Znamy już pierwsze wyroki w głośnej aferze kredytowej

Michał Kurowicki 68 387 52 87 [email protected]
Nielegalny proceder rozpoczął się 2006 r.
Nielegalny proceder rozpoczął się 2006 r. sxc.hu
23 osoby, które przyznały się do winy w sprawie wyłudzania kredytów z banku PKO BP, otrzymały już swoją karę. Pozostali, którzy dali się zwieść Jolancie M., biorąc pożyczki jako tzw. "słupy", wciąż czekają na swoje wyroki.

Przypomnijmy: w sumie na ławie oskarżonych w nowosolskim Sądzie Rejonowym zasiadło aż 47 osób. Na rozprawie z 23 marca, prokurator Artur Butler zaproponował oskarżonym karę roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności, w zawieszeniu na trzy lata próby i zwrot zagrabionych pieniędzy. Wtedy, prowadząca rozprawę sędzia Katarzyna Gajgiel, postanowiła odroczyć postępowanie o tydzień.

Przed kilkoma dniami zapadł wyrok wobec 23 osób, które dobrowolnie zdecydowały poddać się karze. Jak się dowiedzieliśmy, sędzia K. Gajgiel wymierzyła im karę zaproponowaną wcześniej przez prokuratora. W tym czasie, 23 skazanych będzie musiało zwrócić wszystkie pieniądze wyłudzone wcześniej bankowi PKO BP.

W chwili odczytywania wyroku, na sali nie było żadnego z uczestników nielegalnego procederu. Jak się dowiedzieliśmy, sprawa oskarżonych nie przyznających się do winy, zostanie ponownie rozpatrzona przez sąd w innym terminie.

W uzasadnieniu wyroku, sędzia K. Gajgiel opisała oskarżonych, jako osoby w trudnej sytuacji zarówno rodzinnej, jak i materialnej. Stwierdziła, że oceniając sprawę z moralnego punktu widzenia, oskarżeni stali się ofiarami oszustki Jolanty M., której udało się wykorzystać ich trudne położenie materialne. Jednak pomimo tego, osoby te dopuściły się złamania prawa, które należy przecież bezwzględnie przestrzegać.

Przypomnijmy, że prokuratura w przeprowadzonym śledztwie wykazała, w jaki sposób udzielano kredytów. Nielegalny proceder rozpoczął się 2006 r. Główna oskarżona, Jolanta M., znała dwie kobiety zatrudnione w banku PKO BP. Były nimi Elżbieta S. i Małgorzata W. Ustaliła z nimi, że przyśle do nich Wioletę S., która weźmie kredyt. Przedtem dostarczyła im zaświadczenie, że kredytobiorczyni jest zatrudniona w sklepie. Jego właścicielką była inna znajoma Jolanty M. Podstawiona kobieta, która pojawiła się w banku, wcale jednak nie pracowała. Wiedziały o tym doskonale zatrudnione znajome pani Jolanty, pracujące w banku. Małgorzata W. przygotowała jednak odpowiednią umowę. Później pani Wioleta przyszła do oddziału, jedynie w celu złożenia tam swojego podpisu. A pieniądze trafiły do Jolanty M...

Później w kolejnych bankach w Nowej Soli i Sławie pojawiały się następne osoby podstawione przez oszustkę. Proceder trwał aż do końca 2009 r. Pożyczki wynosiły średnio od 15 do 35 tys. zł. W sumie wyłudzono ponad milion złotych.

- Do tego kroku zmusiła mnie bieda - tłumaczył się jeden z oskarżonych. - Wziąłem 15 tys. zł., a dostałem w zamian 2 tys. zł. oraz kartę do bankomatu z możliwością podjęcia z niej następnych 2 tys. zł. Myślałem, że w ten sposób pomagam pani Jolancie, bo powiedziała mi, że wpadła w długi. Byłem pewien, że w odpowiednim czasie spłaci kredyt.

Sama Jolanta M., z którą rozmawialiśmy wcześniej, stwierdziła jednak, że oskarżeni doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co robią, zaciągając zobowiązania na swoje nazwisko.
- Jak brali po 2 tys. zł. to było dobrze, a teraz narzekają, że są pokrzywdzeni - mówiła nam.
Będziemy dalej przyglądać się sprawie. Do tematu wrócimy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie