Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Zwierzę leżało w śniegu poplamionym krwią. Skomlało. Wielu ludzi przechodziło obojętnie

Anna Białęcka 76 833 56 65
Kundelek Maniek dochodzi do siebie w psim hotelu Marii Zięby. Wycierpiał się wiele, teraz potrzebny jest mu nowy dom i czuła opieka
Kundelek Maniek dochodzi do siebie w psim hotelu Marii Zięby. Wycierpiał się wiele, teraz potrzebny jest mu nowy dom i czuła opieka Fot. Anna Białęcka
Córka wróciła do domu z płaczem, cała roztrzęsiona - opowiada Krzysztof Papierz. - Widziała zakrwawionego, skomlącego psa na parkingu przed Tesco w Głogowie. Trzeba było szybko mu pomóc.

Zwierzę leżało w śniegu poplamionym krwią. Skomlało. Wielu ludzi przechodziło obojętnie, choć trudno było nie zauważyć cierpiącego psa.
- Kiedy Ania opowiedziała w domu o tym psiaku, od razu zaczęliśmy działać - mówi pan Krzysztof. - Najpierw zadzwoniliśmy na policję. Tu dostaliśmy numer telefonu, pod którym możemy szukać pomocy. Jednak numer był chyba niedobry, bo nikt się nie zgłaszał.

Wtedy K. Papierz poszukał w internecie namiarów na stowarzyszenie Amicus. Jest miłośnikiem psów, jego amstaf Canon to wielokrotny medalista.

- Zgłosiła się pani Maria Zięba, opowiedziałem jej o tym, co się stało. Zapewniła, że za chwilę przyjedzie po psiaka - relacjonuje głogowianin. - Córka ze swoim chłopakiem poszli na parking, by ewentualnie w czymś pomóc. Na naszym osiedlu jest wiele bezdomnych psów, ale razem z innymi, z panią Alinką, wolimy je dokarmiać sami, niż zgłosić je do tego azylu przy ul. Portowej, który utrzymuje gmina.

M. Zięba pojawiła się przed Tesco zaledwie kilkanaście minut później, wspólnie zapakowali psa do auta. Musieli być ostrożni, bo nie wiadomo było, jakie ma obrażenia.
- Zabrałam tego kundelka do hotelu dla psów, który prowadzę - powiedziała kobieta. - Nie odwoziłam go do azylu, bo wiem, jakie tam są fatalne warunki. Szkoda by go było. Już się wystarczająco wycierpiał.
Następnego dnia kundelek trafił w ręce lekarza weterynarii. Zajęła się nim Katarzyna Kołomyjec.
- Pies musiał zostać potrącony przez samochód. Nie mogę zrozumieć jak kierowca, który potrącił psiaka mógł go zostawić bez pomocy.- mówi M. Zięba. - Miał połamaną szczękę w trzech miejscach. Miał także wielkiego krwiaka na uchu. Szczęka została poskładana i zadrukowana, a kawałek ucha trzeba było amputować.
Teraz Maniek, bo takie ten pies dostał imię, dochodzi do siebie w pomieszczeniach psiego hotelu. - Czeka go kilkutygodniowa rekonwalescencja - zapewnia pani Maria. - Pokarmy musi mieć miksowane, bo ma kłopoty z gryzieniem.

Pies jest wystraszony. Ale łagodny. Maniek bardzo potrzebuje teraz stałej opieki, czułości i spokoju. - Szukamy dla niego nowego domu - powiedziała szefowa Amicusa. - To jest niewielki piesek, jak określił to weterynarz - ma około ośmiu lat. Jest łagodny, bardzo wyciszony. Potrafi chodzić na smyczy. Będzie na pewno dobrym kompanem, zarówno dla dzieci jak i osób starszych.

Maniek to nie jedyny pies, dla którego Amicus szuka nowego domu. - Ostatnio do azylu przy ul. Portowej trafił pies z połamaną miednicą - opowiada M. Zięba. - Panujące tam warunki na pewno nie sprzyjają rekonwalescencji tego psiaka. Liczę na to, że także dla tego biedaka znajdzie się u kogoś jakieś miejsce, wystarczy legowisko w garażu.

Osoby zainteresowane przygarnięciem Mańka lub innego psa mogą kontaktować się z naszą redakcją pod nr. 76 833 56 65 lub bezpośrednio z Amicusem pod nr. telefonu 698 305 889.

W azylu przy ul. Portowej, z którym gmina miejska ma umowę, wczoraj już po raz kolejny interweniowała policja. Mundurowych wezwali wolontariusze Amicusa. - Miski były oczywiście puste. Psy głodne i wychłodzone, w klatkach stoi woda, a dach łamał się pod ciężarem śniegu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska