.
Pani Grażyna każdego klienta wita z uśmiechem. A kupujący uwielbiają tę miłą sprzedawczynię. Wojciech Maj
Klienci przychodzą i często podrywają naszą panią Grażynkę - śmieje się pan Tomek, właściciel sklepu przy ul. Kupieckiej. - Wszyscy ją tutaj bardzo lubimy - dodaje stały klient sklepu, szewc Jarek.

Ten sklep na rogu Kupieckiej chyba zna każdy, kto choć raz szedł w stronę zielonogórskiej palmiarni. Drzwi się tu nie zamykają, a klienci od rana do wieczora robią w nim zakupy. Za ladą stoi uśmiechnięta Grażyna Sikorska i dla każdego ma miłe słowo lub zabawny, lekko złośliwy żart.

W sklepie panuje niemal rodzinna atmosfera, a klienci przychodzą nie tylko, żeby coś kupić, ale zwyczajnie, porozmawiać.
- Na mojej zmianie zawsze się dzieje coś fajnego. Właściciel sklepu, obecny przy rozmowie, dopowiada, że klienci często przychodzą i podrywają panią Grażynę. Do rozmowy włącza się też klient, pan Jarek, który ma zakład szewski nieopodal.
– Grażynka, mów o mnie, mów o mnie, to ja jestem twoim adoratorem! – mówi ze śmiechem mężczyzna. Pani Grażyna, z udawaną skromnością i śmiechem stwierdza, że Jareczka tak do końca nie zna. Tak samo, jak fanów żużlu, którzy często tędy przechodzą na mecze, a po drodze potrafią wyznać sprzedawczyni miłość...

„Supersklep – Supersprzedawca 2016” - ZGŁOSZENIA, REGULAMIN, GŁOSOWANIE:

- Mam opowiedzieć, jak radzę sobie ze złodziejami? Mam nawet taką pałkę, którą straszę niepokornych. A złodzieje zdarzają się różni. Młodzi faceci, starsi, kobiety też. Kradną rano i wieczorem, już o szóstej rano potrafią wejść i coś próbować ukraść. Przeważnie kradną piwo. Jak widzę złodzieja, to adrenalina mi skacze. Im się wydaje, że ja nic nie widzę. A ja widzę wszystko –podsumowuje ze śmiechem sprzedawczyni.

W trakcie rozmowy z dziennikarzami gazety kobieta wciąż obsługuje z uśmiechem klientów. A szewc Jarek, który przysłuchuje się całej rozmowie dopowiada od siebie, że pani Grażynka jest zawsze uśmiechnięta, wesołą kobietą, że aż się chce wchodzić do sklepu, jak ta pani jest - śmieje się mężczyzna.

- Ta pani jest dzisiaj za ladą 24 godziny na dobę, skoro ją tak wszyscy uwielbiają. Może pani podziękować dziennikarzom - śmieje się właściciel sklepu, który raz po raz również włącza się do miłej rozmowy.

Panią Grażynę pytamy też o to, co lubi robić w wolnym czasie:
- Działkuję. Na Ochli mam działkę, krzewy i kwiaty. Mam też wiśnie, borówkę, aronię.Z tej aronii to robię winko. Mogę zaprosić na winko, chcecie? Ogrodnictwem interesuję się od urodzenia, bo ja babka ze wsi jestem, dlatego ziemia to jest dla mnie coś ukochanego. Do Zielonej Góry trafiłam spod Żagania za mężem. I jestem już tutaj 35 lat. Mam w sklepie sporo adoratorów, ale mąż jest najważniejszy. I nie jest zazdrosny, bo mnie zna, że ja zawsze uśmiechnięta jestem, do każdego klienta podchodzę miło, bo kocham ludzi. Mam zasadę, że nie wnoszę problemów do sklepu. Problemy zostawiam za drzwiami, a w sklepie obsługuję, cieszę się klientami, z uśmiechem pracuję. Bardzo lubię kontakt z klientami. Nie tylko pan Jarek jest we mnie zakochany... O ludziach można dużo powiedzieć, ale nie mnie to osądzać, do każdego trzeba podejść inaczej - mówi z uśmiechem sprzedawczyni ze sklepu przy ulicy Kupieckiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie