Znani Lubuszanie opowiadają o swoim dzieciństwie. Synowiec: - To był przepiękny czas bez internetu [ZDJĘCIA]

Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Wideo

Zobacz galerię (11 zdjęć)
Prezydenci, mistrzowie świata, znani prawnicy, wojewoda - wszyscy z nich byli kiedyś dziećmi. Zobaczcie, jak wtedy wyglądali i jakie mieli marzenia. Nie uwierzycie, kto chciał być... milicjantem.

Prezydenci, mistrzowie świata, znani prawnicy, wojewoda - wszyscy z nich byli kiedyś dziećmi. Zobaczcie, jak wtedy wyglądali i jakie mieli marzenia. Nie uwierzycie, kto chciał być... milicjantem.

- Dzieciństwo? Wspaniała sprawa. Miałem takie, że nic bym w nim nie zmienił - zapewnia Jerzy Synowiec. Ten znany prawnik, radny i społecznik wychował się przy obecnej ul. Wyszyńskiego. - Czas po szkole płynął na spotkaniach z kolegami. Mieliśmy ekipę, z którą w części utrzymuję znajomość do dziś - wspomina. Podkreśla, że było to dzieciństwo bez internetu. - Poznawaliśmy życie i ludzi na żywo, twarzą w twarz, a nie przez ekran komputera czy komórki. Wszystko było mocniejsze, prawdziwsze, trwalsze - wylicza zalety bycia małym Jurkiem pół wieku temu.

Dla dzieciaka wszystko było tajemnicą do odkrycia

Pamięta, że chciał wtedy być... rolnikiem. - Tata opowiadał mi o wielkich majątkach, o hektarach pól. Połknąłem te marzenie i nawet zdawałem do akademii rolniczej. Na szczęście się nie dostałem - śmieje się znany w regionie prawnik.
Gdy o wymarzony zawód z dzieciństwa pytam prezydenta Jacka Wójcickiego, wzdycha i z udawaną obawą mówi: - A nie podpadnę pod ustawę dekomunizacyjną?

Bo on chciał być... milicjantem. Dla niego, chłopca urodzonego na początku lat 80., milicjant wydawał się gościem, który ma fajny mundur i pomaga ludziom. Marzenie częściowo spełnił - jest strażakiem ochotnikiem. - Moje dzieciństwo wspominam z rozrzewnieniem. Było kolorowe, beztroskie. Podoba mi się z dzisiejszej perspektywy to, że jak byłem dzieciakiem, wszystko wydawało mi się tajemnicze, wielkie, do odkrycia.

Jednak internetu Wójcicki nie demonizuje. - Nasi dziadkowie, a w części rodzice, bawili się w toczenie fajerki. My ganialiśmy za piłką i odkrywaliśmy elektronikę. A dziś dzieciaki mają jeszcze nowsze zabawki. Świat się zmienia. Nie ma się co przez to obrażać „na dzisiejsze czasy” - dodaje prezydent.

Mała Ela chodziła z kamieniami w kieszeniach

Marszałek woj. lubuskiego Elżbieta Polak, jako mała Ela była prymuską. - Siedziałam w książkach, ale biegałam po lasach, grałam w szkolnym teatrze, tańczyłam w małomickim „Mazowszu”, ponieważ mama pracowała w Domu Kultury, ja się tam po prostu wychowałam. Już jako trzylatka dostałam pierwszą rolę - skrzata. Najbardziej podobało mi się na strychu. Poznałam wtedy stroje łowickie, kujawskie, śląskie… - opowiada.

Wspomina, że „podstawówka ją wykończyła”. - Teatr, taniec, harcerstwo, a uparłam się, że zostanę geologiem. Miałam kieszenie pełne kamieni. Fascynowało mnie to, co kryje w sobie ziemia. Mama zaciągnęła mnie do psychologa, żeby mi wytłumaczył, że to nie jest zawód dla dziewczynek. A co robi geolog? - zapytał. Chodzi w gumowych butach, nadzoruje wiercenia - wytłumaczyłam. Poddał się i dostałam superopinię, że się nadaję. Potrzebna była też zgoda kuratora oświaty, bo wybierałam się do Technikum we Wrocławiu, do innego województwa. To dopiero było przeżycie, wielki Wrocław i Ela znad Bobru - śmieje się pani marszałek.

Żużel od samego początku

Są jednak tacy Lubuszanie, których dzieciństwo każdy z nas mógł śledzić niemal na bieżąco. Tak było z Bartkiem Zmarz¬likiem, filarem Stali Gorzów, jednym z najbardziej utalentowanych zawodników czarnego sportu w dziejach. Urodził się w 1995 r., a już siedem lat później, w 2002 r. wiedział, że chce być żużlowcem. Marzenie realizował metodycznie i cierpliwie. Zaczął swoją karierę na minitorze w Wawrowie. Już wtedy wyróżniał się techniką i odwagą. Dziś dzięki nim zdobywa najważniejsze laury.
Jeszcze inne marzenia miał Władysław Dajczak. Jako mały Władek planował, że będzie... strażakiem. Nic z tego nie wyszło. Ostatecznie został wojewodą. Czyli w sumie gasi pożary, choć nieco innego rodzaju. No i nadzoruje prawdziwych strażaków.

Naleśniki, karpatka i pieczony pomidor. Kuchnia na Dzień Dziecka

Materiał oryginalny: Znani Lubuszanie opowiadają o swoim dzieciństwie. Synowiec: - To był przepiękny czas bez internetu [ZDJĘCIA] - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie