ZIELONA GÓRA: W zielonogórskiej Estradzie nawet Irena Santor była na etacie [zdjęcia]

Zdzisław Haczek, (staw)
Festiwal Piosenki Radzieckiej odbywał się też w Estradzie
Festiwal Piosenki Radzieckiej odbywał się też w Estradzie Tomasz Gawałkiewicz
Dziś po Estradzie w Zielonej Górze kamień na kamieniu nie został. A przez lata był to kombinat kultury, który organizował tysiące imprez w całym kraju. I nie ma chyba znanego artysty, który by na zielonogórskiej scenie nie wystąpił.

Niesamowita historia zielonogórskiej Estrady na zdjęciach

Początek lat 30. XX wieku - powstaje kolejny budynek fabryki włókienniczej rodu Foersterów. Przed wybuchem wojny naziści zbierają się tu na mityngach ku chwale Adolfa Hitlera.

W 1948 r. późniejsza Estrada nazywa się Halą Ludową. I nie zawsze służy rozrywce. Chociaż... Czym były publiczne procesy, w których na oczach mieszkańców Zielonej Góry, skazywano ludzi na więzienie. Nawet na 10 lat. Władza jeszcze na tym zarabiała, bo "impreza"... była biletowana.

Chętnych nie brakowało. 2 marca 1947 r. przyszło kilkaset osób. Przyciągnęły ich nazwiska procesu, nazwanego "Krwawicz i towarzysze": Jan Klementowski, starosta zielonogórski; Roman Mazurkiewicz, wicestarosta, Kazimierz Krwawicz, kierownik referatu administracyjnego w starostwie, Ewa Degórska, urzędniczka z referatu administracyjnego i Florian Kępiński, członek Komisji Weryfikacyjnej decydującej o przyznaniu obywatelstwa polskiego. Wyroki wydawał Sąd Wojskowy z Poznania. Zeznania wyciągali od nich ubecy: Jan Molski i Józef Jabłoński. Nie odstępowali zresztą oskarżonych podczas procesu. W Hali Ludowej padały zarzuty brania łapówek (jaj, świń, usług seksualnych, pieniędzy) głównie za wydawanie Niemcom dokumentów obywatelstwa polskiego. Publiczność przeżywała emocje procesowe przez trzy dni, żywiołowo reagowała na słyszane zeznania. I zapadły wyroki: od trzech do 10 lat. Skazańców wywieziono do Poznania. Po apelacji, wyroki złagodzono wyroki lub zawieszono. Krwawicz przesiedział najdłużej - cztery lata.

Koniec lat 50. Przebudowa. Zamurowane zostają okna. Obiekt z salą widowiskową ma służyć kulturze. Rusza kino Włókniarz.

Cała Polska tutaj na etacie

Czym była Estrada w latach 70. i 80.? Centrum kultury? Mało powiedziane... Kombinatem kultury, który nie tylko zapraszał na imprezy do swojej okazałej siedziby przy ul. Wrocławskiej, ale produkował widowiska dla całej Polski.
- Byliśmy instytucją kultury, która utrzymywała się bez państwowej dotacji - mówi Mirosława Antoniewicz, która pracę w Estradzie rozpoczęła w 1968 r. jako asystent literacki. - Przygotowywałam wtedy scenariusze imprez, na podstawie których powstawały spektakle dla szkół z udziałem aktorów Lubuskiego Teatru.

Ale szkoły to był tylko wycinek działalności. Zielonogórska instytucja organizowała trasy koncertowe tak sławnych zespołów jak Śląsk czy Mazowsze. Produkowała widowiska, do których zatrudniała najznamienitszych polskich artystów. Irena Santor, Bernard Ładysz, Adam Zwierz i wielu, wielu innych było na etacie zielonogórskiego przedsiębiorstwa. W ciągu jednego roku nasza Estrada organizowała nawet 3.600 imprez w kraju!
Efekty? - Cały kraj pracował na nas - wspomina M. Antoniewicz. - Zarabialiśmy my i mogliśmy utrzymać salę, zarabiali artyści.
Ale za ilością szła też jakość. Na przykład widowisko "Bardzo przyjemny wieczór" z m.in. Alicją Majewską i zielonogórskim bardem Maciejem Wróblewskim zdobyło trofeum Złoty Gwóźdź Sezonu.

Bregovic, Vondrackova, Maanam...

Kto pojawiał się na deskach zielonogórskiej Estrady? Przez pewien czas uczestnicy eliminacji i konkursów Festiwalu Piosenki Radzieckiej. W ramach "Estradowej Wiosny" - najlepsze zespoły estradowe z krajów tzw. demokracji ludowej. Do tego taneczne formacje z Brazylii, Kuby... Zespoły wojskowe. I gwiazdy czeskiej piosenki: Helena Vondrackova, Karel Gott!
I jugosłowiański zespół Bilejo Dugme z Goranem Bregovicem na długo przed tym, jak spopularyzowały muzykę tego kompozytora filmy Emira Kusturicy czy wspólne płyty z Kayah, Krzysztofem Krawczykiem.
Z polskich artystów - cała czołówka: SBB, Budka Suflera, Lady Pank, Maanam.

Tyle kiedyś tu się działo. Zobaczcie:

Niesamowita historia zielonogórskiej Estrady na zdjęciach

- W najlepszych latach mieliśmy na etacie 60 osób - mówi Mirosława Antoniewicz. - Nasza ekipa techniczna sama przygotowywała sprzęt nagłaśniający. Co nie było wtedy takie proste, bo części, na przykład do miksera, trzeba było ściągać z zagranicy. Za dewizy. A żeby je zdobyć, trzeba było wystąpić z prośbą o specjalny voucher do ministra kultury.

Prócz koncertów, do Estrady chodziło się na bale sportowca, sylwestrowe, karnawałowe. Tu odbywały się wybory Miss Ziemi Lubuskiej. W efektownej oprawie, z muzyką graną przez big-band.

Osiecka, Almodovar, Defekt Muzgó

Jeszcze w latach 90., Estrada, gdzie Mirosława Antoniewicz była dyrektorem, a do zespołu doszła Wanda Rudkowska (przyszła szefowa Zielonogórskiego Ośrodka Kultury), była ważnym adresem na kulturalnej mapie miasta. Tłumy przyciągały recitale Ewy Błaszczyk, Jacka Wójcickiego, Artura Barcisia, Grzegorza Turnaua... "Ta nasza młodość" i "Dezyderatę" śpiewał cały zespół krakowskiej Piwnicy Pod Baranami. Ze swoimi wielbicielami spotykali się Agnieszka Osiecka, Elżbieta Czyżewska, Hanna Bakuła...
Działało wtedy kino Estrada, które oferowało kinomanom najnowsze produkcje Pedro Almodovara, głośnego wtedy "Zabić księdza" Agnieszki Holland czy skandalizującego "Księdza" Antonii Bird.

W 1993 r. to właśnie do Estrady zjechało 600 wielbicieli zespołu Depeche Mode na I Ogólnopolski Zlot Fanów DM. - Ale najwięcej, bo 1.300 osób, mieliśmy na zlocie rok później - wspomina Szymon Derucki z FC Black Day.

Na scenie tańczą zespoły z całego świata - goście Międzynarodowego Festiwalu Folkloru. W holu grają kapele metalowe, punkowe... Na koncercie grup Defekt Muzgó i Big Cyc kilkunastu skinheadów ustawia kordon pod sceną. - Nałóż czapkę skinie, skinie nałóż czapkę, uszka się przeziębią, kark zlodowacieje, resztki myśli z mózgu wiaterek przewieje - śpiewa "łysym" Krzysztof Skiba.
A potem była komunalizacja... Prywatyzacja... Pożar... I dziś: kamień na kamieniu nie został.

Zobacz również: Irena Santor wraca na scenę. "To jest rodzaj narkotyku"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie