7 tys. zł pensji plus 5 tys. zł za realizację "każdego występu i opracowania artystycznego” - to wynagrodzenie dyrygenta powstającej filharmonii. Niech "występ i opracowanie” będą tylko co tydzień. To dałoby aż 27 tys. zł miesięcznie!

Takich zarobków nie ma w miejskich instytucjach nikt, nawet prezydent. Czy dyrygent naprawdę tyle zarobi? Z naszych wyliczeń wynika, że tak. Dotarliśmy do nigdzie nie opublikowanego zarządzenie prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka z 17 września dotyczącego ,,dodatkowego wynagrodzenia (...) dyrektora artystycznego CEA''. Czytamy w nim, że oprócz pensji, dyr. artystyczny ma dostawać 5 tys.

zł "za realizację każdego występu i opracowania artystycznego”. Postanowiliśmy zapytać o szczegóły. Może chodzi tylko o jeden występ na kwartał? Szefowa miejskiego wydziału kultury Lidia Przybyłowicz nie chciała udzielić wyjaśnień. Poprosiliśmy więć o informację, ile zarabiają obaj dyrektorzy filharmonii: naczelny i artystyczny (ten drugi jest też dyrygentem). - Tajemnica – odpowiedział magistrat.

Zobacz też: Jakie są zaropbki pracowników urzędu marszałkowskiego

- Zarobki szefów miejskich instytucji są jawne. Prezentują je co roku w Biuletynie Informacji Publicznej szefowe Miejskiego Centrum Kultury, Miejskiego Ośrodka Sztuki - naciskamy.

- Filharmonia nie ma jeszcze biuletynu. Możemy jedynie odpowiedzieć, że sprawę zarobków reguluje rozporządzenie ministra - stwierdziła Jolanta Cieśla, rzeczniczka magistratu.

To prawda. I według widełek z tego rozporządzenia dyrektor naczelny Krzysztof Nowak może zarabiać 6 tys. zł brutto plus połowę tej kwoty w formie dodatku. To dawałoby 9 tys. zł brutto. Dyrektor artystyczny Piotr Borkowski może mieć maksymalnie 5 tys. zł podstawy i 2,5 tys. zł dodatku, czyli 7,5 tys. zł brutto. Ale dochodzi jeszcze tajemnicze 5 tys. zł za "realizację każdego występu i opracowania artystycznego”.

Wczoraj chcieliśmy ustalić, co się za tym kryje. Przez cały dzień próbowaliśmy skontaktować się z dyrektorami. Dzwoniliśmy kilka razy do sekretariatu, zostawiliśmy numer zwrotny. Bez skutku. Sekretarka wskazywała coraz późniejsze godziny. Przed 15.00 udało nam się zamienić kilka słów z dyr. Nowakiem.

Zobacz też: Ile zarabiają Lubuszanie?

Odmówił rozmowy o wynagrodzeniach. Wytłumaczył, że obaj nie będą rozmawiali na ten temat z ,,GL'' (choć nie wiemy, czy dyr. Borkowski w ogóle wiedział o naszej prośbie o kontakt). Odesłał nas po informacje do... magistratu, choć ten też nam ich odmówił. Dodajemy, że zarządzenie prezydenta wprawdzie nie jest tajne, ale nie znalazło się wśród 30 takich dokumentów na oficjalnej stronie miasta www.gorzow.pl!

Z opracowania przygotowanego przez miasto wynika, iż w 2011 r. funkcjonowanie filharmonii pochłonie 6 mln zł. Ustaliliśmy, że z tego aż 2,4 mln zł pójdzie na pensje wszystkich pracowników. Ryszard Barański, szef Lubuskiej Organizacji Pracodawców tłumaczy, że takie dyrektorskie pensje to żaden kosmos: - W prowadzeniu podobnej instytucji wymagane jest niesamowite doświadczenie i umiejętności. To kosztuje. Ale daje pewność, że instytucja będzie na dobrym poziomie. Za jakość trzeba płacić.

 

Komentarz:

Wiem, że panowie dyrektorzy to fachowcy. Jeden ma wielkie doświadczenie w zarządzaniu, drugi to światowej sławy dyrygent. Wygrali mocno obsadzone konkursy i skoro są tacy świetni, to zasługują na dobre pieniądze. Jest jedno "ale”: to są nasze, budżetowe pieniądze i zwyczajnie mamy prawo wiedzieć, ile i za co mają je co miesiąc dostawać. Robienie z tego tajemnicy na pewno nie działa na korzyść Urzędu Miasta czy filharmonii. Jest to tym bardziej dziwne, że za kilka miesięcy i tak podadzą swoje zarobki w oświadczeniach majątkowych.