Zielona Góra. Miasto pożycza na potęgę. Kto to wszystko spłaci?

Leszek Kalinowski (msz) 68 324 88 74 [email protected]
Miasto Zielona Góra dziś jest zadłużone na 224 mln zł (fot. swmikolaj2/ sxc.hu)
Miasto Zielona Góra dziś jest zadłużone na 224 mln zł (fot. swmikolaj2/ sxc.hu)
Udostępnij:
Nawet o tym nie wiesz, ale każdy zielonogórzanin ma 1,8 tys. zł długu. Od niemowlaka po staruszka. Bo miasto dziś jest zadłużone na 224 mln zł. A jaka jest sytuacja w Nowej Soli, w Krośnie?

Przeczytaj też: Zielona Góra. Podatki od nieruchomości w górę

- O Matko! Tyle długu mamy?! - łapie się za głowę Krystyna Hamlińska, emerytka z Zielonej Góry. - Dla mnie to kosmiczne sumy. Czy miasto się nie pogrąży?

Samorząd może zadłużyć się do takiej kwoty, by stanowiła 60 proc. budżetu. Zielonogórskie 224 mln zł to dziś 48 proc. Oznacza to, że na każdego z nas wypada do spłacenia po 1,8 tys. zł. Jak wygląda sytuacja w Gorzowie? W czwartek sprawdziliśmy. Tam dług wynosi 118 mln zł i zadłużenie jest na poziomie 43,9 proc. Z tego wynika, że każdy mieszkaniec „wisi” bankom 1,5 tys. zł. Teraz jednak Gorzów chce pożyczyć kolejne pieniądze. W sumie 125 mln zł z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

- No i dobrze - mówi Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry, który co prawda kredytu brać nie zamierza, ale wcześniej już skorzystał z usług tego banku. - On działa non profit. Trudniej w nim wziąć pożyczkę, trzeba się przygotować. Za to jest tańszy. Biorąc na przykład 125 milionów złotych, zaoszczędzi się rocznie milion na spłacie. Łatwo policzyć, ile to będzie w ciągu całego okresu oddawania rat.

Prezydent dodaje, że 224 mln zł to nie tylko jego dług. W spadku dostał 80 mln zł po poprzedniczce Bożenie Ronowicz. Poza tym, jak można było nie brać kredytu, skoro dzięki niemu można było zyskać tyle unijnych dotacji i wykonać wiele inwestycji.

Zdaniem radnych SLD, dopiero byłby krzyk opozycji, gdybyśmy tej kasy nie wykorzystali. Taka szansa drugi raz może już się nie zdarzyć.

Przeczytaj też: Zielona Góra. Miasto kupiło ziemię, żeby powiększyć strefę ekonomiczną

- Jestem w stanie dokładnie wyliczyć, na co poszły te pieniądze. Centrum Rekreacyjno-Sportowe, modernizacja Palmiarni, budowa drogi przez Park Piastowski, rond, remonty dróg... No i przygotowanie Parku Naukowo-Technologicznego - Kubicki długo wymienia to, co dzięki pożyczce udało się wykonać. - Wielu ludzi zaciąga raz porządny kredyt, by wybudować dom. A potem przez lata spłaca - dodaje.

Radna Ronowicz z PiS uważa, że jednak za mało było inwestycji, dzięki którym powstałyby nowe miejsca pracy. A tego zielonogórzanie chcą najbardziej. Stąd też nie tylko ona nie zagłosowała za udzieleniem prezydentowi absolutorium. Mirosław Bukiewicz z PO zarzucił, że Kubicki nie starał się zbytnio, by do kasy miejskiej trafiło więcej pieniędzy ze sprzedaży mienia komunalnego. Wykonano 80 proc. planu. Z kolei Jacek Budziński z PiS mówi, że prezydent za dużo wydaje na promocję, zwłaszcza swojej osoby.

- Tak naprawdę nie wiem, jaka jest sytuacja finansowa miasta. Trudno zorientować się w tych cyfrach - stwierdza studentka Ewelina Dodzis.

Przeczytaj też: Zielona Góra. Przebieg Trasy Aglomeracyjnej wzbudza kontrowersje

Według Kubickiego, analizując finanse, trzeba wziąć pod uwagę także np. to, jakie miasto ma dochody ze zwrotu PIT-ów mieszkańców. 125-tysięczny Gorzów ma 70 mln zł, a 117-tysięczna Zielona Góra - 91. To oznacza, że jest bogatsza. Przeliczając zwrot z PIT-u na jedną osobę, wyjdzie nam 780 zł, a w Gorzowie - 562. Natomiast w Nowej Soli - 452.

W tym ostatnim mieście widać zadowolenie z finansów. - Mamy wprawdzie 40-procentowe zadłużenie, ale będziemy je spłacać aż do 2025 roku. Dotyczy ono głównie obsługi obligacji - mówi skarbniczka Bożesława Korczyk-Biza. Nowa Sól w tym i w przyszłym roku kończy najważniejsze inwestycje.

Powodów do zadowolenia nie mają z kolei mieszkańcy Krosna Odrzańskiego. Zadłużenie na koniec czerwca wyniosło 27,7 mln zł, czyli 56 proc. budżetu miasta (bez długu ZGKiM, który składa sprawozdanie do 24 lipca). - Teraz podejmujemy działania naprawcze - informuje skarbnik Sławomir Kulczyński. I dodaje, że do 2014 r. trzeba zaoszczędzić 4,5 mln zł. - Bo nie osiągniemy ustawowych wskaźników i za dwa lata nie będziemy w stanie funkcjonować - przestrzega.

Rzadsze zakupy wspierają rozwój rynku przetworów, mrożonek i soków

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie