Złote Miedziaki dla aktora Ernesta Nity i twórców zielonogórskiego spektaklu „Czasami księżyc świeci od spodu”

Redakcja
Spektakl Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze - „Czasami księżyc świeci od spodu” ze Złotymi Miedziakami dla najlepszego spektaklu (autorzy i reżyserzy Paweł Wolak i Katarzyna Dworak-Wolak) i dla najlepszego aktora (Ernest Nita)
Spektakl Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze - „Czasami księżyc świeci od spodu” ze Złotymi Miedziakami dla najlepszego spektaklu (autorzy i reżyserzy Paweł Wolak i Katarzyna Dworak-Wolak) i dla najlepszego aktora (Ernest Nita) Zdzisław Haczek/Gazeta Lubuska/Archiwum E. Nity
Ernest Nita z Lubuskiego Teatru najlepszym aktorem Festiwalu Oblicza Teatru - Polkowickie Dni Teatru.

Ernest Nita odebrał Złotego Miedziaka - Nagrodę Publiczności XX Festiwalu Oblicza Teatru - Polkowickie Dni Teatru 2018. Aktora Lubuskiego Teatru widzowie docenili za rolę Jaśka w spektaklu „Czasami księżyc świeci od spodu”. I to właśnie twórcy tego zielonogórskiego przedstawienia - legnicki duet dramatopisarzy, reżyserów i aktorów Paweł Wolak i Katarzyna Dworak-Wolak (PiK) – również otrzymali Złotego Miedziaka.

Festiwal Oblicza Teatru - Polkowickie Dni Teatru podczas danej edycji ogłasza spektakle, twórców i aktorów nominowanych do Złotych Miedziaków - Nagród Publiczności. Natomiast ogłoszenie wyników i wręczenie laurów odbywa się podczas kolejnej edycji festiwalu.
Stąd laury za 2018 rok wręczane są podczas 21. Festiwalu Oblicza Teatru (marzec-kwiecień 2019 r.).

Ernest Nita odebrał Złotego Miedziaka 8 marca 2019 r., kiedy to w Polkowickim Centrum Animacji Lubuski Teatr zaprezentował z jego udziałem „Samotny zachód” w reżyserii Roberta Czechowskiego. Paweł Wolak i Katarzyna Dworak-Wolak odbiorą Złote Miedziaki podczas Gali XXI Festiwalu Oblicza Teatru 11 marca 2019 r.

Przypomnijmy, że duet Paweł Wolak i Katarzyna Dworak-Wolak i Lubuski Teatr z Zielonej Góry tryumfowali też w Polkowicach rok wcześniej, kiedy to ich „Gdy przyjdzie sen – tragedia miłosna” został uznany najlepszym spektaklem, a Złote Miedziaki odebrały też grające w nim Alicja Stasiewicz (najlepsza aktorka), Elżbieta Donimirska (najlepsza drugoplanowa rola żeńska).

„GAZETA LUBUSKA” PISAŁA O SPEKTAKLU „CZASAM KSIĘŻYC ŚWIECI OD SPODU”

W Lubuskim Teatrze opowieść wiejska nr 3: Nie zaznasz spokoju pod emaliowanym niebem

Pomysł z klatką, która za sprawą scenografa Piotra Tetlaka, wyrosła na scenie Lubuskiego Teatru, jest genialny. Raz - miejsce uwięzienia Jaśka (Ernest Nita w pełni aktorskiej formy), który został przy umierającym teraz ojcu. Na skarb gdzieś zakopany liczy. Podobnie jak na miłość... Dwa - wyłożony garnkami, rondlami i patelniami sufit klatki ogranicza, grozi i przytłacza. Ciężarem żelaza czy aluminium. Ale też grzechem i winą rodzinną, która ciągnie się za Jaśkiem jak jakieś genetycznie wdrukowane fatum. Trzy - metalowa klatka to gotowe instrumentarium. Wystarczy, że Jasiek na dach wyjdzie, wstrząśnie żelastwem - hałas potworny. A jak jeszcze wiejska chuliganeria młotkami pomoże - mamy porażającą suitę.

To ten rodzaj „zabawy” z dźwiękiem i rytmem, za którą mogliśmy autorsko-reżyserski duet autorów Paweł Wolak - Katarzyna Dworak pokochać już przy ubiegłorocznej zielonogórskiej realizacji - „Gdy przyjdzie sen – tragedia miłosna”. Tu dochodzi jednak jeszcze Artur „Gaja” Krawczyk (z zespołu Kormorany), obecny na scenie nie tylko (jak się okaże), by na żywo dźwiękami ze swej perkusji „ingerować” w akcję.

Najnowszym spektaklem Paweł Wolak i Katarzyna Dworak zamykają trylogię „opowieści wiejskich”, które „sielskiej krainie” się wymykają. Jest tu przywołana historia (hitlerowska okupacja, rzeź wołyńska), ale nad motywem dziedziczenia ciężaru krwawej traumy, dozgonnej roli zakładnika przeszłości, górę bierze kwestia wiary. Oczywiście w Boga, ale też w mit rodzinny, którego Jasiek staje się wyznawcą i ofiarą.

To spektakl Ernesta Nity, który nie schodzi ze sceny. Wraz ze swym bohaterem ewoluuje. Z hałasującego na dachu swego domu strażnika mitu staje się człowiekiem, który uświadamia sobie bezsens samoograniczenia. Paweł Wolak i Katarzyna Dworak kolejny raz pokazują, jak zręcznie potrafią wpleść w tragedię humor (choćby motyw elektrycznego czajnika). Że dramat i komedia są współlokatorami (przecież nie tylko na scenie). I jak wciągnąć widza do teatralnej klatki, by został w niej do końca spektaklu.

Zdzisław Haczek/Gazeta Lubuska
Wrzesień 2016

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie