Żużlowe miasteczko w Zielonej Górze pomimo deszczu przyciągnęło sporo fanów (zdjęcia)

Marta Szkudlarek 68 324 88 19 mszkudlarek@gazetalubuska.pl
Dominik Powązki nazywa siebie kibicem początkowym, bo żużlem interesuje się dopiero od kilku dni. fot. Krzysztof Kubasiewicz
Choć pogoda nie spisała się w weekend, to wierni kibice Falubazu i tak do miasteczka przybyli. Żeby wsiąść na motor, pomalować twarze, czy wziąć autograf od samego Andrzeja Huszczy.

[galeria_glowna]

Do prawdziwego motoru przymierza się 11-letni Jakub Nowek fot. Krzysztof Kubasiewicz

Do prawdziwego motoru przymierza się 11-letni Jakub Nowek
(fot. fot. Krzysztof Kubasiewicz)

Zaraz po otwarciu miasteczka kibica z nieba lunął deszcz. Jednak nawet największe oberwanie chmury nie zniechęci fanów Falubazu do odwiedzin zawodników, czy wymiany zdań na temat ostatnich zawodów.

Najliczniej przybyły maluchy z rodzicami.

- Czasem lubię popatrzeć na żużel. Ale potem, jak zawodnicy jeżdżą, to zaczynają mnie boleć uszy i je zatykam - opowiada pięcioletnia Ola Jabłecka. Dziewczynka mówi, że w przyszłości mogłaby zostać zawodnikiem Falubazu, tylko że tam nie ma kobiet i nie wiem, czy by ją przyjęli. Ale na motor, który wystawiono przed jednym z namiotów, wsiada z wielkim uśmiechem.

Następny w kolejce do kierownicy stoi ośmioletni Dominik Powązki. Dominik kibicem jest zaledwie od paru dni. Sam siebie nazywa kibicem początkującym. A wszystko zaczęło się od meczu w ubiegłą niedzielę. - Mecz Falubazu z zawodnikami z Tarnowa oglądałem na stadionie razem z tatą. Pierwszy raz widziałem na żywo wszystkich zawodników - wspomina chłopiec. Na szyi ma już szalik w barwach ulubionego klubu. Pozostało mu tylko pomalować policzki w białe, żółte i zielone paski. Więc podbiega do stolika. Ale tam nie tylko dzieci malują buźki.

Tatusiowie też dzielnie czekają na swoją kolej, przepuszczając jednak dzieci. - Trzeba świętować razem ze wszystkimi kibicami. Jesteśmy jedną, wielką wspólnotą - zapewnia Tadeusz Poźniakowski, kibic od 1998 roku. Na ręce ma trójkolorowy napis Falubaz. Na twarzy klubowe barwy, a w rękach chorągiewki.

W miasteczku nie można narzekać na nudę. Tuż przed godz. 16.00 zjawiają się zawodnicy. Andrzej Huszcza, Jarosław Szymkowiak i Maciej Jaworek ledwo usiedli na kanapach, a zaraz zjawił się wokół nich tłum. - Muszę uścisnąć rękę Huszczy. Tyle mu zawdzięczamy - mówi Kamil Szklarski do swojego kolegi. I dołącza do tłumu przed namiotem. A idol wielu kibiców wspomina swój tytuł mistrza Polski.

- Pamiętam ten dzień. Pogoda rano też była brzydka, padał deszcz, ale potem się przejaśniło i mistrzostwa się odbyły. To niezapomniany dzień, pełen miłych wspomnień - zapewnia Huszcza. I zaraz wraca do rozdawania autografów.

Zaraz po spotkaniu z zawodnikami na telebimie wyświetlają Mistrzostwa Polski Indywidualne z 1992 roku. Najstarsi kibice ten dzień pamiętają tak dobrze, jakby to było wczoraj. - Co za cudny dzień. Warto to obejrzeć jeszcze raz! - zapewnia Karol Moszonka. Bierze żonę za rękę i siadają pod parasolami w pierwszym rzędzie. Tylko młodzież stoi smętna i zastanawia się, czy mistrzostwa nie zostaną odwołane.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
realista

no kobylaki szykujcie na wakacje tak jak w zeszlym roku

j
jaro64
****

A co ma piknik w Mostkach z liga.Wytłumacz mi ?ok?Z gory dziekuje ci bardzo,bardzo.
G
Gość

ten koń z tvpsport jątrzy , zabierzcie go z powrotem na wasza zieloną wieś

o
onet

****

Dodaj ogłoszenie