MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Został tylko litr krwi 0 Rh-

Beata Igielska
Krzysztof Piwowarczyk pracuje w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa w Zielonej Górze. Ostatnio lodówki nie świeciły pustkami miesiąc temu, gdy biliśmy rekord Guinnessa.
Krzysztof Piwowarczyk pracuje w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa w Zielonej Górze. Ostatnio lodówki nie świeciły pustkami miesiąc temu, gdy biliśmy rekord Guinnessa. fot. Bartosz Kudowicz
Synowie chorej mieszkanki Rzepina sami musieli znaleźć dawców rzadkiej grupy krwi. Szef Regionalnego Centrum Krwiodawstwa przyznał, że od miesięcy ma tylko minimalne rezerwy.

Grażyna Depczyńska z Rzepina tydzień temu trafiła na oddział ginekologiczny szpitala w Słubicach. Jednak dopiero dziś będzie operowana. I to tylko dzięki temu, że jej synowie znaleźli dawców ujemnej grupy krwi.

Rodziny rzadko same szukają dawców
- Szpital złożył zapotrzebowanie na krew, ale nie dostaliśmy jej, bo w zielonogórskim centrum były jedynie dwie jednostki, czyli około litr, dla ofiar nagłych wypadków. Tylko dzięki determinacji rodziny pacjentki będziemy mogli ją zoperować - mówił nam wczoraj ordynator ginekologii Jarosław Ciąciela. Przyznał, że krwi brakuje często, ale rodziny rzadko szukają dawców, bo zabezpieczenie operacji to obowiązek szpitala.

Jest wielu potrzebujących

Synom pani Grażyny wciąż trudno uwierzyć, że znaleźli cztery osoby gotowe oddać krew obcej kobiecie. Sami od kilku lat są krwiodawcami, ale mają inną grupę niż mama.

- Do operacji były potrzebne prawie dwa litry krwi, a jedna osoba może jednorazowo oddać niecałe pół. To przerażające, że ludzie z minusowymi grupami mogą umrzeć, bo nie będzie dla nich krwi. Dopiero w internecie zobaczyłem, jak wiele osób jest w podobnej sytuacji - mówił Patryk Depczyński ze Skwierzyny, który pomocy dla mamy szukał z braćmi Tomaszem z Gorzowa i Jarkiem z Rzepina. O dawców pytali wszędzie, także wśród znajomych i klientów sklepów, w których pracują.

O swoim problemie opowiedzieli nam, bo uznali, że dramatyczną sytuację w lubuskim krwiodawstwie trzeba nagłoś-nić. - Może po przeczytaniu artykułu ludzie zaczną oddawać więcej krwi dla potrzebujących - mówili wczoraj.

Tragedia z minusami

Taką samą nadzieję ma Zbigniew Urbaniak, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa w Zielonej Górze. - Pod dostatkiem mamy jedynie krew z grupy B Rh plus. Innych brakuje. Tragicznie jest z grupami minusowymi, bo występują zaledwie u jednej osoby na 100. Od 10 lat w całym kraju stopniowo przybywa pobieranej krwi, ale bardziej rośnie zapotrzebowanie, bo jest coraz więcej wypadków i operacji. W kryzysowych sytuacjach nieraz ratuje nas wojsko, zwłaszcza jednostka w Żaganiu - przyznał Urbaniak.

Dodał, że w sześciu terenowych oddziałach krwiodawstwa na terenie Lubuskiego można by pobrać 2 tys. litrów krwi, czyli dwukrotnie więcej niż się to robi, ale brakuje dawców. Nie kuszą ich symboliczne korzyści, bo z przysługującego krwiodawcom wolnego od pracy dnia korzysta niewiele osób. - Ludzie nie chcą narażać się pracodawcom. W niektórych przychodniach zdrowia nie honoruje się pierwszeństwa do lekarza rodzinnego, więc w praktyce krwiodawcy mogą czuć się niedocenieni - tłumaczył Urbaniak.

O innych przyczynach braku dawców mówił nam syn pani Grażyny. - Szukając pomocy dla mamy, usłyszałem różne mity. Niektórzy podejrzewają, że ich krew może być gdzieś sprzedawana albo boją się anemii i innych chorób. A przecież krwiodawcy są dokładnie badani - dodał pan Patryk.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska