Zielona Góra. Wyobraźnia bez granic, czyli surrealistyczne obrazy Andrzeja Troca. Można je zobaczyć na wystawie

Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski

Wideo

Surrealistyczne anioły i nie tylko będziemy mogli zobaczyć na wystawie prac Andrzeja Troca, której otwarcie odbędzie się 1 lipca o godzinie 18.00 w siedzibie stowarzyszenia Warto jest pomagać przy ul. Wazów 3. Jedna z prac ofiarowana jest na cele charytatywne. Wystawa nosi tytuł Wyobraźnia bez granic. Wstęp wolny! Poznajmy bliżej artystę.

Andrzej Troc (rocznik 1953), jest zielonogórzaninem z urodzenia. Jest artystą - samoukiem, który ciągle poszukuje nowych rozwiązań twórczych. Swoją twórczość określa jako rysowanie farbami.

Andrzej Troc z Zielonej Góry  i jego surrealistyczne dzieła

Zielona Góra. Wyobraźnia bez granic, czyli surrealistyczne o...

Moje prace są bardziej okrutne

Choć mówi o sobie surrealista do urodzenia, a może i wcześniej, malować zaczął w dzieciństwie. Jak prawie każdy z nas. Potem zarzucił to zajęcia, by oddać się mu ponownie w latach 90. ubiegłego wieku.
- Wtedy nagle poczułem chęć wyrażania siebie w ten sposób. Kupiłem blok, kredy i zacząłem na nowo tworzyć - opowiada Andrzej Troc. - Surrealizm daje mi pełną wolność artystyczną. Nic mnie nie ogranicza, a wyobraźnię mam bujną. Lubię wszystkich surrealistów na świecie, są moją inspiracją, ale mam trzech mistrzów: Beksiński, który daje duszę, Picasso, który ma niesamowitą łatwość przekazu i Makowski, który też jest mi bliski. Moje pajace są jednak bardziej okrutne...

Andrzej Troc z Zielonej Góry  i jego surrealistyczne dzieła
Andrzej Troc z Zielonej Góry i jego surrealistyczne dzieła Jacek Katos

Spoglądam na ludzkie twarze, ręce

Przyznaje, że jego twórczość można podzielić na etapy. Najpierw były kredki, potem dojrzał do farb.
- Kiedyś chciałem znajomej pani psycholog ofiarować jedną z prac. Powiedziała, że chętnie by przyjęła kolorowy obraz. No to w kolejnym etapie zacząłem malować obrazy w różnych barwach.
Inspiracje czerpie z życia. Chodzi i obserwuje. Spogląda na ludzkie twarze, ręce, stara się zapamiętać grymasy, gesty, które potem przelewa na swoje dzieła, które często pokazują postacie karykaturalne, zdeformowane, zniszczone...
Jego prace są okrutne...

- Wielu ludzi uważa, że muszę być zgorzkniały, stary, narzekający. A jak mnie poznają, okazuje się, że jestem pogodnym człowiekiem i coś im nie pasuje - mówi artysta. - Może gdzieś tam w środku siedzą w człowieku różne wspomnienia z przeszłości. Np. bardzo przeżyłem swego czasu wizytę w Oświęcimiu. Stąd w moich obrazach wiele odniesień do tego, co się tam wydarzyło czy do Żydów. Mam kilka tematów stałych jak religia, wojna, anioły, seks, które się mieszają ze sobą.
Andrzej Troc mówi, że tworzenie to jego pasja ... Jego życie.
- Maluję anioły, ale okrutne. Jaka cywilizacja takie anioły. Moja żona nie chce nawet wchodzić do pracowni i patrzeć, jak tworzę te prace... - przyznaje Andrzej Troc, który ma jedno marzenie: tworzyć do grobowej deski.
Na wystawie, którą można oglądać od 1 lipca znajdziemy rysunki autora. Bo jak mówi - malowane obrazy są bardziej znane, teraz chciał się pokazać jako rysownik.

Zobacz film - Czesław Sobkowiak w pandemii wydał dwie książki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie