MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zrobi Oskara

LESZEK KALINOWSKI
Bartek Kulas z zielonogórskiego Gimnazjum nr 5 nie wyobraża sobie weekendu bez rzeźbienia
Bartek Kulas z zielonogórskiego Gimnazjum nr 5 nie wyobraża sobie weekendu bez rzeźbienia MARIUSZ KAPAŁA
Młodzi rzeźbiarze z Zielonej Góry, Wschowy, Klępska i innych lubuskich miejscowości zarażają swą pasją rówieśników zza Odry.

Na początku jest ciekawość i niepewność, czy potrafię? Kiedy okazuje się, że nie ma rzeczy niemożliwych, trudno już porzucić dłuto.
Agata Gałkowska z Gimnazjum nr 1 w Zielonej Górze rzeźbi od czterech lat. To jest jak jakiś nałóg - żartuje i nie wyobraża sobie, by kiedykolwiek miałaby przestać tworzyć w drewnie. Obok w Galerii Józefa, gdzie odbywają się zajęcia, siedzi Katarzyna Zielonka z zielonogórskiego V LO. Kiedy zaczynała, chodziła do Gimnazjum nr 7. Dyrektor powiedział o kolejnym kółku zainteresowań. Będzie je prowadził rzeźbiarz - Józef Kudła. Poszła tylko zobaczyć. No i została. Najbardziej lubi rzeźbić krzyże.

Zrobi Oskara

Na zajęcia z Niwisk przyjeżdża gimnazjalistka Joanna Koperwas, a z Cigacic pracujący już Krzysiek Szachta. Z rzeźbą zetknął się trzy lata temu, dziś poświęca jej każdą wolną chwilę. Zwykle wyczarowuje z drewna twarze ludzi. Koledzy podpowiadają, że nagą kobietę też wyrzeźbił. Wszystkim chłopakom bardzo się podobała.
-Teraz chciałbym zrobić statuetkę Oskara - przyznaje Krzysiek. A jak chce - dodają towarzysze po dłucie - to znaczy, że zrobi.
Choć Patrycja Podgórska z I LO w Zielonej Górze ma krótszy o połowę staż od Krzyśka, także upodobała sobie twarze. I nieźle jej one wychodzą. Dobrym rzeźbiarzem jest także Bartek Kulas z zielonogórskiego Gimnazjum nr 5, który do galerii przychodzi razem z młodszą siostrą Klaudią z SP-17.

Lusterko jak łąka

Klaudia jednak nie poszła w ślady brata, zajęła się malowaniem na szkle.
-Lubię kolorowe kwiaty - pokazuje nie odrywając się od pracy. - Najpierw robię ramki. Czarne lub srebrne. Czekam aż wyschną. Potem wypełniam je kolorem.
Na szybie oprócz kwiatów pojawiają się bajkowe postacie: księżniczki, rycerze i smoki.
Przy tym samym stoliku siedzi mała Patrycja Pawlak z SP-6. Tłumaczy, że wujek jej powiedział, że w tym miejscu można robić naprawdę ciekawe rzeczy. Była wtedy w pierwszej klasie. Wszyscy miło ją przyjęli. I tak ta przyjaźń trwa już trzy lata.
-Maluję gołąbki, kwiaty, zwierzątka. A raz nawet Chińczyka namalowałam - mówi Patrycja.
Jej starsza koleżanka Weronika Zielińska z Gimnazjum nr 2 w Sulechowie zagląda do lusterka. Ale to niezwykłe lusterko. Bajkowe. Dzięki kolorowym farbom, którymi gimnazjalistka je ozdobiła.

Sąsiedzi w oknach

Na ścianie w galerii wisi wielki dom z oknami. A w nich - młode twarze. Polskie i niemieckie - wyjaśniają rzeźbiarze. - Uczyliśmy sąsiadów zza Odry, co można zrobić z kawałka starego drzewa.
- Po raz pierwszy zorganizowaliśmy polsko-niemieckie warsztaty artystyczne. Młodzież uczyła się wspólnie rzeźby, malowania na szkle, układania kwiatów z bibuły - wyjaśnia wiceprezes zarządu Regionalnego Towarzystwa Polsko-Niemieckiego w Zielonej Górze Zdzisław Szymański, które od lat współpracuje ze Stowarzyszeniem Niemiecko-Polskim w Cottbus (Chociebuż). - Warsztaty były finansowane przez Niemiecką Fundację im. Roberta Boscha i Fundację Stefana Batorego w ramach programu ,,Partnerstwo miast i obywateli".
W maju wszyscy uczestnicy spotkają się ponownie. Ale już nie w skansenie w Ochli, lecz w Niemczech. Znów będą poznawać dawne obyczaje i tradycje, i doskonalić umiejętności zdobyte na pierwszych warsztatach.

Pomalują pisanki

Wspólne polsko-niemieckie rzeźbienie jest też możliwe, dzięki wymianie młodzieży. Latem na obozach powstają duże i małe rzeźby, kolorowe obrazy. Krąg młodych artystów coraz bardziej się poszerza. Można ich spotkać w Drzonkowie, Zawadzie, Kisielinie. Sulechowie, Brodach, Kijach, Klępsku. Prężnie działa też koło we Wschowie. Wszystkich pasją rzeźbienia zaraził Józef Kudła, który jest także instruktorem walk karate. Więc kiedy uczniów zabolą od siedzenia plecy, wychodzą poćwiczyć do sali. Albo na świeżym powietrzu.
W ramach różnych spotkań młodzi Polacy i Niemcy próbują też - jak ich dziadkowie na wsi - upiec chleb, ulepić garnek, wykonać pisanki, podkuć konia...
-Chcemy kontynuować nasze pomysły. Dlatego przystąpimy do kolejnej edycji konkursu ogłoszonego przez fundacje i wierzymy, że warsztaty artystyczne będziemy kontynuować - dodaje Z. Szymański. - W planach mamy też stworzeniem Młodzieżowego Polsko-Niemieckiego Centrum Sztuki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska