Żużlowe szkiełko: Ale się porobiło

Rafał Darżynkiewicz sport@gazetalubuska.pl
Rafał Darżynkiewicz
Rafał Darżynkiewicz archiwum ,,GL"
I kto mi powie, że derby nie rządzą się swoimi prawami. Wyprawa do Gorzowa miała być dla zielonogórzan wycieczką nad Wartę po łatwe dwa punkty. Skończyło się na zerze.

Zerze, delikatnie mówiąc, w stylu wstydliwym, bo Stal wygrała jak chciała, a Falubaz tylko raz - po taktycznym starcie Jarosława Hampela - mógł mieć nadzieję na szczęśliwy koniec. Ten stan trwał kilka minut, bo później było już tylko gorzej. Falubaz te derby oddał bez walki. Wstyd.

Co innego Stal. Przyzwyczajona - mecz o wszystko to już chleb powszedni. Zmotywowana - wiadomo, derby. Wzmocniona - zastępstwo zawodnika to dla gorzowian dar losu. To wszystko plus coraz lepsza dyspozycja Krzysztofa Kasprzaka i Bartosza Zmarzlika dały Stali jedno z najłatwiejszych zwycięstw nad sąsiadami w ostatnich latach. Brawo.

Za chwilę liga osiągnie półmetek. Zostało jeszcze trochę zaległości - te na początku czerwca - ale już za niespełna dwa tygodnie do wzięcia pierwsze bonusy. To będzie znak, że każdy mecz będzie miał podwójną stawkę. Patrząc na tabele niewiele można się dowiedzieć. Na czele niepokonany Unibax, ale torunianie tylko raz wystąpili w roli gości. Na przeciwnym biegunie gnieźnianie i bydgoszczanie. Kandydaci do spadku? W tym drugim nie byłbym taki pewien. Polonia tylko raz wystąpiła w roli gospodarzy. W środku ciasno. Różnica punktowa pomiędzy drugą Unią, a siódmym Betardem - który przecież wygrał w Lesznie - to tylko trzy punkty. Każda kolejna seria spotkań może poważnie zamieszać w ekstraligowym kotle. Zupełnie nieoczekiwanie zmieniła się sytuacja lubuskich drużyn. Stal jedzie do Bydgoszczy i… jeśli wykorzysta atuty - zetzetka do końca pierwszej rundy - może znaleźć się w komfortowej sytuacji. Wygrywając pogrąży rywala i z nadzieją będzie mogła spoglądać w górę tabeli. Co innego zielonogórzanie. Przy W69 dojrzewają do zmian w składzie, ale jak tu zmieniać, gdy w niedzielę szykuje się mecz prawdy. Mistrz z Tarnowa wcale nie musi z Falubazem przegrać. Jeśli tak się stanie zielonogórzanie z niepokojem zaczną spoglądać w dół tabeli. Ale się porobiło!

To samo mogą powiedzieć specjaliści od ubezpieczeń. Brokerzy, którzy zainteresowali się żużlem - interes jest do zrobienia, choć trochę odsunięty w czasie - z niedowierzaniem przyglądają się przypadkowi rzeszowskiemu. W teorii Nicki Pedersen jest kontuzjowany, więc zgodnie z przyjętymi zasadami ubezpieczyciel powinien klubowi wypłacić pieniądze. Klub zainwestował, klub traci, a zawodnik nie zarabia. Zabezpieczeniem takiej sytuacji miały być obowiązkowe ubezpieczenia. W przypadku rzeszowskim ta idea nie ma najmniejszego sensu, podstaw czyli L4 do wypłaty odszkodowania nie ma. Duńczyk w PGE Marmie nie jeździ, ale w Grand Prix śmiga. Ubezpieczyciele łapią się za głowy, a najbardziej dziwi ich fakt, że ani klub, ani zawodnik nie domagają się wypłaty. Żużel trzeba kochać, ale nie wolno próbować go zrozumieć.

I na koniec jeszcze raz derby. Derby bez kibiców gości. Derby na których nie było kompletu publiczności. To zły znak. Frekwencja na żużlowych stadionach spada. Cieniutko jest wszędzie, a przecież za chwilę wakacje. Pora bić na alarm.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie