Zielonogórski Instytut Równości nie poddaje się i chce kontynuować akcję Różowej Skrzyneczki. Społecznicy uruchomili zbiórkę w internecie

Natalia Dyjas-Szatkowska
Natalia Dyjas-Szatkowska

Wideo

Instytut Równości w Zielonej Górze działa, by w różnych instytucjach publicznych w mieście pojawiły się Różowe Skrzyneczki ze środkami higienicznymi. Pomysł zaproponowali miastu. Gdy społecznicy usłyszeli odmowę, postanowili ruszyć z internetową zbiórką na ten cel. Do Instytutu Równości zgłaszają się pierwsi chętni, którzy chcą taką skrzyneczkę u siebie.

Wracamy do tematu Różowych Skrzyneczek w Zielonej Górze. W ostatnich dniach takie niewielkie szafki wypełnione środkami higienicznymi - podpaskami czy tamponami, trafiły do pierwszych instytucji w mieście. O co chodzi w inicjatywie?

Cel jest prosty. Różowe Skrzyneczki mają zapewnić łatwy dostęp do środków higienicznych. Jak mówi Marta Jankowska z Instytut Równości: - Problem ubóstwa menstruacyjnego dotyka w Polsce 500 tys. osób. To duża skala.

Działaczki i działacze Instytutu Równości podkreślają, że problem z brakiem łatwego dostępu do środków higieny jest o wiele szerszy. Czasem nie każdego stać na taki zakup. Ale zdarza się, że danej uczennicy nagle takich środków zabraknie. Pojawia się niepotrzebny stres i wstyd. Stąd pomysł uruchomienia w szkołach, ale i instytucjach publicznych Różowych Skrzyneczek. Pierwsze już trafiły do zielonogórskich instytucji w tym do Lubuskiego Teatru czy do samorządu uczniowskiego I LO w Zielonej Górze.

Czy miasto wesprze pomysł tworzenia Różowych Skrzyneczek w Zielonej Górze?

Instytut Równości z propozycją tworzenia takich skrzynek w zielonogórskich szkołach zwrócił się też do magistratu. W ostatnich dniach podzielił zaś oficjalną odpowiedzią, jaką otrzymał w tej sprawie od władz miasta.

W piśmie, podpisanym przez wiceprezydenta Zielonej Góry, Dariusza Lesickiego, możemy przeczytać m.in., że: "po zasięgnięciu informacji od dyrektorów szkół, nie widzę obecnie potrzeby realizacji zaproponowanego przez Państwa projektu Różowych Skrzyneczek". Miastu, jak możemy przeczytać w piśmie, nie sygnalizowano nigdy problemów związanych z tym obszarem. W piśmie czytamy również, że: "Dostępność do środków osobistej higieny w naszym kraju, w tym również w Mieście Zielona Góra, jest powszechna".

Miasto dodaje jeszcze, że z informacji, które posiada, w szkołach nie występują opisywane przez IR problemy wykluczenia czy utraty bezpieczeństwa spowodowanego przez brak dostępu do takich środków higieny. Zaś w wielu sekretariatach są one dostępne, a uczennice wiedzą, że mogą się po nie zgłosić. W piśmie skierowanym do IR magistrat pisze jeszcze: "Stanowczo proszę o nieposługiwanie się określeniem "ubóstwo menstruacyjne w mieście", gdyż w żaden sposób nie odnosi się ono do rzeczywistości, stanowi nadużycie i kreuje wypaczony obraz miasta".

Odpowiedź poruszyła niektórych mieszkańców i wywołała skrajne komentarze.

Instytut Równości zapowiada zbiórkę na Różowe Skrzyneczki

Społecznicy, mimo odmowy, postanowili się nie poddawać. I uruchomili zbiórkę na zakup skrzynek i środków higieny. Bo mówią, że po nagłośnieniu akcji już zgłaszają się do nich instytucje czy szkoły np. z ościennych gmin.

- Chcieliśmy jeszcze poczekać ze zbiórką, bo myśleliśmy, że miasto może będzie chciało się zaangażować w inicjatywę - mówi Kacper Kubiak, prezes Instytutu Równości. - Ale mieliśmy już sporo sygnałów od zainteresowanych, zbiórkę uruchomiliśmy więc szybciej. Nie będziemy czekać, aż uzbiera się pełna kwota, tylko już będziemy wykorzystywać te zebrane pieniądze na zakup środków higienicznych na początkowe wypełnienie czy kupno samych skrzynek. Nie wiem, dlaczego miasto odmówiło, to nie są duże koszty. Ale cieszę się, że o tym temacie się mówi. I może przestanie on być wreszcie tabu. Im więcej ludzi i placówek o tym usłyszy, tym lepiej.

Różowe Skrzyneczki w zielonogórskich szkołach? Co na to placówki?

Czy zielonogórskie szkoły są w ogóle zainteresowane tym tematem? Do IR zgłaszają się placówki z gmin ościennych, np. z gminy Czerwieńsk. A jak jest z Zieloną Górą? O to spytaliśmy parę placówek w mieście. W dwóch szkołach ponadpodstawowych usłyszeliśmy, że obecnie skupiają się one na pilniejszych w tym momencie problemach, jak chociażby organizacja matur. Stąd nie zgłębiały się jeszcze szczegółowo w temat. Udało nam się też porozmawiać z dyrektorem III LO w Zielonej Górze, Zbigniewem Kościkiem.

Dyrektor mówi, że szkoła przy Strzeleckiej od lat wspiera uczennice w tym zakresie. I dodaje, że są to kwestie intymne. - Odbywa się to przez gabinet pani pielęgniarki, gdzie znajdują się środki higieniczne - słyszymy w szkole. Tak jak dana osoba może otrzymać pomoc, gdy źle się czuje, tak też może otrzymać środki higieny, gdy ich potrzebuje. W III LO słyszymy jeszcze, że gdyby uczennica potrzebowała takie środki kupić, może się w tej sprawie udać do sekretariatu i pomoc otrzyma. Dlatego też dyrekcja nie widzi potrzeby wieszania kolejnej skrzynki. - Żadna uczennica nie jest pozostawiona w tym czasie sama sobie - zapewnia nas dyrekcja. - Szkoła jej pomoże i tak też czynimy od wielu lat, ale nie obnosimy się z tym.

Ale jeśli społecznicy chcą przekazać placówce jakieś środki higieny, to nie ma problemu...

Co uważacie o tej inicjatywie? Czy skrzyneczki, które pozwalają na łatwy dostęp do środków higieny, są w mieście potrzebne? A może to zbytek? Czekamy na Wasze opinie!

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
26 kwietnia, 21:14, Gość:

To zawsze było lewackie miasteczko :(

Niedługo będzie jak w Poznaniu.

D
Dingo8

Dobry komentarz do kolejnego tęczowego kretyństwa kulturalnie i wyczerpująco wygłosił Pan Kościk: "Dyrektor mówi, że szkoła przy Strzeleckiej od lat wspiera uczennice w tym zakresie. I dodaje, że są to kwestie intymne. - Odbywa się to przez gabinet pani pielęgniarki, gdzie znajdują się środki higieniczne - słyszymy w szkole. Tak jak dana osoba może otrzymać pomoc, gdy źle się czuje, tak też może otrzymać środki higieny, gdy ich potrzebuje. W III LO słyszymy jeszcze, że gdyby uczennica potrzebowała takie środki kupić, może się w tej sprawie udać do sekretariatu i pomoc otrzyma. Dlatego też dyrekcja nie widzi potrzeby wieszania kolejnej skrzynki. - Żadna uczennica nie jest pozostawiona w tym czasie sama sobie - zapewnia nas dyrekcja. - Szkoła jej pomoże i tak też czynimy od wielu lat, ale nie obnosimy się z tym." Dodam od siebie - co ma LGBT do dziewczęcych podpasek? Dlaczego intymne kwestie mają się stać publicznymi? Czy to nie jest pierwszym krokiem aby w ślad za tymi skrzyneczkami wieszać automaty z prezerwatywami?

D
Dingo8

Nie do wiary. "Ubóstwo menstruacyjne" kolejny wytrysk z nowobolszewickiego języka.

D
DrA.Kula

Ubóstwo umysłowe lewaków z tego "instytutu" jest porażające. Jeszcze większą głupota wykażą się ci co wpuszczą ideologów lgbtqaipichgwcj do szkół.

G
Gość

To zawsze było lewackie miasteczko :(

Dodaj ogłoszenie