Złomiarze niszczą nasze zabytkowe pałace!

Dariusz Chajewski 68 324 88 79 [email protected]
Warto obejść dwór. Położony jest niemal na wyspie, w otoczeniu niewielkiego parku. Niedaleko znajdują się obiekty gospodarcze.
Warto obejść dwór. Położony jest niemal na wyspie, w otoczeniu niewielkiego parku. Niedaleko znajdują się obiekty gospodarcze. Dariusz Chajewski
Gdy spojrzymy na mapę dworów i pałaców, okolice Kożuchowa okazują się prawdziwym zagłębiem. Niestety te złoża wspaniałej historii i turystycznej atrakcyjności nie są eksploatowane. Chyba, że przez... złomiarzy.

Ciepło, słoneczko przygrzewa, dokąd na wycieczkę? Wsiadamy na rower i jedziemy do Studzieńca. Tradycyjnie na mostku prowadzącym w okolice dworu stoi trzech panów (czasem tylko dwóch).
- Co, pewnie znowu nasz zamek będziecie fotografowali? - pyta jeden.
- Pewnie.
- My tutaj bilety sprzedajemy - drugi próbuje być dowcipny. - W końcu on nasz.
- Już płacimy - odpowiadamy. - Ale najpierw zapłaćcie za to, co temu zabytkowi zrobiliście.
- Coś pan, on przecież nie nasz...

Jak rękawiczki

Spokój cisza. Murów budynku jeszcze nie przysłaniają liście. Niestety liście nie kryją śmieci w parku. Za to też "bilety" powinni zapłacić mieszkańcy okolicy. A dworu z każdą wizytą jest mniej...

Pierwsza wzmianka o wsi pojawiła się w 1255 roku. Wówczas książę głogowski Konrad I podarował Studzieniec (wówczas Studelscho) kolegiacie głogowskiej. W dokumencie wspomniano, że wieś zostaje zwolniona z obciążeń prawa polskiego i przechodzi na prawo niemieckie. To oznacza, że miejscowość istniała wcześniej. Jak wszystkie inne w okolicy, także i ta typowa ulicówka zmieniała właścicieli. Najpierw byli to członkowie rodu von Glaubitz, a od roku 1499 przeszła we władanie Hansa von Liedlau, który z kolei, po dwóch ledwie latach, sprzedał posiadłość rodzinie von Dyhrren. Nie wiem, czy pamiętacie, ale nieco później Ernst von Dyherrn stał się właścicielem pobliskich Mirocinów.

To już były całkiem okazałe dobra i wypadało zbudować godną właściciela siedzibę. Znajdujemy ją jednak w dokumentach dopiero w 1655 roku na druku okolicznościowym upamiętniającym śmierć Christopha von Dryherrn. W wieku XVIII rządzą tutaj von Knobelsdorffowie. I właśnie Karl Siegmund von Knobelsdorff miał wznieść dwór, którego szczątki mamy przed sobą. Powstał w wyniku przebudowy "Rittersitz in Streitelsdorf", czyli siedziby rycerskiej Studzieniec "Rittersitz in Streitelsdorf"

Już nie obronny

Gdy stajemy nad stawem bez trudu zauważymy, że opływa on niemal w całości budynek. Niegdyś była to bowiem fosa. Bo i zanim zyskał oprawę barokowej siedziby, dwór był budowlą obronną. Wraz z przebudową założono niewielki park.

Dwór jest murowany, gdy przyjrzymy się ścianom pozbawionym tynku zobaczymy, że zbudowano go z cegły i kamienia. Jest dwukondygnacyjny, podpiwniczony, nakryty wysokim dachem mansardowym, o rzucie w kształcie litery "U".

W opinii fachowców przeczytamy, że "otwory okienne pierwszego piętra i poddasza pseudoryzalitu oddzielone są zdwojonymi pilastrami, ujęte prostymi opaskami". Dla mnie, laika, to zatrważająca ruina. Przez okna widać tylko dach, który się zapadł. "Poszczególne kondygnacje rozdzielone gzymsami z rytmicznym układem okien i blend okiennych..." I tylko określenie, że "elewacja jest przepruta" otworami okiennymi, bliska jest rzeczywistości. Budynek jest dokumentnie "przepruty" przez złomiarzy i wandali.

Dla fachowców wnętrze jest "trzytraktowe z sienią na osi i przylegającymi do niej z obu stron pokojami połączonymi amfiladowo". Dla nas to obraz rozpaczy. Poszukiwaczy przygód nie zatrzymują żadne drzwi, swobodnie penetrujemy wnętrze, chociaż można to przypłacić kontuzją. Niestety nic nie zatrzymuje także ani wielbicieli procentów, ani tych, którzy traktują zabytek jak połączenie szaletu z noclegownią... Trudno się tutaj już dopatrzyć ozdobnych listew, sztukaterii o motywie perełki i motywu podwieszonej girlandy.

U nas w PGR

W 1812 Studzieniec kupił kupiec Jeuthe, w 1845 roku właścicielem został Wilhelm Köpstein, a w 1855 Friedrich Adalbert von Heuser. Mniej więcej wówczas znajdowały się dwa majątki ziemskie - jeden składał się z folwarku, młyna wodnego, wiatraka, gorzelni, browaru, 36 domów i 286 mieszkańców, a drugi miał dwa folwarki, wiatrak, dwa młyny wodne, gorzelnię, browar, 63 domy i 450 osób je zamieszkujących. On też jeszcze w tym samym roku dokonał przebudowy dworu i powiększył park. Dwór zyskał wykusz w elewacji wschodniej, zmieniono kształt głównego otworu wejściowego, we wnętrzu przedzielono sień i wykonano nową klatkę schodową. Ostatnimi właścicielami była rodzina Suessmann, a po II wojnie światowej użytkownikiem był PGR Kożuchów. Zorganizowano tutaj biura i mieszkania. Od roku 1969 hulał tutaj wiatr, a ostatnio ma podobno właściciela. Podobno...

- Bo i tutaj lepiej było za PGR - tłumaczy mieszkająca w okolicy kobieta. - Ludzie mieli robotę. Jednak na zamku nic się nie robiło. Zawsze się mówiło, że on niemiecki. Co, o cudze będziemy dbać?
Tak, ale bilety chcą sprzedawać.

Źródło: Stanisław Kowalski: Zabytki województwa zielonogórskiego, Elżbieta Górowska w: Zamki, dwory i pałace województwa lubuskiego

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gosc
Ten pałacyk w studziencu był sliczny posiadam zdjecia z młodosci robione w i wokół teraz to wrak . sprzedac nie dadza bo chca sumy gigantyczne a i tak nic nie robia wola zeby znisczało zawaliło sie .wstyd ale coz wkoncu o polska
s
shine
jak znam życie, nikt nie chce się bawić w odrestaurowanie tych "pałacyków" czy "zameczków" bo "nasza" pani konserwator zabytków postawi takie wymagania, że taniej wychodzi jak to wszystko się rozsypie i postawi na nowo, a wiadomo spalić nie można bo zaraz się znajdzie nadgorliwiec i kasy z ubezpieczenia na remont nie będzie
wniosek musimy poczekać aż się posypie i za taki stan rzeczy możecie podziękować wyżej wymienionej kobiecie
K
Kulas
nasze zabytkowe pałace? Od kiedy one są nasze? Niech ktoś pokarze księgę wieczystą, w której jest napisane, że one są nasze.
Dodaj ogłoszenie